Marek Gajowniczek, 25 september 2014
Jaki właściwie mamy klimat?
Odpowiedziałbym, że napięty.
Mocarstwa, które wiodą prymat
wysłały armie na przygiętych.
Media donoszą o przyczynach.
Suną rakiety i okręty.
Już obradować szczyt zaczyna.
Jest konflikt, a już nie ma świętych.
Tysiące maszyn i żołnierzy
wessały wiry nowej wojny.
Technika niszczy. Celnie mierzy.
Głos polityków wciąż spokojny.
Oni tu mają swoje sprawy -
wybory, awanse, posady.
Górnicy jadą do Warszawy.
Jest strajk pod ziemią i blokady.
Osły przy dzieciach kopulują
i nie ma spraw bardziej ciekawych.
Że wielkie miasta bombardują?
Nie podnośmy od razu wrzawy!
Nowy Porządek świat formuje.
Człowieka w nowego przekuwa.
Tu się wybiera - tam wojuje,
a Wielki Brat nad wszystkim czuwa.
Może to jest globalna wioska,
ale globalnie myślą za nas.
Dla szarej masy - wola boska
i tylko dla niektórych - dramat!
Marek Gajowniczek, 25 september 2014
Lepiej, byś nigdy tego nie słyszał,
co nazywają krzykiem pustyni,
kiedy się nagle wypełnia cisza
słowami w gardle zaciśniętymi.
Lepiej, byś nigdy nie poczuł żaru
długiej wędrówki w pustej przestrzeni.
Dla przeczytanych, obcych słów paru,
cienia nadziei nikt nie doceni.
Lepiej, byś nigdy nie widział ostrza.
Niebo od niego bywa jaśniejsze.
Ostrzejsza wtedy jest myśl najprostsza:
Moi przylecą tu po was jeszcze!
Starszemu panu na nic me rady.
W Algierii czuł się pewnie jak w domu.
Wielkie są w ludziach gniewu pokłady.
Litość nie służy teraz nikomu.
Gdy zmiłowanie wsiąkło do piachu.
Kiedy nam groza oczy zamyka.
Nie ma już żadnej bariery strachu.
To już jest odwet, nie polityka.
Lepiej, byś tego nigdy nie widział,
a gdy widziałeś - pamiętać będziesz.
Ktoś właśnie może dostaje przydział.
Potem ty także po swą broń sięgniesz.
Marek Gajowniczek, 24 september 2014
Nic, co dziś się dzieje nie jest przypadkowe.
Wdziera się na scenę, na areny nowe
z gotowym programem dobrze przemyślanym.
Wciąż nas zaskakuje, to co oglądamy.
Przedziwne decyzje. Zmiany sojuszników.
Jest w tym wiele strachu. Podziwu okrzyków.
To, co niemożliwe - widzisz na ekranie.
Nie umiesz przewidzieć, co się jutro stanie.
Pracowały nad tym całe pokolenia
jak wojnę rozkręcić, jak nasz świat pozmieniać.
Żeby wir wydarzeń wciągał stale nowych
i czynił, co ludziom nie przyjdzie do głowy.
Teraz mamy ISIS. Wpierw była Al-Kaida,
wcześniej jakaś inna operacja tajna.
W tym planie jest także sąsiad - Ukraina.
Wszystko już się kręci. Tego nie zatrzymasz.
Zobaczysz tę wojnę, gdzie się nie spodziewasz.
Wybuchnie gdzieś w metrze, albo spadnie z nieba.
Udasz, że nie widzisz. Nie zajrzysz do trumien.
Tak ci Rząd Światowy namieszał w rozumie.
Marek Gajowniczek, 24 september 2014
Głowa boli od przybytku.
Za dużo jest w kraju zbytku,
a nadmiary spokój burzą,
gdy wszystkiego jest za dużo.
Za klęską przychodzi klęska.
Mleka, jabłek oraz mięska
sami zjeść nie damy rady.
Zejdziemy przez to na dziady!
Węgla na hałdach za wiele!
Złoszczą się nauczyciele,
że za dużo dzieci w klasie.
Normalnie uczyć nie da się!
Dziwią się w poselskich ławach.
Za duża była odprawa!
Wielkie są oczekiwania,
a za dużo jest gadania.
Zaczynają się blokady.
W mediach podają przykłady,
że za dużo już nie chcemy,
a co mamy - marnujemy!
Nikt nie zbiera i nie zrywa.
Partiom bardzo spada krzywa
i sondaże im źle wróżą.
Nosem wychodzi "za dużo"!
"Za dużo" niszczy człowieka,
zwłaszcza, gdy za długo czeka,
a tu najważniejszy urząd
ponoć żonę ma za dużą.
Na "za dużo" nie ma rady.
Wszędzie inne są przykłady.
Świat wszystkiego ma za mało!
Tylko nam się tak dostało.
Marek Gajowniczek, 23 september 2014
Myślała niejedna głowa.
Jak ta Syria się zachowa,
kiedy będą bombardować?
Padły wyważone słowa.
Teraz trzeba nie pozwolić,
żeby czasem spod kontroli
nie wymknęła się ta wojna.
Wciąż reakcja jest spokojna.
Czuwają przy swoich GRAD-ach
rakietowcy od Asada
i Rosjanie w swojej bazie,
lecz spokojnie jest na razie.
Może nikt się nie pomyli.
Nie wystrzeli do cywili.
Przez pomyłkę nie spudłują.
Niczego nie pokazują.
Wojna też jest hybrydowa.
Pod kontrolą wszystkie słowa.
Komórki im wygasili
żeby nic nie donosili.
Nie zobaczy nic publika.
Będzie zwięzły komunikat.
Operacja jest już w toku.
Gdyby coś?... to już po ptoku.
Marek Gajowniczek, 23 september 2014
Narady, spotkania, zjazdy.
Politycy, biznesmeni,
finansjera oraz gwiazdy
muszą rozmawiać o Ziemi.
A najlepiej się rozmawia
w samym centrum i na szczycie.
Kolorowy ogon pawia
na ekranach zobaczycie.
Będzie cały świat w pigułce.
Jest tam każdy, kto się liczy.
Zostali w swej Pipidówce
tylko Hindusi, Chińczycy.
Tych najwięcej jest na świecie.
Nie są reprezentatywni.
Rozumieć to trzeba przecież -
są odmienni. Nieco inni.
Nie chcą nic zainwestować,
ale klimat rozmów psują,
a tu trzeba się zachować.
Ludzie licznie protestują.
Przykład dają nam bogaci
wspierając szczyt swoim czasem,
a ci, liczni - nie chcą płacić,
choć klimat czeka na kasę!
Wszystko nas dzisiaj kosztuje,
a najdrożej ocieplenie!
Bardzo łatwo się je psuje.
Trudniejsze jest naprawienie.
Będą źródła odnawialne.
Przyniosą wiele korzyści.
Te dotychczas naturalne
kontrolują terroryści.
Na to nie można pozwolić,
choć nie wiemy, co się stanie.
Każdy pilnuje swej roli -
dziś pierwsze bombardowanie.
Przypadkowo tak się zbiegło,
że jest nacisk w ONZ-ecie.
Pierwszy krok - słowo się rzekło!
Wsparcie musi być na świecie.
Operacja jest poważna.
Przeciw Państwu Islamskiemu,
bo je inne takie państwa,
atakują, nie wiem czemu?
One są, a jego nie ma,
bo dopiero chce się tworzyć.
Czy to znowu nie jest ściema?
I czy jest w tym palec boży?
To pogoń za Ben Ladenem
bardzo długą przypomina.
Mamy szczyt! Wszyscy na scenę!
Widowisko czas zaczynać!
Marek Gajowniczek, 22 september 2014
Zamieszkał w domu nad rzeką,
samotnie na skraju wioski
człowiek, co widział daleko,
a był zupełnie beztroski.
Życiowym nie był kaleką.
Potrafił wyciągać wnioski.
Choć żyło mu się nielekko,
to jednak wciąż był beztroski.
Czy to jest zdrowa postawa
przy tak olbrzymich problemach?
Życie to nie jest zabawa.
Beztroskich już dzisiaj nie ma!
Pytano go: - Panie starszy!
Co pana dzisiaj tak cieszy?
Żyję i to mi wystarczy,
a nieraz coś się nagrzeszy.
Zmartwienia zostawiam innym,
bo te mi szkodzą na zdrowie.
Wolę być całkiem dziecinnym,
a niech się martwią posłowie.
Śpię jeszcze, gdy oni wstają.
Nie spieszę się, kiedy pędzą.
Wydaję to, co dostaję.
Oni przejmują się nędzą.
Bo niechby odpadł tak który,
choćby w najbliższych wyborach,
to jakby posąg spadł z góry
i dziura byłaby spora.
Ja kiedy już się potykam,
to strząsam pyłek ze spodni.
Najgorsza jest polityka.
To ni są wiecznie głodni.
Nie bardzo wierzyć mu chciano,
bo tamci zgarniają wszystko.
Beztroski wstał dzisiaj rano,
a u niech jest pośmiewisko.
Marek Gajowniczek, 22 september 2014
Wilgoć zawisła w powietrzu
i warcie chłodno na deszczu.
Nie leje jeszcze, lecz siąpi.
Kierowca cicho zatrąbił.
Wóz wtoczył się pod samo wejście.
Skład cały przyjechał. Nareszcie.
Szybciutko przemknęli do środka.
Za chwilę zaszczyt ich spotka.
Prezydent ma czasu mało.
Do późna wczoraj się grało,
a jeszcze były wiwaty.
Dziś odlatuje poza tym.
Do Ameryki - na szczyt.
Ze składką na klimat... i git!
Tak drogo kosztują wojny,
a datek jest dobrowolny.
Ciężko zwisają łańcuchy.
Za stołki dziękują i fuchy.
Uściski. Uśmiech. Ukłony.
Mżaweczka na uniżonych.
I tylko ta wilgotna chmura
i atmosfera ponura
dziennikom zepsuły hit.
Zapięte wszystko... i git!
Marek Gajowniczek, 21 september 2014
Nie dziwmy się, że w jesieni
wielu z nas się zaczerwieni.
Zielone zostaną szpilki -
żarciki i krotochwilki.
To normalne. Tak jest zawsze.
Jesień w barwy ostrzegawcze
bardzo chętnie się ubiera.
Zgniło-żółto jest już, teraz.
Jeszcze kusi barw paleta.
Jeszcze wiersz pisze poeta,
ale wkrótce liść opadnie.
Będzie inaczej. Też ładnie.
Może trochę bardziej goło
i mniej strojnie, mniej wesoło,
lecz kampania musi trwać.
Spłyną mgły i siądzie szadź.
Deszcze spadną. Wiatr zawyje.
Chmura horyzont zakryje.
Człowiek okna poutyka,
a już będzie po wynikach.
Rządy inne mają plany,
lecz my wiemy - będą zmiany.
Każda jesień je przynosi,
więc władza o spokój prosi.
Wydłużyły nam się cienie.
Mamy teraz zagrzybienie
i ostatnie są odloty.
Każdy wie, co będzie po tym.
Musi przyjść i będzie chłód.
Nie liczmy na żaden cud.
Nie odmienią przemówienia
jesiennego zamyślenia.
Marek Gajowniczek, 21 september 2014
Ryknęło na wrzosowiskach.
Dzik przyśpieszył biegu.
Schronił się do zapadliska
przy jeziora brzegu.
Sapią byki na polanie.
Straszą okolicę.
W gromadkę się zbiły łanie
Tłuką w grunt racice.
Lis wędruje skrajem drogi.
Do opłotków zmierza.
Gospodarz uchodził nogi.
Klęka do pacierza.
Daj nam chleba powszedniego...
Zatrzymał na chwilę
i pomyślał - nie takiego,
jak dzisiaj kupiłem.
Potem szybko się poprawił:
Jak my wybaczamy...
Kto to nam, właściwie, sprawił,
że mamy, co mamy?
Babka zasnęła w fotelu.
Telewizor miga.
Nie widziano od lat wielu
takiej wsi w podrygach.
Sołtys wołał na zebranie,
ale nikt nie poszedł.
Nie wiadomo, co się stanie?
Znów przysłali grosze.
Szarówka szybko zapada.
Księżyc jak kołyska.
Nocka do snu się układa.
Mgły na wrzosowiskach.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka