22 czerwca 2014

proza

Ania Ostrowska
Ania Ostrowska

Ostatni autobus (drabble 2)


Lipcowy ranek. Właśnie wyruszyli na pierwsze wakacje nad morzem. Julce nie zamyka się buzia.
- A jak będą tam inne dzieci, to czy tego morza wystarczy dla mnie?
Śmieją się i przekomarzają z małą, kiedy nagle jadący naprzeciwko TIR zaczyna „tańczyć” na drodze.
- Mamusiu! Mamusiu!
Przenikliwy krzyk wyrwał go ze snu.
- No, już, kochanie! To tylko zły sen. - Przytulił rozdygotaną żonę, zarazem sięgając ręką na nocny stolik.
Wprawnym ruchem wbił igłę w wychudzone ramię. Po chwili ciało zwiotczało. Otulił je kołdrą. Gasząc lampę spojrzał w radosne oczy córki na fotografii. Obok leżał rysunek - czerwony autobus bez kierowcy. Niedokończony ostatni autobus Julki.

bosonoga - Gabriela Bartnicka
22 czerwca 2014 o 22:20

Jest równo sto słów. Brawo! Przerażająca opowieść, zwłaszcza na dobranoc :)

zgłoś

birczin
23 czerwca 2014 o 22:53

Sto słów - aptekarska precyzja. Nie wiem jak to nazwać, taka dojrzała miniaturka. Pozdro. Bardzo mocno - dobre.

zgłoś

Ania Ostrowska
24 czerwca 2014 o 06:31

dziękuję, skoro się podoba, to za jakiś czas będą jeszcze następne:)

zgłoś

LadyC
22 czerwca 2014 o 22:32

aż mnie ukuło ...

zgłoś

Jaga
22 czerwca 2014 o 23:31

życiowe zakrety...

zgłoś

Ania Ostrowska
23 czerwca 2014 o 18:38

bosonoga, LadyC, Jaga serdecznie dziękuję za czytanie i ślady wrażeń, równie serdecznie dziękuję Wszystkim niewidocznym, którzy zostawili punkty. Pozdrawiam, Kochani :)

zgłoś

Damian Paradoks
23 czerwca 2014 o 19:45

fikcja twarz ścierką przetarła i odsłoniła bolesne oblicze. Słowa jak smagnięcie bata owijają się wokół szyi. (tekst mocny jak diabeł :) )

zgłoś

Ania Ostrowska
23 czerwca 2014 o 20:06

cały czas się uczę, Damianie, jak by tu ścisnąć do minimum :) Setka słów to z jednej strony dużo, z drugiej tak niewiele. Cieszę się ze uważasz tę próbę za udaną, bo ja miałam wątpliwości czy nie jest zanadto ckliwa. Pozdrawiam

zgłoś

Damian Paradoks
23 czerwca 2014 o 22:50

pisać pod ścisłym planem jest chyba sztuką. Ponoć problemem współczesnych pisarzy jest móc zakończyć pisanie prozy bez tego 'no już mi starczy!' ;) Nie ja oceniam bo tylko konsumuję ale tu powiem że chapnąłem w locie jak pies który nigdy nie chybi gdy mu się 'rzuci' (poda oczywiście :)) ) ;)

zgłoś

Ania Ostrowska
24 czerwca 2014 o 06:36

są jeszcze dribble - na 50 słów, to jest dopiero wyzwanie :) w 50 słowach zamknąć kompletną opowieść jeszcze nie próbowałam, ten etap jest chyba jeszcze daleko przede mną. Na razie wprawiam się w setce. Następne, które wkleję za jakiś czas,będzie , mam nadzieję, zabawne :) dobrego dnia

zgłoś

Damian Paradoks
24 czerwca 2014 o 08:49

gdy daję się unieść tekstowi do kuchni nie wchodzę ;) przy Tobie dribble to nie tylko piłka :)

zgłoś

Ania Ostrowska
24 czerwca 2014 o 21:00

:)

zgłoś

ratienka
23 czerwca 2014 o 20:43

Nie jest. Ale można dostać "gęsiej" skórki czytając. Pozdrawiam. :)

zgłoś

Ania Ostrowska
23 czerwca 2014 o 21:21

Ha! to super, ratienko, bardzo mnie ucieszyłaś :) dziękuję

zgłoś

jeśli tylko
24 czerwca 2014 o 08:29

zwarte, dobrze napisane, dobrze zamknięte.

zgłoś

Ania Ostrowska
24 czerwca 2014 o 21:02

a to fajnie :) ogromni się cieszę, dziękuje i pozdrawiam serdecznie, jeśli tylko :)))

zgłoś

piórko
27 czerwca 2014 o 22:11

A już myślałam, ze o szczęściu. Bolesna, ale prawdziwe. Krótkie, ale dotyka. Bardzo dobrze napisane. Pozdrawiam cieplutko :))

zgłoś

Ania Ostrowska
27 czerwca 2014 o 22:24

dziękuję piórko, ogromnie się cieszę z Twojej pochwały, pozdrawiam też, bardzo serdecznie :)

zgłoś

Szafranka
28 czerwca 2014 o 09:33

Przejmujący...

zgłoś

Ania Ostrowska
28 czerwca 2014 o 09:42

dziękuję Szafranko,, to znaczy, że mi się udało napisać jak chciałam

zgłoś

Eva T.
6 lipca 2014 o 21:54

bardzo

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się