Marek Gajowniczek, 5 september 2013
Na ulicy Wincentego
kilka bram jest do innego,
nieznanego ludziom świata.
Przy nich nakaz jest: Opłata!
Ta opłata jest już teraz.
Inny świat za kilka lat.
Stawki żadnej nie wybierasz.
Nie znasz także żadnych dat.
Ma Wincenty argumenty,
a każdy wie, co go czeka.
Dobrodziejstwa, czy przekręty?
Jednakowo czas ucieka.
Jest na świecie wiele ofert
i jeden dla wszystkich mus.
Widzą OFE katastrofę.
Liczy się z nią także ZUS.
A Wincenty zbiera centy.
Na złotówce się nie oprze.
Inny świat lekko przymknięty.
Trzeba na tym mieć się dobrze.
Może wierszyk cię przekona,
o tym, co wiedzą od wieków.
Masz mieć obol dla Charona.
Nie dyskutuj! Płać człowieku!
Marek Gajowniczek, 5 september 2013
Dzieci poszły do szkoły
i żegnano się z latem.
Uwięzione Anioły
stały nad Eufratem
i czekały na moment,
kiedy wizja się spełni.
Zadźwięczał pierwszy dzwonek.
Szósty wolę wypełnił.
Uwolnione ruszyły.
Odliczają kto trzeci.
Ten kto jeszcze miał siły
i kobiety i dzieci.
Także ci z niszczyciela.
Lotniskowców zabójca
i ktoś za przyjaciela
i ten pątnik z Ogrójca.
Gnają jeźdźców miriady.
Konie moc mają w pyskach.
Kochamy olimpiady.
Uwielbiamy igrzyska.
Kto by zwracał uwagę,
na Eufrat, Anioły?
Lepsze obrazki nagie
przeznaczono dla szkoły.
Trąby są już za ciche.
Lepsza jest telewizja!
Powiał już wojny wicher.
Odpłynęła dywizja.
Laureat chce kary,
a więc kara być musi,
a miriady, maszkary
cenzor stemplem przydusił.
Marek Gajowniczek, 4 september 2013
Szli żniwiarze - wędrowcy przez świat.
Ścięte kłosy roznosił wiatr
nad ocean milczenia.
Czeczenia !
Przeszli żeńcy przez Czarny Ląd.
Rwanda - stosy, w Sudanie - swąd.
Każdy równo tu pokos kładł.
Czad !
Gdzie plon większy - tam żniwa powtórki.
Przeszkadzały burnusy i burki -
poszły w ogień. Refleksji brak.
Afganistan ! Irak !
Kiedy ostrzyli kosy,
zamilkły ludzie głosy.
Znikły lęki, obawy, odraza.
Gaza !
Poszli w inne regiony -
równo kładą miliony,
a świat myśli - to jakaś iluzja.
Gruzja !
Kiedy szli tak przez kłosy
nagle o ostrze kosy
ptak zawadził i zniknął w wądole.
Smoleńsk !
Znikły palmy w oazach.
Każdy pęd im przeszkadzał,
który wyrósł na skraju podszybia.
Tunezja! Libia!
Uciekało gdzieś ptactwo
w papirusowe bractwo.
Wyczyszczono nilowe brzegi.
Egipt!
Tkwiąc w milczeniu i w mroku
nie usłyszysz ich kroków
może poświst Cię kosy doleci.
A dzieci ?
Obwiązano je równo
prześcieradłem ich trumną.
Wyglądały jak rząd fatałaszków.
W Damaszku!
Koszą stale. Wytrwale.
Zamierzają iść dalej
i znajdują na świecie pochlebców,
a ocean milczenia
tylko barwę swą zmienia.
Czas zamienić żniwiarzy w siewców !
Kosy przekuć na kielnie,
wszystko nazwać rzetelnie :
To jest dobro ! To zło jest !
To Ziemia !
Marek Gajowniczek, 4 september 2013
Łyżka dziegciu w beczce miodu
wzburzyła wiele narodów.
Ferment pracuje i burzy.
Kto chce może z fusów wróżyć
i rozważać, gdzie jest racja.
Proces skończy destylacja,
a gdy wszystko odparuje
pejsachówki popróbujesz.
Napiją się wielcy gracze
i ten, który chciał inaczej
i ten - dzisiaj niepijący,
który wtrącił się niechcący
i chciał wylać cały zacier.
Dziś się burzy. Finał znacie.
Jest też mniej radosna wersja:
Może zawór, lub dywersja,
nieuwaga przy zabawie
wzbudzić wybuch... i po sprawie.
Nic nie wskórasz. Musisz czekać
i przyglądać się z daleka
nim ogłosisz: - Też tam byłem!
Pejsachówki się napiłem.
Marek Gajowniczek, 3 september 2013
Nikogo dziś nie rozdrażnię.
Jak poważnie - to poważnie.
Niech się śmieją w Białym Domu.
Nie przyłożę dziś nikomu.
Nikogo nie zdenerwuję,
bo nie okpię, nie poszczuję.
Niech ktoś inny drażni słowem.
Ja nic złego dziś nie powiem.
Nie wystrzelę, nie postraszę,
że ktoś za daleko zaszedł
i że wcale nie jest śmiesznie,
spokojnie ani bezpiecznie.
Są od tego lepsze głowy.
Ja dziś jestem zbyt nerwowy.
Gapię w ekran się jak cielę
i nie jestem niszczycielem.
Są mądrzejsi - niech dziś piszą.
Ja się delektuję ciszą.
Nawet jeśli gruchnie coś...
Nie napiszę nic. Na złość!
Marek Gajowniczek, 3 september 2013
Nie wygląda to różowo.
Wielu zapłaciło głową,
a przeróżne "demonstraty"
powędrowali za kraty.
Niektórych uprowadzono,
spałowano i puszczono.
Wielu się po świecie ściga.
Opór dławi się w podrygach.
Podsłuchują prezydentów
obawiając się zakrętów
w wytyczonej światu drodze.
Piszę, może komuś szkodzę,
bo nie wszystko się podoba.
Wiele zamierzali schować.
Teraz mogą dać po łapach.
Wojna ma nieładny zapach
i jest też internetowa.
Od namysłu pęka głowa.
Jak ukłuć, by nie poczuli?
Dysydent się nie przytuli.
Nikt go w świecie nie pocieszy.
Chciałeś - to masz! Po coś grzeszył?
Ciężkie życie niepokornych,
przez charakter ich niesforny.
Żartów trzeba dziś unikać,
a najgorsza... polityka!
Marek Gajowniczek, 3 september 2013
Dziś panowie z Tel-avivu
żartują i tak dla zgrywu
wystrzelili dwie rakiety
nieprawdziwe, lecz makiety.
Potrząsnęła Rosja głową
i zrobiło się nerwowo.
Inne były ustalenia.
Czyżby je chciał ktoś pozmieniać?
Miały być strachy na lachy.
Precyzyjne. Niby szachy.
Ruch, a potem wycofanie.
Nagle, jakieś dziwne granie.
Odezwały się pismaki.
Gwałt podniosły - tak dla draki,
że to właśnie już... już... już!
Asada obleciał tchórz.
Obserwuje. Nic nie spada.
Trzeba może by pogadać.
Nie ustąpić, lecz spróbować.
Nie można się wiecznie chować.
Ale jeśli się pokaże,
to zobaczą marynarze,
co on ma i gdzie to chowa.
Wredna ta wojna cyfrowa.
Wstał. Obrócił się na pięcie
i poszedł spuścić napięcie,
po czym już bez elegancji
pogroził Anglii i Francji.
Będą jeszcze inne próby.
Nie zakończą się rozróby.
Taka teraz jest strategia,
że się gra, a niby nie gra.
Marek Gajowniczek, 3 september 2013
Efekt jest taki, jakby się stało.
Wojsko do schronów pouciekało.
Broń wycofano, głęboko skryto.
Obawy wielkie w pamięć im wryto!
Żyją w napięciu. Ponoszą straty.
Arsenał środków jest przebogaty.
Niepewność rośnie. Siada psychika.
Trwa cyber wojna. Niszcz przeciwnika!
Może zwycięstwo jest pyrrusowe,
ale powstają układy nowe.
Zmienią się pionki i sojusznicy.
Sondaż wyświetli się na tablicy.
Przyjdą rachunki za uzbrojenie.
Za propagandę w najwyższej cenie.
Za spektakl, który zdjął z oczu świata
Nowy Porządek Wielkiego Brata.
Zapadną wkrótce decyzje nowe.
Ile wypada na każdą głowę
milionów długu i obciążenia
i trzeba będzie świat poprzeceniać.
Nowy światowy ośrodek władzy.
Potrafi w życie wcielać nakazy.
Zawsze pod ręką ma jakąś flotę.
Niewielu myśli - Co będzie potem?
Marek Gajowniczek, 2 september 2013
Gdyby ta brzoza mówić zechciała
na pewno by ją ścięto.
O moralności raz zaszumiała
groźną dla elit zachętą.
O czasach, które nadchodzą właśnie
po długim gorącym lecie.
Gdy szumią brzozy łatwo nie zaśniesz.
Wiatr dziwne domysły niesie.
Gdyby ta brzoza nie rozmawiała
z cierniami czerwonych głogów.
Pod ścianą krzaków się nie kiwała
uznając ptactwo za wrogów.
Rosłaby jeszcze stara ku gwiazdom,
a dziś jest tylko kikutem.
Podtrzymywałby stare gniazdo
dziś zabłocone, popsute.
Myślała pewnie, że tak jak dęby,
na wietrze stać będzie wiecznie.
Kiedy z wysypisk czynią wyręby
dla wszystkich jest niebezpiecznie.
Nadchodzi jesień. Deszcze łez niesie.
Rosną kozaki w brzezinie.
Ktoś je wypatrzy. Na stół przyniesie,
a brzozę spali w kominie.
Marek Gajowniczek, 2 september 2013
Polityka żadnych ludzkich zasad nie ma.
Ordynację ma i ręce podniesione.
Jednakowo warta władza i ekstrema.
Ważne dla nich tylko stołki obsadzone.
Pokój - wojna? To jest problem szarej masy.
Polityka ma sojusze i układy.
Spieprzaj dziadu! Wyzwaniem są nowe czasy!
Jest Porządek i głosu nie mają dziady.
Sto tysięcy? Nic nie znaczy! Można więcej!
Lepiej patrzcie jak nam szybko rosną słupki!
Ordynacja jest i podniesione ręce!
Waszych rąk nam też potrzeba do obróbki!
Władza każe, decyduje i prowadzi.
Taki nalot to jest tylko mniejsze zło!
Tu chcą ludzi na ulicę wyprowadzić!!!
Trzeba pałą! I właściwie to jest to!
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
15 april 2026
Jaga
14 april 2026
wiesiek
13 april 2026
wiesiek
13 april 2026
Jaga
13 april 2026
Jaga
12 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
12 april 2026
wiesiek
12 april 2026
Jaga
11 april 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 april 2026
wiesiek