Marek Gajowniczek
ALL WORKS Poetry (6933) Diary (1)
About me Friends (25)

13 september 2021

poetry

Marek Gajowniczek
Marek Gajowniczek

Wierszyk tymczasowy

Rankiem wcisnął się do głowy
krótki wierszyk - tymczasowy
o życiu, zdrowiu i chlebie.
Czy szczepiony był? Ja nie wiem.
.
Chleb, który nie poczuł pieca,
dyskusje w piekarniach wzniecał.
Rozdźwięki wstrząsały miastem,
karmionym surowym ciastem.
.
Nieświadomi produkt jedli
modląc się o chleb powszedni,
ale polityczni gracze
woleli "uszlachetniacze".
.
Trwał zielonej cery ład.
Wyludniał się przez to świat.
Po serii przedziwnych zdarzeń
strajkować chcieli lekarze.
.
Aż niższej kasty medycy
zażądali na ulicy
żeby płace im potroić!
Rząd rokoszu się nie boi,
bo obietnice płacowe
są, jak wierszyk - tymczasowe.

Adam Pietras (Barry Kant)
13 september 2021 at 18:21

Dużo dzisiaj tego chleba co nie poczuł pieca.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register