Marek Gajowniczek, 30 september 2014
Artyści odpadli pierwsi. Nie obyło się bez strzałów.
Potem era Alzheimera zżerała scenę pomału.
Na muzyków i filmowców zwaliły się resztki muru.
Była zupa zetempowców, ale już nie było chóru.
Pośpiesznie świat meblowano. Urosły "lub czasopisma".
Po raz pierwszy coś nagrano i do władzy pchał się pismak.
Wtedy właśnie padły banki i odpadła finansjera.
Historycy poszli w szranki i zaczęli haki zbierać.
Przysiedli nauczyciele. Zgrupowali się prawnicy.
Skandal zrobił się w Kościele wokół służb i tajemnicy.
Uzgodniły nocne zmiany system i układ partyjny.
Sekretarze, dawniej chamy - języczek koalicyjny.
Na ziemię spadli lotnicy. Lekarzom dano maksimum.
Kłócili się politycy, a miejsca wyznaczał przymus.
Polecieli podzieleni. Druga tura nie wróciła.
Choć kopano na metr w ziemi. Sytuacja inna była.
Kancelarie i pałace rozpoczęły polowanie.
Obcinano ludziom płace, a życie stało się tanie.
Wirtualne było państwo. Ekran tworzył rzeczywistość.
Pchało się do władzy draństwo, by budować naszą przyszłość.
Zbudowali i uciekli. Został tylko ból i pustki.
Młodych w świat, z kraju wywlekli i zęby pokazał Ruski.
Dobry lekarz na bruk poszedł. Przyszła prowincja z grabarzem.
Zabiorą ostatnie grosze? Jak będzie? - To się okaże!
Marek Gajowniczek, 29 september 2014
Gdzieś numer mi się zapodział
i chyba nie znajdę go.
Wiem, miała na imię Lodzia,
jak dzisiaj już mało kto.
Pozazdrościłby i młodzian,
gdyby mógł zobaczyć to,
jak potrafiła ta Lodzia
przegonić z człowieka zło.
Profesjonalizm podejścia
równy Opiece Społecznej
i doświadczenie po przejściach
ukryte w postawie grzecznej.
Przy ujmującym wyglądzie
błysk miała iskierek w oczach.
Każdy przy takiej przysiądzie.
Ta Lodzia była urocza.
Gdzieś numer mi się zapodział.
Zapisywałem. Gdzie? Nie wiem.
Może wiersz przeczytasz Lodzia!
Znów w wielkiej jestem potrzebie.
Marek Gajowniczek, 29 september 2014
Co tam oni bombardują?
Rury na pustyni,
bo terroryści handlują,
chociaż nie powinni.
Plączą się tam gazociągi,
jak w Węźle Gordyjskim.
Podniosły się protest songi.
Splot zagraża wszystkim.
Gruby Gazociąg Katarski
chce do Europy,
a tuż obok jest Islamski
i sprawia kłopoty.
Los Gazpromu też, być może,
rozstrzygnie się w Syrii.
Sprawy poszły już na noże!
Terroryści winni!
Wojna ma swoje ofiary
i swych bohaterów.
Wszystkie wojny - nie dasz wiary,
to wojny bankierów.
Ta - jest przez to, bardzo groźna!
Celem - Europa!
Dotychczas była obwoźna,
lecz strach do nas dotarł.
Co tam oni bombardują?
Rury na pustyni?
Ludzie nie wszystko pojmują,
a bać się powinni.
Jaki będzie krok kolejny?
Wiedzą tajne sztaby.
Polska słaba. Rząd nasz chwiejny,
a przy władzy baby!
Marek Gajowniczek, 28 september 2014
Podział jest dosyć głęboki.
To są tylko Zagłębioki.
Kupią każdą obietnicę
zanim wyjdą na ulicę.
Sam inaczej na to popatrz.
Każdy górnik to też kopacz!
I czy z bidą, czy nie z bidą -
gdzie im każą, zawsze idą.
Kiedyś mówili - Czerwone.
Teraz za rzundem som one
i nadal jeszcze państwowe.
Na każdą zgodę gotowe.
Władza umie grać z bidotą
i właściwie chodzi o to,
żeby wystąpić na scenie
i wygłosić przemówienie.
