Marek Gajowniczek, 19 października 2014
Amerykańskie wybory
oraz rosyjskie serwery
spisują się do tej pory,
a jednak powstają szmery.
Tam chociaż dziurki liczono
i protest był na Florydzie,
a u nas specjalne grono -
orzeka. Jakoś to idzie.
A telewizja wie wcześniej.
Jak powie - tak już zostaje.
Ktoś wynik zobaczy we śnie.
Takie tu są obyczaje.
Liczymy... może tym razem,
a nadal jest, tak jak było.
Wybór - wolności wyrazem!
Głosować już jest niemiło.
Wystarczy tego dobrego.
Moderatorzy są wszędzie.
Niech oszukują głupiego!
Powiedzą z góry, jak będzie.
Oblicza wszystko technika
na sposób telemetryczny.
Reszta to tylko publika
dla politycznych ulicznic.
Marek Gajowniczek, 18 października 2014
Jeszcze miesiąc i po sprawie.
Sorry, ja się w to nie bawię.
Nie zapalam. Nie podniecam.
Nie dla mnie ta cała heca.
Niech się dzieje. Ja wiem swoje.
Nie dla mnie te paranoje.
Ten śmietnik informacyjny.
Obowiązek dla partyjnych.
Nie dla mnie są te wystrzały.
choćby góry się ruszały,
choćby od nich drżała ziemia -
nie poczuję podniecenia.
Po zadymie jest zadyma.
Jeszcze miesiąc. Ja wytrzymam.
W gwizdek idzie cała para.
Nie jest lekko, choć się staram.
Należę do uciszonych.
Z trudem już otwieram strony
i piszę dla kilku osób.
Znaleziono na mnie sposób.
Ta metoda i mnie służy.
Dzięki temu wytrwam dłużej
i wśród kampanijnych bluzgów
nie dam sobie wyprać mózgu.
Dokładają z dnia na dzień,
by nadziei nawet cień
nie pozostał wśród opornych.
Przekraczają wszelkie normy.
Sorry, ja się w to nie bawię.
Jeszcze miesiąc i po sprawie,
a gdy przejdzie pierwszy krok -
wytrzymam wyborczy rok!
Marek Gajowniczek, 17 października 2014
Ludzie jeżdżą w Himalaje.
Też by chcieli mieć coś z życia.
Jeśli rząd im środki daje -
jadą, ciekawi odkrycia.
Wcześniej mieli nurkowania
i różne szkoły przeżycia.
Ekspedycja jest dziś tania,
a nie wszystko człowiek widział.
Każdy chce się piąć wysoko.
Na coś w końcu się pracuje!
Kraj zostawiaj obibokom!
Himalajów popróbujesz?
Tajlandia już wyszła z mody.
Tam za często są tsunami.
Ledwo przecież uszli z wody
nasi bogaci i znani.
Himalaje są dla ciebie,
jeśli świat to już za mało!
Oglądałeś dziennik? Nie wiesz?
Coś się w Himalajach stało!
Marek Gajowniczek, 16 października 2014
Podobno miało obce wojsko
podpalić Trasę Łazienkowską
oraz zakłócić w Kołobrzegu
festiwal dla rosyjskich szpiegów.
Nie będą mieszać tu ludziki!
I oto pierwsze są wyniki:
Ujęto właśnie pułkownika,
który o tych zamiarach klikał.
Już wypowiedział się generał,
który sam postów nie odbierał,
ale aferę bacznie śledził
i wie, kto w tym po uszy siedzi.
Tak uporano się z zamiarem.
Powoli do nas wraca stare
i coś się wreszcie musi dziać.
Wybory wkrótce! Psia... go mać!
Marek Gajowniczek, 16 października 2014
Odbył się w domu wariatów
panel na temat zaświatów.
Rozpięto wszystkim kaftany.
Mityng był transmitowany.
Społeczność ogląda wszystko.
Myślano, że widowisko
jest jakimś niesmacznym żartem,
a forum było otwarte.
Nikt tego nie zapowiadał,
a jednak szaleńców nawał
zjawił się, jakby spadł z nieba.
Przygnała ich tu potrzeba.
Był przedstawiciel układu
i tajniak był z kontrwywiadu.
Polityk z dzikiego kraju.
Gość, który pytał: Co dajut?
Przybyli leśni dziadkowie.
Docent, co wszystko ma w głowie.
Duszpasterz przyszedł wielebny,
by bronić zdań niepochlebnych.
Do sali pełnej po brzeg
wsunął się rosyjski szpieg.
I była tam atmosfera.
Kto chciał, ten mógł się wydzierać.
Kupiła to telewizja.
Sam prezes fundusze przyznał
i pytań padła lawina:
Czy tu się piekło zaczyna?
Nie piekło, tylko kampania!
Szaleństwo, przymus i mania
zmieszały zdrowych i chorych.
Za miesiąc są już wybory!
Nic tu nie było wybiórcze.
Miało być gniazdo kukułcze,
lecz wyszła medialna ściema.
Kukułczych gniazd przecież nie ma!
Marek Gajowniczek, 15 października 2014
Polska stadionowa
rewolucja październikowa,
kancelaryjno-pałacowa,
rządowa,
w szkocką kratkę,
czekająca na wpadkę
na związkowych torach,
pisze elaborat
o zbyt tanich jabłkach.
Dywanowa zagadka -
kierunek kanclerski.
Pogrzeb oficerski
dla zabójcy Inki.
W internecie linki
o biało-czerwonych.
Chodnik nieskończony
i zalany wodą.
Media naród wiodą
drogą do sukcesu.
Grupy interesu
fałszują sondaże.
W telewizji twarze
mówią o zwycięstwie,
poświęceniu, męstwie.
Trwa zamiana ról.
Ból
i Czarna Wdowa.
Rewolucja trwa.
Wojna futbolowa.
Marek Gajowniczek, 14 października 2014
Wiersze to już pisał Neron.
Zaczynał Wielką Literą.
Potrzebował jednak tła.
Wtedy to historia ta
miała miejsce o "Quo vadis"
Pewnie lepsze są przykłady,
czym poezja stać się może?
Można mówić o horrorze
wywołanych przez nią zdarzeń,
zwłaszcza, kiedy dygnitarze
zabierają się do wierszy.
Neron nie był przecież pierwszym,
ale on podpalił Rzym.
Rozchodziło się o rym,
gdy Magister Elegancji
nie przyznał racji instancji.
Lepiej się nie spierać z władzą,
bo cię zniszczą lub posadzą,
a z powodu tego rymu
nawet Piotr wychodził z Rzymu
i Pan Jezus zabrał głos.
Zamiast narzekać na los,
zauważmy to, po pierwsze:
Kto powinien pisać wiersze?
Na pewno - nie ci, na tronie.
Bard, co wlecze się w ogonie,
bez zaszczytu i lauru,
bardziej godny wielkich chórów
niż ten pieśniarz nad pieśniami,
co problemy ma z rymami
i przez swoje życie całe
pisze tylko wiersze białe.
Nie połamiesz o nie pióra.
Chociaż mówią: - Rym to bzdura!
Śmieją się, że Częstochowa,
trzeba znać właściwe słowa,
które dobrze myśl uchwycą.
Nieprzebytą jest granicą
nieznajomość własnej mowy.
Nawet najmądrzejsze głowy
zapominają języka,
gdy je zmusza polityka
do układania peanów.
Poezja nie jest dla panów,
tylko dla wrażliwej duszy.
Nie znosi Faryzeuszy.
Wysokie im stawia progi.
Potrafi zawrócić z drogi.
Marek Gajowniczek, 14 października 2014
Skąd przedziwne te praktyki?
Czy to sztuka polityki?
Czy może nienaturalna
polityka kulturalna?
Jest tęczowo, lewicowo.
Porusza się tkankę zdrową
wibrującym pustosłowiem
i coś się utrwali w głowie.
Polityka i krytyka
sztukę kocha i dotyka.
Nie jest to molestowanie,
lecz nauka przed wydaniem.
Sposób wymyśliła Unia,
żeby świat sztuki spotulniał.
Wszystko idzie zgodnie z planem.
Wychowują kurtyzanę.
Kto ma płacić - ten wie za co!
Choćby z niego był ladaco,
do wrażliwych sięgnie granic.
Utarguje wiele za nic.
Dominują prądy nowe.
Poznikały prawicowe,
a rolę Złotego Runa
odgrywa znowu komuna.
Wspierają ją mecenasi.
Jak przed laty - znowu "nasi".
Wszystkowiedzy. Profesura.
Polityka i kultura.
Marek Gajowniczek, 13 października 2014
Jeszcze przedwczoraj był tu Mitoraj,
który nam, ludziom rozdawał piękno.
Ozdobił bruki urodą sztuki.
Klasyczną rzeźbą z duszą w nią tchniętą.
Spojrzyj na oczy. Popatrz na usta.
Artysta wiedział, że wieczność czeka.
Rzeźba. Powłoka. Zdaje się pusta,
a to wspaniałość - obraz człowieka.
Marek Gajowniczek, 13 października 2014
(Wasal mojego wasala - jest moim wasalem!)
Co pan każe, sługa musi.
Własny dom nędzą przydusi,
wyprzedażą i długami.
Tak to bywa ze sługami.
Co pan czyni, sługa chwali.
Nie pozwoli, by pisali
źle o jego pryncypale.
Ukryje swe wszystkie żale.
Co pan zechce, sługa zrobi,
choćby się z sumieniem pobił.
Co pan powie - jest mu prawem!
Sługa dba o pana sławę.
Wola pana jest pacierzem.
Sprzeniewierzy się swej wierze,
jeśli inną pan wyznaje.
Pozmienia swe obyczaje.
Dzieci wyśle na kraj świata.
Poślubi swojego brata.
Małe uczy, jak dorosłe.
Sługa zwykle bywa posłem.
Immunitet ma i straże.
Czyni to, co pan nakaże.
Udając często tępaka
najchętniej gnębi rodaka.
Wmawiano nam do tej pory,
że mamy jakieś wybory,
a większość stanowią drudzy.
Głosy także liczą słudzy.
Władza mami sondażami,
więc czujemy się sługami
prawa oraz ordynacji.
My - wasale demokracji.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
8 kwietnia 2026
Jaga
8 kwietnia 2026
wiesiek
8 kwietnia 2026
Afrodyta
7 kwietnia 2026
wiesiek
7 kwietnia 2026
sam53
7 kwietnia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
6 kwietnia 2026
jeśli tylko
6 kwietnia 2026
sam53
6 kwietnia 2026
wiesiek
5 kwietnia 2026
sam53