1 june 2011

poetry

laura bran
laura bran

raj / i z powrotem

zmęczone grzechem barwy na łące złożyły skrzydła
obmyte czystym błękitem wracają do źródła

Magdala
1 june 2011 at 16:25

aa... to tak wymyśliłaś????? po kawałeczku, po kawałeczku, aż zbierze się miarka! no to czekam dalej. niecierpliwie! buziak! Lauro. Filon. ;*

report

laura bran
2 june 2011 at 10:56

nie wymyśliłam, nie zaplanowałam. to odpowiedź na Twoje i co dalej? ;)

report

Miladora
1 june 2011 at 19:13

Mgnienie - z naszego punktu widzenia, a z innego pewnego rodzaju nieskończoność. ;) Podoba mi się ta klamra. Dobrego, Laurko. :)

report

laura bran
2 june 2011 at 10:58

dobrego, Milko :)

report

Magdala
2 june 2011 at 13:57

a ja "dalej" poproszę, niestety buziak, Lauro :*

report

Magdala
2 june 2011 at 13:57

po "niestety" - przecinek! :))

report

laura bran
2 june 2011 at 16:12

buziaka łap :) ciąg dalszy nawet się pojawił, ale chyba już daruję Trumlom te swoje wywody. bu. przecinek ;)

report

Withkacy
7 september 2011 at 21:24

podobaśka

report

laura bran
7 september 2011 at 21:39

cieszy, dziękuję, bo te dwa skromne maleństwa darzę sympatią :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register