Zmiana sposobu prezentacji

5 maja 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

MENEDŻERIA (dramat w trzech aktach)

MENEDŻERIA

(trzyaktówka)






Osoby:


Elephas Maximus

Giraffa Camelopardalis

Cercopithecus Diana

Pan Troglodytes

Bison Bonasus


oraz


Menedżer 1

Menedżer 2

Sekretarka-Automat

Notebook

Widmo Friedricha Wilhelma Nietzsche




AKT 1

Puszcza Białowieska. Pod prastarym dębem, pamiętającym czasy Aleksandra
Wielkiego zwanego Łukaszenką, stoją od lewej: Elephas Maximus, Giraffa
Camelopardalis i Bison Bonasus. Obok, w przestronnej klatce, skleconej z
gałęzi różnych gatunków drzew (z przewagą witek wierzby płaczącej),
wiją się niczym w amoku: Menedżer 1, Menedżer 2, Sekretarka-Automat i
Notebook. Widmo Friedricha Wilhelma Nietzsche przechadza się wokół
klatki i (niezauważone przez nikogo z obecnych) beznamiętnie przygląda
się kłębowisku.


Bison Bonasus: Patrzcie, jakie dziwne stworzenia z tych ludzi. Miotają się w tej klatce jakby im słońce łepetyny przypiekło do cna.

Giraffa Camelopardalis: A mnie się zdaje, że te anomalia niezwierzęce po prostu się parzą.

Elephas Maximus: Parzą?

Bison (...)

--- cały tekst ---

5 maja 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

DZIECI GORSZEGO BOGA



DZIECI GORSZEGO BOGA



jest dżihad
włóż pas szachidki
moja miła
włóż pas dziewiczy


eksplodujesz
niczym wulkan
z rozkoszy
niewinna


jest dżihad
namiętna wojna
pocałunki śmierci
ślą dzieci


1 kwietnia 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

ŚMIERĆ NA SZCZAWIENKU


Umiera się w zapomnieniu. Paweł, żulik z mojego niedawnego miejsca zamieszkania, umierał długo, zapomniany. Był człowiekiem niełatwym we
współżyciu. Artysta malarz, który malował wyłącznie w stanie alkoholowego delirium. Drobny złodziejaszek i zbir. Do opieki społecznej
pisał podanie o zapomogę na kremację własnych zwłok, bo z socjalnej jałmużny - uzasadniał - stać go co najwyżej na systematyczną przemianę
swego ciała w zwłoki. Wbijała do niego hałastra podwórkowej młodzieży na imprezy. Umarł w zapomnieniu. Leżał nieprzytomny na podłodze trzy
dni. Ledwie oddychał, gdy wyłamano drzwi. Zmarł tego samego dnia. Ponoć na zapalenie płuc. Przechowuję w pamięci jego liczne opowieści, ów
wiele znaczący bagaż życiowy, który po śmierci pomoże urartować go od czegoś  nie miej  fatalnego w skutkach, aniżeli niebyt.
Który po śmierci pomoże uratować go od zapomnienia.

5 marca 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

Dzień kobiet na Wiejskiej

Posłanki PiS-u posłały posła Platformy do sklepu po reformy. Ten miast okazałych reform zakupił był liche stringi.
Przegiął strunę.
"Co on sobie myśli, że my takie łatwe, pasek na dupie,
na bok odsuwasz i jazda!
Pizda nie jadaczka, na zawołanie się nie otwiera".
Urażone opozycjonistki postanowiły więc wstrzymać się od głosu.
Laska marszałkowska opadła.
Reformy szlag trafił.
Rząd nie będzie uprawiał nierządu.
Opozycja ani myśli o żadnych pozycjach.

20 lutego 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

animacja ojca

KIEDY OJCIEC TŁUKŁ MATKĘ PRZYPOMINAŁO TO TROCHĘ ZABAWĘ. TEATR KUKIEŁKOWY. KAŻDY RUCH OJCA PIĘŚCI WYWOŁYWAŁ REAKCJĘ MATKI GŁOWY. DO MOMENTU. DO MOMENTU, AŻ W RUCHU BYŁY TYLKO JEGO PIĘŚCI. A CIAŁO MATKI ZASTYGŁO, JAK ZATRZYMANE W KADRZE . JAK NA FOTOGRAFII DO ALBUMU RODZINNEGO.

14 lutego 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

KONIEC (na dobry początek)



Salon fryzjerski «Justin» ulokowano w świeżo wyremontowanej secesyjnej
kamienicy, nieopodal nowo wybudowanej galerii handlowej. Jednak na fakt,
że od pewnego czasu tłumnie nawiedzali go klienci, pośród których
znakomitą większość stanowili menedżerowie średniego szczebla, owi jak
ulał pasujący do szablonu: stonowany garnitur, klasyczny płaszczyk, buty
wizytowe na połysk, biała koszula, krawat niekontrastujący z resztą
ubioru, zatem na fakt, że właśnie ci idealnie wypośrodkowani zarówno pod
względem wyglądu, jak i miejsca w hierarchii, specjaliści od
zarządzania tłumnie nawiedzali ten a nie inny salon fryzjerski, wpływ
miało nie tylko dogodne umiejscowienie lokalu. Nie tylko dogodne
umiejscowienie lokalu, ale i wystrój wnętrza: skórzane kanapy od Wajnerta,
nowoczesne stoliki z aluminium i szkła, przestronne lustra i wściekła
czerwień ścian, która w połączeniu z energetycznym funkiem, dobywającym
się z głośników, składały się na specyficzną atmosferę tego dogodnie
umiejscowionego lokalu. Ponadto dochodziła smakowita przystawka, a dla
wielu menedżerów średniego szczebla, nawiedzających ten a nie inny salon
fryzjerski, dla wielu z nich więc być może i danie główne, mianowicie
fryzjerki. Fryzjerki jak ulał pasujące do szablonu: jędrna pupa, obfite (...)

--- cały tekst ---

9 lutego 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

Ognisko domowe (ekfraza)

Ktoś zgubił zapałki. Podniosę, może nie zauważy. Z zapałkami można robić różne fajne rzeczy. Można podłubać w zębie. Można żuć przez chwilę i splunąć siarczyście.
Można coś podpalić. Elementarz. Dom. Mamę. Tatę.
I wszystkie te kurwy, co nas nachodzą z denaturatem.

7 lutego 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

La Dolce Vita (świeża wersja)

 
La Dolce Vita
 
 
 
 
 
Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje.
Najwcześniej ze swoich legowisk zrywają się złomiarze. A miłościwy
stwórca, w swej szczodrobliwości, hojnie wynagradza im wszelkie wyrzeczenia,
wszystkie te na wpół urwane sny, ledwie zarysowane marzenia. Masz tu, mówi,
moja owieczko, ranny ptaszku, masz tu mój maluczki człowieczku puszeczek bez
liku. Masz tu, mówi, niedopałeczki swieżusie, jeszcze skwierczące, wyrzucone
przez roboli z nocnej szychty, którzy nie mieli już siły ich dopalić. Masz tu
ogryzki, skórki chleba, ścinki, zlewki, obierki, masz tu
dary nieba.
 
 
 
*  *  *
 
Mój dawny przyjaciel z okresu
młodzieńczego dorastania – Adam, przypomniał mi o swoim istnieniu dość
nieoczekiwanie, po mniej więcej dwudziestu latach od naszego ostatniego spotkania.
Wówczas żegnaliśmy się w pośpiechu przed blokiem, a jego rodzice pakowali cały
dobytek życia do bagażnika Fiata 125p, którego dumnym posiadaczem był stryj
Adasia, człowiek impulsywny, non stop posyłający wulgarną wiązankę pod każdym
adresem, nawet tym bliżej nieokreślonym: poste restante – Sfery Niebieskie.
Tamtego dnia stryj również nie omieszkał zbluzgać tego i owego, od czasu do
czasu popędzając nerwowo całe towarzystwo, żeby (...)

--- cały tekst ---

3 lutego 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

FAST

Najlepsze hamburgery robią w budkach przy stacji. Gdzie chodzimy kiedy nie mamy nic do roboty. Codziennie prawie. Przyglądamy się. Czas płynie niespiesznie. Co dwie godziny pociąg. Kiedyś jeździły częściej. Kiedyś chodził z nami jeszcze Romek Maciejewski. Dopóki nie położył się na tory. Osobowy z Wrocławia do Zielonej Góry. Głowa potoczyła się za nasyp kolejowy. Życie potoczyło się dalej. Najlepsze hamburgery robią przy stacji. Kotlet idealnie wypieczony. Z obu stron. Ogórek pomidor sałata świeże. Ser ciągnie się przez chwilę i urywa nagle.

2 lutego 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

Mydełko FA

Instytut
Nostalgii
Jednostkowej
przedstawia:
 
Mydełko FA
(z cyklu „POPularna Historia Polski”)

Początek lat
dziewięćdziesiątych, tych kilka pierwszych wiosen tuż po odzyskaniu niepodległości,
były czasem totalnego braku umiaru i przesadnego rozpasania formy. Prawie
wszystko, co przychodzi do głowy, każdy niemal duperel, który wcześniej nie
mógł zaistnieć w oficjalnym obiegu, usiłował zaznaczyć swą obecność praktycznie
na każdym kroku. Przy czym moda na to, co do niedawna stanowiło tabu,
zawładnęła w największym bodaj stopniu sztuką użytkową. Na etykietach butelek,
przeróżnych opakowaniach, okładkach czasopism i kaset magnetofonowych,
rozpanoszyła się niczym nieskrępowana golizna. Tanie owocowe wina nazywano
imionami kobiet, których roznegliżowane wizerunki miały być wystarczającym
powodem, by konsument skusił się na zakazany owoc wprost ze zroszonego świeżymi
sokami łona Sandry czy Samanty, a nie na źle kojarzącą się w tym kontekście Nalewkę
Babuni. Jednakże dla niektórych, mnożących się niby grzyby po deszczu,
nowopowstałych trendów, niekiedy trudno było znaleźć jakieś logiczne
uzasadnienie. Bo oto w kraju o dość mocno zakorzenionym wśród ludu antysemickim

--- cały tekst ---

1 lutego 2011

proza

Adrian Hyrsz
Adrian Hyrsz

Dziady

«Dziady»
 
 
Popatrz kurwa, jakie to
są dziady.

Przecież oni nic nie
grają, oni udają, że grają.

Taka gra, to nie jest
żadna gra, tylko jakaś wielka improwizacja.


Mój Ojciec (podczas oglądania transmisji z meczu
eliminacji do Mistrzostw Europy – Izrael : Polska [2 : 1], we wrześniu 1994 roku)
 
 
 
 
W 1968 roku, na niespotykaną do owego momentu skalę, przez różne, częstokroć tak do siebie nieprzystające jak Meksyk i Francja, zakątki
świata, przeszła fala młodzieżowej kontestacji. Był więc paryski maj, ze swym hasłem przewodnim: „Bądź realistą – żądaj niemożliwego”, i buntem młodych
Francuzów przeciwko purytanizacji życia w republice rządzonej przez generała De Gaulle’a. Były protesty amerykańskiej młodzieży, kiedy ich równie młodzi
koledzy, dla zaspokojenia mocarstwowych aspiracji Stanów Zjednoczonych w „Zimnej Wojnie”, ginęli bezsensownie w Wietnamie. Był wiec na placu Tlatelolco w Ciudad de México, zorganizowany przez studentów UNAM*

*UNAM – Universidad Nacional Autónoma de México, największy uniwersytet
nie tylko w
Meksyku, ale i w całej Ameryce Łacińskiej.

na dziesięć dni przed meksykańską olimpiadą, który  prezydent   Gustavo  Diaz Ordaz,  obawiając się (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się