15 lutego 2025
Sen
Ponieważ byłem na lotnisku, musiałem wyłączyć telefon ze względu na zagrożenie terrorystyczne. Mój bagaż został dokładnie sprawdzony, zanim wszedłem na pokład samolotu. Kiedy samolot ruszał, wszystkie bagaże spadły na podłogę. Wtedy pojawił się terrorysta i wziął zakładników. I zaopiekował się zakładnikami. Zamiast na pustyni wylądowaliśmy w morzu.
Albo nie, to nie był samolot, to była łódź, a ta łódź odpłynęła w chmury. Gigantyczny aligator wyłonił się z gwiazd i połknął latającą łódź.
A może siedzę przy biurku i pisząc długopisem czyli piórem z kulką, która po bokach przecieka i obserwując fakturę atramentu, z bolącą szyją przekrzywioną i nosem prawie dotykającym papieru liścia - a pierwsze pióra były ptasie - i słuchając wiatru i nawoływań świata za oknem - czuję zbliżającą się w zachwycie powracającą nudę, mdłości nadciągającej samotności, ból starości i wołanie ostatniego łóżka.
Widzę zbliżającą się ichneumonę pragnącą złożyć we mnie jajeczko, albo czuję moje budzące się do życia, wraz z moim umieraniem gnilne robaki - i też wszystko znów zbliża się do kratki ściekowej...
Upadłem w miłość.
Upadłem w śmierć z całym światem, rękami, duszą, przodkami, wspomnieniami.
Upadłem w miłość. Upadłem w nicość.
W zapominanie, rozkosz do bezkresu.
Widzę, wiem, wierzę i upadam w miłość.
18 lutego 2026
sam53
17 lutego 2026
sam53
17 lutego 2026
wiesiek
17 lutego 2026
jeśli tylko
16 lutego 2026
wiesiek
16 lutego 2026
Jaga
16 lutego 2026
Misiek
16 lutego 2026
Misiek
15 lutego 2026
sam53
15 lutego 2026
violetta