Marek Gajowniczek, 6 october 2014
Pewna pani rzekła mi tej jesieni.
Pan wspaniale przez te lata się odmienił.
To spotkanie wprost wspaniale ją nastraja,
a tuż obok grali w klubie Dżambalaja.
Grali dobrze, po staremu. Grali głośno
i ta pani prawie stała się nieznośną.
Może wieczór tą muzyką ją upajał.
Był już zmrok. Jeden krok. Dżambalaja.
Pewnie ma w sobie coś ta muzyka.
Mocno w pasie obejmuje i dotyka.
Zapomina się zupełnie o jesieni.
Dżambalaja. Wszyscy są roztańczeni.
Nie wiem sam. Siebie znam, lecz się stało.
Tego klubu nagle było nam za mało.
Kończą grać. Trudno stać na rozstajach.
Ma się gest. W głowie Fest! Dżambalaja.
Pewna pani rzekła mi tej jesieni.
My jesteśmy chyba sobie przeznaczeni.
Dżambalaja - zanuciłem cicho do niej,
myśląc, co ja o tym Klubie powiem żonie?
Dżambalaja. Człowiek siły swe przecenia.
Potem grypa, albo inne przeziębienia.
Taka pora. Klub Seniora zmienia w łóżko.
Poszalało się troszeczkę moja duszko!
Marek Gajowniczek, 6 october 2014
Przyszła grypa do Filipa.
Była na nią pora
i Filip z obiegu wypadł.
Rodzina jest chora.
Filip kaszle. Nosem chlipie.
Czosnku dużo zjada.
Nie poradzisz nic Filipie.
Zarazisz sąsiada.
Sąsiad poszedł do lekarza,
bo gorzej oddychał
i przed gabinetem siada,
a przychodnia kicha.
Niełatwo zachować zdrowie
w chłodnym październiku.
Po południu na Grochowie
wirus wielu przykuł.
Pewnie sprawka to Filipa.
Chodzić z grypą wolał.
Całe szczęście, że to grypa,
nie wirus Ebola.
Marek Gajowniczek, 5 october 2014
Rada, Parlament, Izba lub Duma -
wszędzie jest jeszcze żywa komuna.
We wszystkich władzach na całym świecie,
żywą komunę łatwo znajdziecie.
Wśród zwykłych ludzi komuny nie ma,
ale już Zarząd, Sejmik lub Senat
jest od niej gęsty w różnym przebraniu,
byś jej nie dostrzegł przy wybieraniu.
Żywej komunie i biskup święci.
Dziennikarz chętnie wywiad poświęci.
Sondaż pokaże świetne wyniki.
Żywa komuna - kwiat polityki.
Nic nie poradzisz. Znów jest wszechwładna.
Bogata, silna, prężna, układna.
Choć się inaczej teraz nazywa,
to ona! Stara komuna żywa!
Stanowi prawo. Sprawuje rządy.
Świat ci pozmienia i nowe prądy
zaszczepi w głowach na całej Ziemi.
Jej możliwości trudno przecenić.
Jak może wpływać na ludzkie losy?
Zwyczajnie! - Zawsze, gdzie liczą głosy
i są podziały - tak: pół na pół -
ostatnia, atut kładzie na stół!
Marek Gajowniczek, 4 october 2014
Zanim się zamiar zmieni w koncert,
najpierw drażniąca myśl się rodzi.
Oddechy stają się gorące.
Skóra napina, ściska, wzwodzi,
a wyobraźnia już podsuwa
najbardziej plastyczne momenty
i choć to jeszcze wciąż jest próba,
rozpisujesz na instrumenty
najbardziej ciekawe niuanse.
Twój zamiar staje się już transem.
Odtąd za tobą stale chodzi.
Potrąca żalem, niespełnieniem.
Niczego nie chcesz już dowodzić.
Nic nie sprowadzi cię na ziemię
i szukasz sali koncertowej
w której uczuć stworzysz symfonię,
a serce coraz mocniej wali
i funkcjonujesz nieprzytomnie.
I wtedy nagle spada cisza.
Wielkie porywy odlatują.
Nie chcesz, by świat o tobie słyszał,
żeby się los za tobą ujął.
Wolałbyś raczej kameralnie
przekładać karty partytury,
a myśl wciąż drażni cię nachalnie,
że mógłbyś z nią przenosić góry,
gdy prosta nuta cię powala
i harmonii nie możesz złożyć.
Spróbuj! Ta mała ci pozwala.
Też chce zamknięte drzwi otworzyć.
