Marek Gajowniczek, 19 november 2014
Nie wiadomo, czyja racja?
Sprawy są dyskutowane.
Problemem jest cypryzacja!
Chodzi tu o pewną zmianę.
Od dawna piszczało w trawie.
Tego nikt się dziś nie wyprze!
Coś zmieniano tu w ustawie.
Zdarzyło się już na Cyprze.
Nikt nie mówi o pieniądzach.
Były także odznaczenia.
Nie można się było wtrącać.
Ktoś chciał szybko system zmieniać.
A były ruskie serwery,
sondaże, wyniki, kody.
Byli ludzie pewnej sfery,
która umie kręcić lody.
Cypryjskiego doświadczenia
nikt już dzisiaj nie pamięta,
bo wiadomo - świat się zmienia.
Sprawa musi być zamknięta.
Dotyczy przecież podstawy
demokracji, zaufania!
System jest po prostu słaby!
Cypryzacja brak odsłania.
To dziedzina pilnowana,
służbowa i zastrzeżona.
Wciąż jest jednak hackowana,
bo w niej liczy się w milionach.
Marek Gajowniczek, 18 november 2014
Chłop zagłosuje na chłopa!
Wie o tym! Ma to we krwi!
Przygonił chmury listopad.
W chałupie dłużej się śpi.
Grosz przyśle mu Europa.
Przy piwie przelecą dni,
a owoc jeszcze nie opadł.
Na gołej gałęzi lśni.
Nie podchodź teraz bez kija
w telewizyjne wieczory.
Mówiło Radio Maryja,
że trzeba iść na wybory.
Głosować trzeba na swego.
Na chłopa - nie polityka.
Od dawna właśnie dlatego
rolnik wybiera rolnika.
Może i nie będzie lepiej,
a może coś się poprawi.
Mówili ze śmiechem w sklepie,
że sołtys piwo postawi.
Marek Gajowniczek, 18 november 2014
Warszawo ma!
Czy kolejna łza
ze śmiechu, czy smutku
z tym lisem w ogródku,
coś tutaj da?
Porusza lud
do tyłu i w przód.
Odbija się echem
z nadzieją i śmiechem,
jak tęcza trwa.
To taka gra.
Raz kpina, raz łza.
A nie wiem czy jeszcze
opiszę ją wierszem.
Warszawo ma!
Marek Gajowniczek, 17 november 2014
Myśleli - to się śni!
Może inaczej będzie,
bo ludzie nie są źli.
Nawet ci, na urzędzie,
lecz oni także walczą
o rodzin swych przetrwanie.
Chcieli wyjść z tego z tarczą.
To tylko głosowanie.
Myśleli - już tak było!
Nie żyło się tu lepiej.
Ludziom się zamarzyło,
lecz każdy biedę klepie.
Byle nie stracić pracy
i na raty zarobić.
Przegrani to prostacy.
Niesprawnych trzeba dobić!
Wyjeżdżać nie pragnęli.
Przenieśli się do miasta.
Zarobić tylko chcieli,
gdy kryzys wszędzie nastał.
A może przyjść tu wojna,
a nawet banderowcy.
Niech polska wieś spokojna...
Dotacje dają obcy.
Ci już się obłowili.
Inni dopiero będą...
Co chcieli to skreślili,
nawet, gdy ktoś był mendą.
Zdania swego nie zmienią,
bo mamy demokrację
i trzeba tu jesienią
pałować demonstrację
A tamci będą chcieli
wskazywać jakiś winnych.
Za tych co polecieli
powodów szukać innych.
Podpalą znowu tęczę.
Przywrócą wszędzie krzyże,
więc z tymi się przemęczę,
do których jest mi bliżej.
Tak myślą i tak czynią.
Połowa kraju - ich!
Władzy o nic nie winią.
Miro dobry i Zdzich.
Mają do tego prawo!
Każdy ma swoje zdanie.
Do urny poszli ławą.
To tylko głosowanie.
Marek Gajowniczek, 17 november 2014
Zawracanie ludziom głowy!
Zostaje, jak do tej pory,
bo wymiar propagandowy
mają tylko te wybory.
Wynik nic w kraju nie zmieni.
Ni wygranych, ni przegranych.
Dalej będziemy rządzeni
przez tych samych, znów wybranych.
Nikt nie mówi: - Oligarchia.
Przemilczają. Nie wiem czemu.
Wszędzie słychać: - Partia! Partia!
A to jednak błąd systemu.
Partia jest siłą narodu!
Partia odbierze lub da!
Nie ma innego powodu,
dlaczego to tyle trwa!
Partia zwycięża lub traci.
Partia tu sprawuje rząd.
Z partią możesz się bogacić!
Nie chcesz? To wyjeżdżaj stąd!
Jesteś za, a może przeciw?
Bez partii nic tu nie wskórasz!
Czas ci przez palce przeleci.
Partyjni wystąpcie! Hurrraa!
Ich sukces - to twoja radość.
Ich klęska - twoja gangrena!
Bez partii jesteś zawadą,
albo cię w ogóle nie ma!
Sztandar wprowadźcie ponownie!
Portrety wstawcie do ram!
Partia ludziom siedzi w głowie,
partyjnych wybierasz sam!
Zwyciężyli! To wystarczy?
Za rok są inne wybory.
Z każdym możemy zawalczyć!
Wygramy! Jak do tej pory.
Marek Gajowniczek, 17 november 2014
motto:
Co o tej ordynacji poważnie można sądzić,
gdy przegrali wybory, a dalej będą rządzić?
*
A mi jest szkoda ludzi
i wielkiej ich nadziei.
I tego, co się łudził.
I tych, co zmiany chcieli
i tych, którzy myśleli
z prostotą czystej duszy,
że jeśli będą chcieli,
to system mogą skruszyć.
Tak trudno ich przekonać
przeciwko Amber Goldom.
Przeciwko kpinie z prawdy
i oszukańczym mordom
dzisiaj tak uśmiechniętym,
że przekręt znów się udał.
Wszak prawem był zapięty,
ale jest w nim obłuda.
To tylko są igrzyska.
To tylko jest reklama.
Na tym nie można zyskać.
To jest prawdziwy dramat!
Powtarza się niezmiennie.
Skutecznie ludzi kusi
propagandą codziennie,
aż zwątpieniem przydusi.
O wszystkim decyduje -
to prawo - Ordynacja!
Wciąż dobrze tu się czuje,
jak władza na wakacjach,
za twoje ciężkie grosze
i przez twoją głupotę.
Nikogo nie przeproszę!
Też jestem mądry... potem.
Marek Gajowniczek, 16 november 2014
"Wędrowali szewcy przez zielony las,
Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas.
Wędrowali rypcium pypcium
I śpiewali rypcium pypcium,
Nie mieli pieniędzy, ale mieli czas."
(autor nieznany)
* * *
Rypcium pypcium - śpiewam sobie.
Rypcium pypcium - nikt nie powie,
że to naruszenie ciszy.
Rypcium pypcium każdy słyszy.
Komu rypcium? Pypcium komu?
Rypcium poszło. Pypcium w domu.
Szewców nie ma. Taki czas,
a przestrogi poszły w las.
Zazdroszczę wciąż, swoją drogą,
tym, co podśpiewywać mogą,
bo z tym czasem różnie bywa,
a pieniędzy wciąż ubywa.
Lepiej śpiewać niż się smucić.
Nic się tutaj nie przewróci.
Nic się tutaj nie podniesie.
Rypcium pypcium śpiewaj w lesie!
Marek Gajowniczek, 15 november 2014
Na krańcach zapadłych miast,
gdzie nikt się już nie wzbogaci,
a światło dalekich gwiazd
pożółkło i barwy traci,
gdzie ludzie spać wcześnie chodzą
nie gasząc telewizorów,
trudności wielkie wychodzą
z przygotowaniem wyborów.
Są stoły i jest już urna
i flaga biało-czerwona
i pani jest na koturnach
przez władzę tu wyznaczona
do obliczania wszystkiego
i przewodzenia komisji.
Zabraknie najważniejszego.
Nie będzie stamtąd transmisji.
To po co był ten wydatek
na szminkę i na fryzjera?
Kolejną dołożyć ratę,
gdy nikt się tu nie wybiera?
Transmisji żadnej nie będzie.
Nawet nie powie nikt czemu
pokaże salę na spędzie
reporter z TV-eNu?
A obiecywał tak wiele,
kiedy nad ranem wychodził.
Zagadał tuż po kościele.
Po co w ogóle przychodził?
A ludzie dawno mówili,
że prawdy nam nie pokażą.
Ta zmiana w ostatniej chwili.
Trudności wielkie wyłażą.
Na krańcach zapadłych miast,
gdzie nikt się już nie wzbogaci,
a światło dalekich gwiazd
pożółkło i barwy traci,
gdzie nikt do dawnych nadziei
na pewno już się nie przyzna,
czeka wyborczej niedzieli
ta pani i jej Ojczyzna.
Marek Gajowniczek, 15 november 2014
Modlili się o cud nie wierząc, że się zdarzy,
a modlitw słuchał Bóg i cud ten się wydarzył
i w chłodni prosektorium uniosła się staruszka.
Leżała martwa w worku. Nie było dla niej łóżka.
Prosiła o herbatę, bo świat ją chłodno witał
krzyczącym telefonem: - Ożyła nam kobita!
I nikt nie mógł uwierzyć. Na pewno już nie żyła,
a ona jednak wstała i z zaświatów wróciła.
O nic ją nie pytano, bo nikt nie był ciekawy,
a ona sama także nie zdała sobie sprawy,
że Pan Bóg to uczynił na dzień przed wyborami,
by ludzie w cud wierzyli. Przekonali się sami.
Lecz cóż znaczy głos boski przy takim zamieszaniu?
Są przecież większe troski. Jest problem w wybieraniu.
Komu krzyżyk postawić w wyznaczonej rubryce
i jak się przeciwstawić szatańskiej polityce?
Drewniany Jezus przysiadł na gruzowisku stoczni
i rzekł cicho staruszce: - Pożyj jeszcze, odpocznij,
a potem na to wszystko leciutko machnął ręką.
Czy z cudem, czy bez cudu, tu życie wciąż jest męką.
Marek Gajowniczek, 15 november 2014
Porzucisz domu swego próg.
Obcej nauczysz mowy.
Nowy przyjaciel - dawny wróg
nałoży ci okowy.
I nigdy już nie będziesz mógł
wysoko unieść głowy,
boś zwątpił, że istnieje Bóg.
Skusi cię pieniądz nowy.
Nie znajdziesz dumy pośród sług.
Śladu korzeni zdrowych,
a w plątaninie nowych dróg
czapkę z piór zdejmiesz z głowy.
Za lepki miraż nowych mód
oraz systemów nowych,
żywot nędznika będziesz wiódł
z sumieniem judaszowym.
I nie uwierzysz: - Któż ci mógł
dać paszport kryzysowy?
Zwodniczym planem dawnych rug
czas wrócić rozbiorowy?
Chroniłeś go pod dachem swym.
Uczyłeś ojców mowy,
a on z komina widział dym
i czuł się kimś światowym.
Porzucisz ziemię skąd twój ród
i pozostawisz groby
i nadwiślański wyśnisz cud
myśląc, że są sposoby
ochrony drzew i orlich gniazd
przed pazernością czyjąś
i błagać będziesz jeszcze raz:
Ocal! Pomóż Maryjo!
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie
5 april 2026
wiesiek
1 april 2026
wiesiek
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka