Marek Gajowniczek, 19 august 2014
Wielka geopolityka
sypie się, a nie utyka.
Nie szanuje nikt układów.
Słabszym mówią: - Spieprzaj dziadu!
Tylko państwa "atomowe"
umacniają swe granice.
Wszyscy czują - idzie nowe.
Zamieszanie w polityce.
ONZ i pakty, Unia
odchodzą od pierwowzoru.
Ludzie myślą, że świat zdurniał,
albo się nabawił chorób.
A to się uciera projekt,
ogłoszony, dawno znany.
Dotąd twoje - dotąd moje,
a o resztę się spieramy.
Porządek się rodzi Nowy
na różnych płaszczyznach życia
i na krajobraz hiobowy
wychodzi zjawa z ukrycia.
Które to kolejne - Biada!
przeleciało poprzez media?
Ktoś je dawno zapowiadał,
ale zapis ten spowszedniał.
Na biblijne scenariusze
już bezradni spoglądamy.
Coraz częściej - Nie chcę! Muszę!
Powtarzamy slogan znany.
Coraz dalej pełznie zwierzę.
Nikt je Wojną nie nazywa.
Zieloni idą żołnierze.
Pana Boga człowiek wzywa.
Wzywa, lecz się nie odwrócił
od zamiaru i dzieł swoich.
Apollyon ludzi skłócił
i u bram czeluści stoi.
Chcecie, wierzcie, lub nie wierzcie,
lecz rozsądniej jest uwierzyć!
Końskim pyskom moc zabierzcie.
Sprawiedliwi mogą przeżyć!
Marek Gajowniczek, 19 august 2014
Dzieci muszą iść przecież do szkoły.
Wesołego nie miały lata.
Czy wyrosną z nich kiedyś sokoły?
Czy w historii utrwali się data?
Był tam napis na karcie za szybą.
Dość wyraźny, że tu są dzieci!
Informację za nieprawdziwą
uznał ktoś, kto odpalać polecił.
Nie zawiążą dziewczynkom wstążeczek.
Dołączyły do tamtych z Biesłanu.
Opamiętaj się wreszcie człowiecze
i nad sobą się także zastanów!
Chłopcy z tyłu siedzieli gromadą.
Ukrywali, że trochę się bali.
Wyjeżdżali. Czy kiedyś przyjadą?
Zdecydował ten, co odpalił.
Trybunały i inne Amnesty
tu nie mają większego znaczenia.
Czyś zatracił rozsądek do reszty?
Czy cię konflikt już w bestię pozmieniał?
Dzieci przecież iść muszą do szkoły,
a ty czego chcesz dzisiaj ich uczyć?
Omijajcie góry, lasy, doły?
Po bezdrożach je podmuch rozwłóczył.
Marek Gajowniczek, 19 august 2014
W zamyślenie wpadł wieczór sierpniowy.
Rząd mi życie za bardzo uprościł .
Siedzę w domu, na wszystko gotowy
i przeganiam życiowe mądrości.
Weszła cisza przez okno otwarte.
Razem z nią się wcisnęło wspomnienie.
Stare życie - niewiele warte
z rozgrzeszonym przysypia sumieniem.
Dobry wiersz wykasował przypadek.
Uleciała w niepamięć rozmowa.
Może była niedobrym przykładem.
Może Pan Bóg jej nie chciał zachować.
Po cóż ludzi zajmować uchodźcą?
Przywoływać koszmarne obrazy.
I historię, nie swoją, lecz obcą
w wyszukane ubierać wyrazy.
Lepiej wspomnę, tę śliczną dziewczynę.
O jej przejściach ni słowa nie powiem.
Uciekała przez Ukrainę.
Spaceruje po moim Grochowie.
Gdyby nie te nerwowe programy
i złe wieści o tych, co zostali,
mógłbym milczeć, bo się ledwie znamy.
O tym, co się gdzieś dzieje w oddali.
A przedziwnie nie mogę zapomnieć
buzi w ciup i tej mądrości w oczach.
Wyczuwałem leciutką ironię.
Czas obrazy przesuwał w przeźroczach.
Rzeczywiście o życiu nic nie wiem,
ale ona wiedziała za wiele.
Smutek przyszedł wieczornym powiewem
i pozostał i w wierszu się ściele.
Z tego nic nie bierzemy do siebie.
Nie wiedziałem, że była stamtąd.
A co u nas się zdarzy - nikt nie wie,
lecz coś we mnie zostało i mam to.
Marek Gajowniczek, 19 august 2014
Rozmawiali jak czekista z czekistą,
pomijając sprawę oczywistą:
Kto najechał i jest bandziorem?
Kto zagraża innym - rozbiorem?
A nam mówią, że trzeba rozmawiać,
nawet jeśli się kraje zagrabia,
pod pretekstem pomocy swoim.
Chce rozmawiać ten, kto się boi.
Zawsze można cudze poświęcić.
Nie zatarło się jeszcze w pamięci -
Drang nach Osten, a teraz - nach Westen.
Każdy mówi - socjalistą jestem.
Na dodatek - znów narodowym.
Europą takie rządzą głowy.
Za to ty, jesteś teraz - nazistą!
Rozmawiają jak czekista z czekistą.
Życie ludzkie obecnie jest tanie.
Uśmiechnięte w telewizjach panie.
Nie wiadomo skąd trupów grad?
Leciał sobie. Po prostu spadł.
To dwie strony jednego medalu.
Poprzestano wyłącznie na żalu,
odrzucając nauczkę Smoleńska.
Dzisiaj w oczy zagląda im klęska.
Poszło wszystko o most za daleko
z terroryzmem, fałszerstwem, bezpieką.
Z rewolucją i szaleńczym planem.
Jakie jutro nas czeka? - Nieznane!
Marek Gajowniczek, 18 august 2014
Widziano gdzieś wakacje,
przedwczoraj, na ulicy.
Ucichły demonstracje.
Zniknęli politycy
i radość była w słońcu.
Wysyp dobrych humorów
i nie było obrońców.
Nie było agresorów.
Zdarzył się tylko mały
i nieważny incydent.
Taśmy się pokazały.
Przeczytał je prezydent,
lecz żadnych błędów w tekście
tym razem nie odnalazł.
Spokój spłynął nareszcie,
a może nawet marazm.
Nie wszystko, w końcu u nas
nadaje się do druku.
Od tego jest Trybunał,
by nie było pomruków
i ludzie, choć przez chwilę,
poczuli tu wakacje.
A w Berlinie - niemile!
Podano na kolacje
znowu te ośmiorniczki
i barszcz był ukraiński.
Nie było naszej wtyczki.
Za bardzo był murzyński.
Media to przemilczały,
bo w końcu są wakacje.
Bociany odleciały.
Poeta wcisnął spację,
lecz jeszcze coś o lecie
koniecznie pragnął dodać,
bo są wakacje przecież
i jest potrzebna zgoda.
Spokój mógłby powrócić.
Konwojem wjechać, gdyby
świat zechciał się ocucić
i udał się na grzyby.
Marek Gajowniczek, 17 august 2014
Szedł pan Hollande Rozbratem.
Jeszcze był kandydatem,
a Warszawa tonęła w zieleni.
Drzwi spotykał zamknięte.
Dzisiaj jest prezydentem.
Co pomyślał? Już zdania nie zmieni.
Szedł po plaży pan Schröder.
Patrzył na polską biedę
i o rurze rozmyślał w Bałtyku.
Nie o żadnych gwarancjach,
tylko - Co powie Francja?
Ktoś sprzedawał lody na patyku.
Polska zdała się pusta.
Turystyczny ruch ustał.
Wszyscy wczasy spędzali w Egipcie,
a na sopockim molo
rozmawiali - Co wolą?
Ci, co chcieli świat pozmieniać szybciej.
Życie to nie ambrozja.
Francja, Niemcy i Rosja
rozmawiają o tym, co ich dzieli.
Słów potrzeba niewiele.
To byłe KDL -e.
Ludzie żyją w nich tak, jak chcieli.
Bardzo trudno im przyszło
dzisiaj patrzeć na przyszłość.
Ameryka wyszła po angielsku.
Teraz głowę zawraca
i koniecznie chce wracać,
a tu jest już po przyjacielsku.
Poruszenia globalne
trzeba zmieniać w lokalne,
przecież światy są trzecie i czwarte.
Warto pomysł pochwalić -
Niech się samo wypali,
to, co było niewiele warte.
Pamięta jeszcze zachód
Jałtę oraz Monachium,
Chamberlaina, gdy pokój przywoził.
Dziś są inne rozdania.
Nie ma już zaufania.
Podobieństwa zostały nad podziw.
Marek Gajowniczek, 16 august 2014
Zabrali lato. Zabrali wszystko
i jego także pragną wziąć,
ale nie godzi się panisko.
Dalej mu w głowie - dziel i rządź.
Chce mieć gwarancję bezkarności.
"Świat to za mało" widział z Bondem,
więc będzie zwodził, ludzi złościł.
Kolesiów nas obdarzy rządem.
Śni mu się jeszcze grubsza kreska
i jeszcze dłuższa nocna zmiana,
bo gdyby teraz rządzić przestał,
sprawa być może odgrzewana.
Liczy na większe zamieszanie
i wyjątkowe może stany.
Kim jest? Satrapą w Bantustanie?
Czy to ktoś dobrze nam tu znany?
Marek Gajowniczek, 16 august 2014
Pytano wczoraj starych górali:
Czy nas obronią rugbyści z Walii?
Czy Orban z Węgier wspiera Putina
i czy inwazja się już zaczyna?
Na to górale spojrzeli w chmury
i powiedzieli, że to są bzdury.
Tylko tamańska pewna brygada
dobrosąsiedzką wizytę składa.
Humanitarną pomoc donosi
dywersja SPECNAZ i komandosi.
To nie inwazja tylko ochrona.
Granica państwa nienaruszona.
Wkrótce Obama będzie w Estonii.
Tam się wypowie, że nas obroni.
Już zapowiedział, co wkrótce powie!
Daj Boże pokój! Daj Boże zdrowie!
I pomysł jakiś daj demokratom,
kiedy w tej Walii zbierze się NATO!
Jadą rakiety i transportery.
W Unii urlopy są biznes sfery.
Cieniutka linia jest rozciągliwa.
Dziś się rozsądkiem niechęć nazywa.
Nie warto wszystkim zawracać głowę.
Skutki być muszą długoterminowe.
A ktoś na pewno wytrzyma długo.
Jadą kolumny - jedna za drugą.
O wielkim śledztwie nikt nie pamięta.
Było - minęło! Sprawa zamknięta.
Groźba minęła i jest normalnie,
a Rosja wjeżdża już oficjalnie.
Spryt, doświadczenie oraz praktyka
są skuteczniejsze niż polityka.
Wszystko już było - prawie tak samo.
Sposób, metoda jest kartą zgraną.
Czy się niczego nie nauczono?
Traktują ludzi na odtrąbiono.
To gdzieś daleko. Na końcu świata.
Liczy się kasa. Dreamliner lata.
Zyski i straty liczą koncerny.
Rynek ma w nosie małych, mizernych.
Strefy ubóstwa i ludzi mrowia.
W tym także i nas - Polaków, Słowian.
Marek Gajowniczek, 16 august 2014
Ma być to zwykły konflikt lokalny,
a nie światowy i nie zapalny.
Walczą tubylcy. Nie ma żołnierzy.
Holandia milczy. Trudno uwierzyć.
To jest dywersja i prowokacje.
Zielonych ludzi tajemne akcje
i pospolite walczy ruszenie.
Czasem samolot strącą na ziemię.
Walczą faszyści i terroryści.
Gdzie są te boje? - Trudno uściślić,
a jednej stronie pomaga Rosja.
Drugą zaś wspiera świat w wiadomościach.
Ciągle nieszczelne jest okrążenie.
Wjeżdżają wozy, a na nich cienie.
Czasem przeleci niebem rakieta,
lecz nic nie mówią nam o konkretach.
Na konferencjach policzą straty,
jeśli ktoś wpadnie tam w tarapaty.
Nikt nie chce, żeby te większe siły,
swoją obecność tam ujawniły.
Żeby przypadkiem ktoś nie przesadził,
bo wtedy sobie świat nie poradzi.
Ktoś jest podobno nieobliczalny
i to mieć może skutek fatalny.
Dlatego wszyscy są w wielkim strachu.
Jakby stratedzy nie znali fachu.
Jakby nie mieli planów gotowych.
Chcą, by to nie był konflikt światowy.
Przez to pan Putin gra główną rolę.
Zakryte karty trzyma na stole.
W ruską ruletkę grywa na Krymie
i na tej wojnie ktoś jednak ginie.
Giną mieszkańcy i Ukraina.
Ma być lokalnie. Nikt nie chce wstrzymać,
ani walk żadnych, ni interesów.
Jasnowidz mówi: - To wojna kresów.
Poważnie tylko poeta pisze.
Cenzor jest w mediach. Musi być ciszej.
Wiersz czyta babka siedząc w piwnicy,
szpiedzy wywiadu i politycy.
To, co się pali - uczuć nie gasi!
Wszyscy chcą wiedzieć: - Co myślą nasi?
A przecież każdy tę prawdę zna:
Pokój jest dobry! Wojna jest zła!
Marek Gajowniczek, 15 august 2014
Było bańką mydlaną i prysło.
Ośmieszyło układy i śledztwa.
Dziś nad Donem, jak kiedyś nad Wisłą,
rozwiał mit się dobrego sąsiedztwa.
Kiedyś byli już pod Warszawą.
Babka srebra skryła pod podłogą.
Pewni zwycięstw szeroką szli ławą,
przekonani, że wszystko mogą.
Legia oddział zebrała studentów
na ulicy koło Władysława.
Wzruszających nie brakło momentów.
Z niepokojem patrzyła Warszawa.
Ksiądz Skorupka znak krzyża uczynił
i ruszyli w stronę Radzymina.
Poszli by bagnetami swoimi
bolszewicką zarazę zatrzymać.
Matka Boska zesłała zwycięstwo.
Wielki cud się wydarzył nad Wisłą.
Pamiętamy ofiary i męstwo.
Przeszły lata. Patrzymy na wszystko.
Znów wjechały pancerne konwoje.
Są tysiące gotowych żołnierzy.
Znowu pragną zagarniać nie swoje.
Tak jest dzisiaj, aż trudno uwierzyć!
Było bańką mydlaną i prysło.
Ośmieszyło układy i śledztwa.
Dziś nad Donem, jak kiedyś nad Wisłą,
rozwiał mit się dobrego sąsiedztwa.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
9 april 2026
wiesiek
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
24 march 2026
marka