Marek Gajowniczek, 3 october 2014
Jestem loginem, hasłem, dostępem.
Włączam. Przeglądam. Idę z postępem.
Wszystko przed nosem mam z pierwszej ręki.
Rozdzielczość, barwy, gadżety, dźwięki.
W zamian o sobie ślę informacje.
Co robię, lubię? Jakie atrakcje
wybieram z całej ofert palety.
Podawać muszę różne konkrety.
Śledzi mnie stale sieć satelitów.
Łatwo namierza miejsca pobytu
i obserwuje mój rozkład dnia.
Za to serwuje mi to, co ma.
Na przykład dzisiaj, z samego rana:
Hacker buszował w Banku Morgana!
Nasza Policja bez bazy danych!
System przez dobę jest naprawiany.
Raport o taśmach jest utajniony
i jakiś proces jest odroczony.
Kampanię wspierać ma Mariusz K.
Człowiek ogląda. Widzi i zna!
I przypadkowo pewien jegomość
dorzucił ważną bardzo wiadomość,
że jakieś wojsko państwa T.
na państwo S. najechać chce.
Włączą się także do tej batalii
dwa samoloty aż z Australii,
żeby pokazać kogo świat wspiera.
Czytam to wszystko. Mogę wybierać.
Świat wirtualny z żywym się miesza.
W jednym ktoś grozi. W drugim pociesza.
Ktoś mnie ochrania oraz rodzinę.
Jestem dostępem, hasłem, loginem.
Marek Gajowniczek, 2 october 2014
To będzie bardzo długa wojna
i zmieni świat na wiele lat.
Minęła epoka spokojna.
Zabija znowu brata brat.
Miłujcie swoich nieprzyjaciół!
Pan Jezus stale do nas mówił,
ale już gdzieś na Zakarpaciu
człowiek w swej wierze się zagubił.
A jeszcze dalej - na Bałkanach
w srebrzystym ranku Srebrenicy
większa się otworzyła rana
i mordowali jak czetnicy.
Na wielkie miasta spadły bomby
wraz z zapowiedzią: - Będzie gorzej!
A leje i powietrzne trąby
sumienia uniosły w przestworze.
To tylko muslim, muzułmanin.
Tylko burnusy, albo burki.
Taki i życie miewa za nic.
Wiedziano, że będą powtórki.
I poszła wojna do Afryki.
Nie starczał już jej Bliski Wschód.
Nie widział świat takiej techniki.
Ocalić życie to już cud.
Już przekroczyła Morze Czarne
i czarną rozpacz śle Słowianom.
Wiedli swe życie nędzne, marne
i chcieli rząd odebrać panom.
Cesarskie dajcie cesarzowi!
Wciąż przekonywał nas Pan Jezus!
Lecz człowiek się o ziemię pobił.
Swych majętności bronił krezus.
Prostacy idą na stracenie.
Jeszcze się samobójstwem bronią.
Na stos rzucają ocalenie
na żer Apokalipsy koniom.
Lecz tętent słychać coraz większy
na Kremlu oraz w Białym Domu.
Już wiemy! Wczoraj świat był lepszy.
O jutro się człowieku pomódl!
Marek Gajowniczek, 2 october 2014
Idziemy obok, ale nie razem.
Nad nami obłok, który różni nas wyrazem.
Różni nas także kolor szalika
i to co wolno, lub nie wolno - polityka.
Idziemy obok. W głowach się roi.
Różnią nas myśli - Co przystoi - nie przystoi?
Od razu widać - Kto dziewczyna, a kto chłopak?
Ty może wierzysz, że powinno być na opak?
Idziemy obok. Chochlik się cieszy,
bo wie że razem potrafimy też nagrzeszyć,
lecz każdy własne przeżywania ma sposoby
i pewnie gender chciałby nakłaść nam do głowy.
Idziemy obok. W miejsce to samo.
Ja kiedyś ojcem pewnie będę, a ty mamą.
Czy nam zostawią rodzicielski wpływ na dzieci,
gdy nadal modne: "Jestem za, a nawet przeciw"?
Idziemy obok. Z jednym pragnieniem.
Może nas różnić uprzedmiotowienie.
Chcemy być ludźmi, czy już towarem?
Warto zachować tych szczególnych różnic parę.
Idziemy obok. Podaj mi rękę!
Nie zamieniajmy odmienności na piosenkę,
a jeśli nawet będą jakieś kontrreakcje -
czeka nas studium, bo skończyły się wakacje.
Idziemy obok. Po doświadczenia.
Będzie, jak będzie. W każdym z nas coś się pozmienia.
Amor potrącił napiętą strunę.
Wciąż ludzi łączy jeden kierunek.
Marek Gajowniczek, 1 october 2014
Świat ludzkim twarzom zabrał uśmiech
i w nowe nurty myśl ubiera.
Wielkie migracje, rewolucje.
Upiory Stalina, Hitlera.
Globalizacja, podział nowy
i referenda, plebiscyty.
Projekty i gorące głowy.
Przestano liczyć już zabitych.
Lecz nie ma żadnej konferencji,
a tylko tajne są spotkania.
Kampanie o ciągłość kadencji.
O polityczny byt i trwania.
Ukryta wojna niszczy państwa.
Terrorystyczna, hybrydowa.
Nakłada łańcuchy poddaństwa.
Znaczenia utraciły słowa.
Nikt tego jutro nie zatrzyma.
Ta fala może tylko wzbierać,
a swym rozmiarem przypomina
plany Stalina i Hitlera.
Tym razem większe jest ognisko.
Straciło siłę odstraszanie.
Sieć satelitów śledzi wszystko.
Jest laserowe namierzanie.
Kopuły, tarcze - dają szansę
i nie ma żadnej równowagi.
Decyzja jest pod jednym palcem.
Świat po niej znowu będzie nagi.
Jest coraz trudniej zło zatrzymać.
Wkrótce to będzie niemożliwe.
Czas już zapomnieć o przyczynach
i zacząć rozmowy prawdziwe.
Marek Gajowniczek, 1 october 2014
Nie dla nas wiszące ogrody Wielkiego Babilonu.
Bliższym mu sojusznikiem jest marksista, lewak, komuch.
Silny się tylko z silnym liczy. Z nim zawsze się układa,
a nasz lud prosty, wyrobniczy pracuje, gdzie się nada.
Nie dla nas cud Semiramidy. Nie dla nas wzniosłe wieże.
Z Asyrią chcą jednoczyć się. Nam zostały pacierze.
Wkrótce tu stworzą jeden świat. Potężny i wspaniały.
Nadzieje, by zachować lud nam tylko pozostały.
Dziś tylko nam została pieśń chóralna niewolników.
Nie dajmy tego śpiewu zgnieść rękami czynowników.
Nie zapomnijmy nigdy słów. Babilon nie jest wieczny,
a wolność kiedyś wróci znów, po czasach niebezpiecznych.
Nadzieja w starych pismach jest. Obiecał na to Pan.
Przeminie kiedyś wojen chrzęst. Odmieni się nasz stan.
I wtedy pieśń zjednoczy nas odwieczna, spamiętana
o tym, co z głową w chmurach szedł, gdy inni na kolanach.
Marek Gajowniczek, 30 september 2014
Axel Springer oraz Unia promują kulturę,
lecz utwory polskich twórców drukują niektóre.
Takie które w Europie nas ośmieszyć mogą.
Niech ta reszta, narodowa idzie swoją drogą.
Lud zbyt mądry i za dobry, nie jest promowany.
Za to chętnie się wydaje poetów wybranych.
Oni piszą o zagładzie i o polskiej winie.
Nie oskarżą siebie samych. Nam wstyd wolą przynieść.
Napisz projekt. Weź dotację, lecz idź z duchem czasu.
Pisz o gender i równości nie czyń ambarasu.
Ksenofobię, zaściankowość w czambuł potępimy!
Z otwartą kulturą nową na rynek wchodzimy.
Twórczość łączyć ma narody, a nie ludzi dzielić.
Gdzie są tacy, jak Polacy, co zgody nie chcieli?
Może nie tak, jak u cieląt - pokora być musi!
Sprawiedliwość młyny mielą. Opornych się zdusi!
Rosja patrzy na nas wrogo. Niemcy nic nie widzą.
Unia wstała lewą nogą, a żydzi z nas szydzą.
U nich wszystko jest już polskie i obywatelstwo.
Przez ucho przejście jest wąskie. Wybrali szalbierstwo.
Pisz co pragniesz w internecie. Na Berdyczów piszesz!
Dyskusji żadnej nie będzie! Spokój lubi ciszę,
a Szymborska i Mackiewicz rozdają nagrody.
Prawdę powiedział Sienkiewicz! Takie są powody.
Ten, który z łatwością rzucał kamienie na szaniec,
potem zmienił go na kupę i chocholi taniec.
Wymieniła szkół lektury seksualizacja.
Patrioto! Pisz do chmury! Jest wciąż demokracja.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka