15 stycznia 2012

poezja

Miladora
Miladora

vagabondo

przemierzam białe szlaki zimy
mijając w tle zmrożone drzewa
skrzypi pod stopą lód w chodnikach

kroki mnie wiodą jak przypływy
w zaułki które wciąż owiewa
zimnym podmuchem wiatr kalikant

z chodników niczym baleriny
pierzchają ptaki – śniegu kreda
maże kontury na pomnikach

ścieli marzenia by pod wieczór
z wierszami zasiąść i na przekór
zbudować dla nich dom z piernika

Wieśniak M
15 stycznia 2012 o 20:24

he he:)))mnie to dom z piernika kojarzy się z jasiem i małgosią, w właściwie z moim o tej uroczej parze wierszyku;)))

zgłoś

Miladora
15 stycznia 2012 o 20:37

A mnie z zimą, bo na Święta piekę pierniki. :))) Buziak piernikowy, Wuńku. :)

zgłoś

alija
15 stycznia 2012 o 20:41

Pycha....mniam

zgłoś

Miladora
15 stycznia 2012 o 20:51

Smacznego, Alijka. :))) I piernikowa buźka do kompletu. Dzięki. :)

zgłoś

Withkacy
15 stycznia 2012 o 21:06

no zima, prawdziwa zima :)

zgłoś

Miladora
15 stycznia 2012 o 21:13

Chcesz przepis na pierniki, Wituś? :))) Masz buziaka z cynamonem na razie. :)

zgłoś

Withkacy
15 stycznia 2012 o 21:14

Dzięki :)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 stycznia 2012 o 21:12

"przemierzam białe szlaki zimy/ mijając w tle zimowe drzewa" - znając Ciebie Miladoro, to nie jest przypadek, ale powiem, że mi byłoby lepiej bez zimowych :) może "zmrożone drzewa"?

zgłoś

Miladora
15 stycznia 2012 o 21:16

Świetny pomysł, Aniu! :))) zastanawiałam się nad tym powtórzeniem, bo mimo tego, że w pewien sposób celowe, to jednak szukałam zamiennika. Tylko że nie znalazłam dotąd. Więc duży buziak za podsunięcie słowa. :) Dzięki, kochana - już zmieniam. :*)

zgłoś

Ania Ostrowska
15 stycznia 2012 o 21:20

Ha! To fajne uczucie, kiedy moje marudzenia się przydają :))

zgłoś

agnieszka_n
15 stycznia 2012 o 21:15

zimowo, ale ciepło i urokliwie :)

zgłoś

Miladora
15 stycznia 2012 o 21:20

Czymś się trzeba rozgrzewać, Aguś, bo śniegu napadało wreszcie. :))) Dzięki i buziak na cieplutko. :)

zgłoś

28brrr10
15 stycznia 2012 o 21:44

wiatr kalikant zatrzymał mnie na chwilę, kto zatem organistą?zimowe baleriny zaprasza zimowy zmierzch do chatki z piernika:)

zgłoś

Miladora
15 stycznia 2012 o 22:21

Organistą jest zima, Brrr. Wiatr tylko dmucha w miechy. ;))) Dzięki - miło znowu Cię zobaczyć. :) Buziaka posyłam jak dawniej. :)

zgłoś

lajana
15 stycznia 2012 o 22:12

Uroczy ten zimowy cykl! :) Buziak!

zgłoś

Miladora
15 stycznia 2012 o 22:22

Dziękuję, Kocia. :))) I buziak w rewanżu. :)

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
15 stycznia 2012 o 22:15

Znam tę bajkę, tylko pora roku chyba się nie zgadza... Miladoro, pozdrawiam :)

zgłoś

Miladora
15 stycznia 2012 o 22:23

Dzięki, Małgosiu - to przez te pierniki świąteczne i ich zapach w domu. :))) Buziaki. :)

zgłoś

Małgorzata Krupińska-Nowicka
15 stycznia 2012 o 22:24

:)

zgłoś

Jarosław Baprawski
15 stycznia 2012 o 22:36

...fajny!!!;)...taki ....z innego świata:)

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 02:36

Bo zima to inny świat, Jaro. Czasem bardzo odległy od tego, w którym chcielibyśmy się znaleźć. ;))) Miło Cię widzieć - dziękuję i dobrego. :)

zgłoś

Darek i Mania
15 stycznia 2012 o 22:45

przyciągnęły mnie pierniki ;) i przekręcony rytm baja bongo bongo baja ;)

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 02:38

Pamiętam to baja bongo, Darku - rozbawiłeś mnie. :))) A pierniki są pojęciem bardzo smakowitym. ;) Buziaki :)

zgłoś

Jacek Sojan
15 stycznia 2012 o 22:56

lód pod trzewikami rozumiem, ale w trzewikach...brrr; chyba że to ujęcie antropologiczne (personifikacja!) a wówczas ta zima i ten mróż będą - owszem! - spacerować sobie w trzewikach, a może i w baranim kożuchu... :)! J.S

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 02:42

A pomyśl, Jacku, co się dzieje, gdy stopy są całkiem zlodowaciałe, bo buty oblepia śnieg i cząstki lodu dostały się za cholewkę. Nigdy tak nie miałeś, zwłaszcza w górach? ;))) Buziaki. :)

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 02:44

Tfu, ale racja, to może brzmieć, jakby to lód chodził w trzewikach. :))) Coś muszę w takim razie pokombinować jeszcze. ;)

zgłoś

ike
16 stycznia 2012 o 02:55

lód luto siada na trzewikach, to proste, Mi :)

zgłoś

ike
16 stycznia 2012 o 02:58

ciekawe, że na Jacka ucho nadstawiasz, a na mię nie; ha wiadomo, GALICYJSKO-KRAKOWSKI SPISEK :(

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 03:00

No kurka, a jak ma się go w butach, to też drań skrzypi. I co mam teraz zrobić? :))) Lód chodzący w trzewikach to koszmarek - no, dziadzio mróz tak, ale dziadzia lodu jeszcze nie wymyślono. :((( Te "natrzewiki" muszę wymyślić. :) Wlazł mi lód kurde na trzewiki i teraz skrzypi :)))

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 03:14

Cichaj, Smok - właśnie przerobiłam "natrzewiki" - a Ciebie też słucham, kiedy masz rację, bo jak nie masz, to nie słucham. ;))) Tyle razy różne rzeczy poprawiałam pod Twoje sugestie, że nie masz PRAWA być ZAZDROSNY o galicyjski spisek. :))))))

zgłoś

Emma B.
16 stycznia 2012 o 02:50

jak zwykle melodyczny i akwarelkowy

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 03:02

Dzięki, Basieńko. :))) Odśnieżyłam wierszyk, ale mi jeszcze skrzypi. ;) Buziaki. :)

zgłoś

ike
16 stycznia 2012 o 02:51

vagabondo con del tongo al macondo :) ha, bravo, Mi; hey

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
16 stycznia 2012 o 07:48

Piękne i smakowite obrazy.

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 10:02

Dziękuję, Aneczko. :))) Buziak na dobry dzień. :)

zgłoś

Towarzysz ze strefy Ciszy
16 stycznia 2012 o 10:34

taki polciemny spacer cichobialym miasteczkiem...

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 11:14

Cichobiałym Krakówkiem. ;))) Buźka, Tow, za spacer ze mną - dzięki. :)

zgłoś

sam53
16 stycznia 2012 o 11:07

uspokaja...może to i dobrze:) pozdr

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 11:17

Pewnie że dobrze, Sam. Naturalne środki uspokajające. ;))) Dzięki i dobrego poniedziałkowego. :)

zgłoś

Alutka P
16 stycznia 2012 o 14:49

Ja też mam kłopot z "na trzewikach" - pod owszem ;) pozdrowczyk

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 19:09

I w tym cały szkopuł, Alaczku, bo się ten drań lód nie mieści pod trzewikami. :))) Głowię się już od dawna, jak go tam wsadzić i... nic. ;) Buziaki i dzięki :)

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 19:15

Zdjęłam te trzewiki, niech coś innego skrzypi. ;)))

zgłoś

Jacek Sojan
16 stycznia 2012 o 20:32

Miladora; największy mróz to ten od człowieka bez serca... :))! w górach człowiek cały zamienia się w bałwana i ma go tyle w butach co i za koszulą - ale taki parzy! widzisz - zdjęłaś trzewiki a lód nadal skrzypi jak to jest (i widać musi być) w charakterze lodu...na chodniku; gorąco pozdrawiam! :)! J.S

zgłoś

Miladora
16 stycznia 2012 o 20:43

Wiem, ale w chodniku i tak chyba lepiej, niż w trzewikach. :))) On mi się po prostu nie mieści, chociaż już było inaczej - poskrzypuje, co niespecjalnie mi się podobało. Dzięki, Jacku - staram się jeszcze coś wymyślić innego. :)))

zgłoś

gfhghfhg
17 stycznia 2012 o 10:58

słyszałam, że zima długo nie potrwa, ale jak się skończy - wrócę, bo lubię (i zimę i tekst) Pozdr

zgłoś

Miladora
17 stycznia 2012 o 13:00

Najważniejsze, że w końcu trochę tej zimy jednak przyszło - lubię patrzeć na śnieg za oknem. :) Dzięki, Drobniaczki, i dobrego. :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się