17 may 2010

Heliotrop

Znosił naręcza uschniętych słoneczników
Ustawiał je w wazonie. Suszył i upychał
Nawet, gdy gniły ciągnąc robactwo do miodu
Szkicował i pisał listy by zapomnieć o głodzie
Lub po prostu malował, dumał i czuł dziwny chłód
Kładł farbę jak się kładzie masło na kromkę chleba
I smarował płótna. Milczenie spod gleby
Cóż wiedzą psychiatrzy i znawcy świata?
Śmierć kosi geniuszy, lecz trwa poświata
Słoneczników sączących misterne światło


Mateusz Melanowski,  

Bardzo dobry wiersz. Gruntownie przemyślany. I mądry, że tak powiem.

report |

LadyC,  

Szalenie mi się to podoba. Zgadzam się w pełni z przedmówcą.

report |

Waldemar Kazubek,  

No, wyjątkowe stężenie substancji. Sto procent cukru w cukrze. Ani jednego pudła.

report |

Towarzysz ze strefy Ciszy,  

dla mnie rowniez kwant z tego wiersza da sie ulamac. chlone i przenikam lecz swiat w tym wierszu calkiem duzy... zdecydowanie klasa wyzej niz wzrok siega. pozdrawiam

report |

Jarosław Trześniewski,  

Smakowite, Van Gogh dałby uciąć ucho:) Dobry wiersz :) Pozdrawiam serdecznie:)

report |

Wojciech A. Maślarz,  

Serdecznie dziękuje za świetne komentarze. Van Gogh fascynuje mnie od lat, ale mimo wszystko nie oznacza to, iż łatwiej uchwycic ducha tego genialnego malarza. On sam jakby momentami zaprzeczał temu odpływając w niepoczytalnośc, lub "innego rodzaju świadomośc", ale jego wyostrzone zmysły malarskie przecież do końca funkcjonowały i wyprzedzał ówczesne pojmowanie sztuki (przynajmniej o kilka dekad). Inna sprawa to wrażliwośc na grę światła jaką wykazywał ten Holender wychowany w kraju o klimacie morskim i wietrznym, ale z najbogatszą po Włoszech tradycją malarską--i potem wpływ słońca Prowansji. Jest jeszcze wiele fascynujących aspektów z jego życia, ale to już innym razem (lub w innym wierszu). Pozdrawiam,

report |

Adam Patryk,  

Panie Wojciechu, w tym jak i w innych Pana wierszach bardzo podoba mi się Pana szlachetny, dostojny styl - Pana celem, jak się domyślam, jest poezja wysoka, mądra, piękna. Bardzo proszę iść tą drogą. Dziękuję za wiersze i proszę o następne. Zachęcam jednocześnie do odważnego wystawienia tych wierszy na pastwę krytycznych ocen - w mojej ocenie zdarzają się słabe momenty, tchnące trywialnością. Jeśli po jakimś czasie wróci Pan do swoich utworów ze spokojnym osądem i poprawi nie dość wysokie wersy, które zaledwie zdarzają się, to efekt będzie na bardzo wysokim poziomie.

report |

Wojciech A. Maślarz,  

Panie Adamie, dziękuję za szczerą zachętę i wiarę w to, co piszę. Słabe momenty, cóż, zdarzają się, ale jak Pan słusznie zauważa, można to wyeliminować. Cóż można powiedzieć o pisaniu wierszy? Niektóre piszą się łatwiej, te, które nosiliśmy w sobie wystarczająco długo, ale zdarzają się też trudności szczególnie, gdy temat gotowy a forma wymuszona. Ale i tutaj zwykle pomaga czas. I wtedy już tylko publikować a krytyk lub czytelnik powie nam o swoich odczuciach. Na tym portalu przynajmniej:) Serdecznie pozdrawiam,

report |

Antos Stebrny,  

To na tym polegała wielkość van Gogha. Dziękuję za olśnienie. Pozdrawiam!

report |

Wojciech A. Maślarz,  

Dzięki, próba ujęcia słowem co w przeciwnym razie pędzel by ujął:)

report |

Waldemar Kazubek,  

Czytałem ten wiersz po raz kolejny, a jakby po raz pierwszy, jest wielki, intensywny, wiem, że znowu mnie zaskoczy!

report |

Wojciech A. Maślarz,  

Wiesz Waldku, ja opublikowałem e-booka "Londyn gore" w wyd. Nowy Świat (do wglądu na stronie) i przerobiłem jedną linijkę. A teraz po tych komentarzach czuję lekką niepewnosc czy czasem czegoś nie "plepszyłem" szczególnie że wyd. przepuściło drobny błąd na wstepie. Ale pewnie reszta jest OK:)

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1