Marek Gajowniczek, 28 september 2014
Może wcale nie ukradli
tylko odebrali swoje.
Oni tutaj w walce padli.
Toczyli powstańcze boje.
Wszystkie zrywy narodowe
są tu przecież ich zasługą.
Podnosili za nas głowę
i historię mają długą.
A że są antykościołem...
Teraz nawet to nie "anty".
Stali za okrągłym stołem,
błogosławiąc rządów kanty.
Dzisiaj także pragną zgody
za naszą wolność i waszą.
Wprowadzają nowe mody.
Uciszają. Uczą. Straszą.
Wielka Loża Narodowa.
Lewicowców druga twarz!
Odbiera dziś swoje słowa.
Nam zostało "Ojcze Nasz..."
Marek Gajowniczek, 28 september 2014
Bez wspomnień jesteśmy nadzy.
Zamiar kończymy na chęciach.
Nową więc metodą władzy
są uczuć wrogie przejęcia.
Biorą nasze tak, jak swoje
i sięgają po najdroższe.
Odtąd są już ich symbolem.
Zawłaszczenie jest najprostsze.
A my z uczuć ograbieni,
bo wartości były nasze,
goli chodzimy po ziemi.
Tacy teraz są Judasze.
Taki niby pocałunek
złożono po katastrofie.
Teraz oni już tabunem
wożą wieść po Europie
Krzyż nam nawet odebrali,
a sobie przypięli skrzydła.
Teraz oni są wspaniali,
a my - ekstrema przebrzydła.
Teraz oni - patrioci,
a my tylko oszołomy.
Ksiądz ich kropi. Radio złoci.
To był bardzo sprytny pomysł.
U nich wszystko jest już polskie,
a my chyba od macochy.
Oni z policją i z wojskiem.
Kasę wyjmują z pończochy.
A my goli cóż możemy?
Wiersz napisać w internecie.
Takich mamy, jakich chcemy
władców, co nas zdobią w świecie.
Nie każdy wie, że to służby.
Że srebrniki i masoni.
Któż by uczuć bronił? Któż by?
Kiedy nie wiesz kto, gdzie dzwoni!
Cóż jest wart naród bez duszy,
albo z duszą judaszową.
Łatwo go na pył rozkruszyć,
gdy się mu ukradnie słowo.
Marek Gajowniczek, 27 september 2014
W Przeglądzie Kadr Podkarpacia
w gminie Przełożone Wielkie
na konkurs uszyty waciak
za duży był na modelkę.
Ktoś miary nie wziął dokładnej
i zapachniało skandalem,
bo innej modelki ładnej
nie było w tej gminie wcale.
Dotarło do województwa,
że waciak jest za obszerny.
Powszechnie robią dziś bóstwa
z panienek dosyć mizernych.
Zabrakło wnikliwej troski.
Nikt sprawy nie miał na oku.
Nakazał zmysł marszałkowski
dołożyć więcej wojłoku.
Wydano z Unii dotację.
Modelka szczupła jak palik.
Podjęto natychmiast akcję,
by waciak okręcał szalik.
Szal taki miała Wójcina.
Czerwony. Z napisem: Polska.
W nim nawet taka chudzina,
słowiańska się wyda, swojska.
Stanęła sprawa na rządzie.
Na pierwszym już posiedzeniu.
By wkładki z wełny wielbłądziej
na każdym dodać ramieniu.
O wszystkim czerwone paski
doniosły niemal każdemu.
Rząd zebrał wielkie oklaski
za rozwiązanie problemu.
Słyszeli je też górnicy
i wyjechali spod ziemi.
Wspaniali są politycy!
Decyzje szybkie się ceni!
Na strychu w starej pracowni
krawiec swe czoło rozchmurzył.
Przecież im nie udowodni,
kto kazał uszyć za duży!
Marek Gajowniczek, 27 september 2014
Hulaj dusza! Piekła nie ma!
Jest kamieni kupa!
Wysoka musi być cena!
Z szafy wyjmij trupa!
Hulaj dusza! Dobra nasza!
Wirtualne państwo!
Nikt nie będzie was przepraszał!
