Z Oisterwijk przez las droga prowadzi do Bredy.
Velasquez złożył pokłon; zręcznie się przypochlebił.
Z Kortrijk na celowniku jadę na Antwerpię
Szlaki władców pierścieni; pętla drogowych cierpień!
Drętwieję od sprzęgania sprzęgła. Ten ranny rajd!
Miast skrętu na Gent – ostroga: kierunek Kortrijk.
Zgrzyt dźwigów i żurawi w porcie. W lesie dzik
pogania gdzieś za lochą. Płoszy sarny; myk, myk
Pomruk silnika pojazdu. Gaz do dechy; na full:
There aren't any dead people, except the cool.
"Jutrznie brugijskie koszą z kruszcu ostrogi
Topory flamandów tną Francuzów do nogi
Bitwę wydali chłopi i tkacze Konnicka
Pokonując złotych ostróg wielką konnicę "
Wjeżdżam do Kortrijk; zdejmuję presji ostrogę.
Latte, mocca, espresso; przede mną szmat drogi.
piekny ,malarski wiersz ,obrazy takie ze chce sie tam byc... pozdrawiam cieplo
report
Dziękuję. Podczas tego rajdu odwiedziłem kilka galerii sztuki i to pewnie pomogło. Szlak podróży porywa. Marzy mie sie pisanie poezji szlaku, ale formuła ciągle w trakcie tworzenia. Pozdrawiam,
report
Wojtku czyżbyś był miłośnikiem poezji drogi? Jak Kerouac? Ale bardziej erudycyjne ,malarskie te pejzaże. Interesujące skojarzenia, z przyjemnością czytam i wracam:):)
report
ekstra
report
Porwał mnie Pan ze sobą. Bo jak niespełniona podróżniczka wędruję z takimi jak Pan na gapę. :)
report
bardzo ciekawy wiersz. i bardzo nietypowe rzeczy potrafia tamte miejsca powiedziec, nie tylko w galeriach sztuki...
report
To miłe, że ten wiersz potrafi porwac i przekazac rzeczy, które tam zauważyłem. Wydawało mi sie na początku podróży, że Nederlandy i Walonia nie posiadaja dzikiej przyrody w pobliżu miast, ale wszystko tam jest, a szczególne nagromadzenie dzikich gesi kanadyjskich jakie zadomowiły sie nawet w Rotterdamie sprawiają że trawniki nie nadaja sie do siadania. Na szczeście gęsi wystepują na terenach podmiejskich i nadrzecznych. Pozdrawiam,
report