Unijne poddaństwo!
Po swojemu rozgrywamy!
Podać ośmiorniczki!
Razem - chochoł, pany, chamy!
Dla reszty śmietniczki!
Chłop na drogi! Resztę - w rogi!
Biedota pod ziemię!
Odprawy i zapomogi!
Sprzeciw jest milczeniem.
Jeśli trzeba - przekopiemy
i zbierzemy wszystko!
Robimy w kraju, co chcemy!
Naród? - Pośmiewisko!
Bal to będzie nasz ostatni
i walc też kulawy.
Nie wyjdzie już prawda z matni!
Sprawa? - Nie ma sprawy!
To jest Miś! Tłusty! Na koniec!
Co chce? To zabierze!
Co ma wisieć nie utonie!
Dla was są pacierze!
Marek Gajowniczek, 26 september 2014
Dozbroi się Bundeswehrę,
a demobil wyśle Kurdom.
Nową stworzy się barierę
przeciw ruskim burdom.
Zapłacą Skandynawowie.
Kurdów u nich wielu.
Złego słowa nikt nie powie
na to w Izraelu.
Turcja też otrzyma wsparcie.
Ma strzec Dardaneli,
gdyby Rosjanie uparcie
wtrącać się w to chcieli.
Polska - strefą buforową.
Podział Ukrainy.
Mamy sytuację nową
i się nie dziwimy.
Rosja jest decydująca,
lecz już bać się musi.
Lepiej niech się w to nie wtrąca.
Zachód ją przydusi.
Przegrywa wojnę handlową
generuje straty.
Zakręci rurę gazową?
Zabierze bogatym.
Ukraina już się stała
przetargową kartą.
By jej część chociaż została
zatroszczyć się warto.
Gdzie więc jest niebezpieczeństwo?
W postawie Putina!
Dotąd udawał szaleństwo.
Dłużej nie wytrzyma.
Marek Gajowniczek, 25 september 2014
Jest pewien człowiek. Żyje w Człuchowie.
Od dziecka lubił spoglądać w gwiazdy.
Kiedyś zobaczył świat w swojej głowie.
Świat, który może oglądać każdy.
Wystarczy tylko stworzyć go w myśli,
tak jak tworzymy ten wirtualny
i czekać żeby goście tam przyszli.
Przychodzi wielu. Nie brak fatalnych.
Mówią, co było. Mówią, co będzie.
Jakie możliwe są jeszcze wątki.
Czasem wygłosi Świętość orędzie
i mniej bezpieczne są też zakątki.
I w naszym świecie tak samo bywa,
lecz w nim jesteśmy zakołowani.
Wiele się przecież spraw tu ukrywa.
Wielu nie chcemy rozważać sami.
A przecież wszystko jest drżeniem serca.
Wibracją uczuć. Emocją. Falą.
To spirytysta! - powie szyderca.
Inni wędrówkę duszy pochwalą.
Filozofowie powiedzą lepiej.
Matematycy model zbudują.
Ktoś się po czole ręką poklepie,
a ludzie myślą, wierzą i czują.
I są tak blisko od świata Ducha.
Przed snem przechodzą na tamtą stronę,
żeby na przyszłość nadziei szukać.
Zamienić życie na nieskończone.
Jest coś! Powiada nam pan z Człuchowa
i chce przedstawić niezbite fakty.
Człowiek się jednak w poduszkę chowa,
gdy mógłby kroczek wykonać łatwy.
Świat wyobraźni nie miewa granic.
Własne i cudze się myśli łączą
Interferują nam obrazami
i rozmywają się snu opończą.
Problemem tylko jest spamiętanie.
Wymaga ono chwili skupienia.
Po to modlitwy nam dałeś Panie,
żebyśmy mieli możność pragnienia.
Pragnienia chcemy w prawdę zamieniać
i pan z Człuchowa też prawdy czeka,
a tak jak w jasność wchodzimy z cienia,
tak myśl nam zmienia w ducha człowieka.
Nie buduj w myślach dla niego ściany,
przez którą potem sam przejść nie zdołasz!
Tę umiejętność już posiadamy!
Ona nam tworzy świat dookoła.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka