Zmiana sposobu prezentacji
Pod koniec życia powróciły marzenia takie same jak w dzieciństwie pewnie po to
bym mógł w nie wejść i w nich odejść: wielorybów język, głos planety, pająk oceanu życia
i pieśń wieloryba - Trzeba to zbadać, trzeba zrozumieć fantastyczne kształty i dźwięki -
myślało dziecko - To przemawia Ocean, Bóg, Kosmos
niewielka plamka kamerzysty na tle ich ciał, poczucie dopuszczenia do misterium przyjaźni
oko wieloryba, świadome oko, więź
Łodzie kosmiczne są do nich podobne, żeglujesz w łonie, żeglujesz w próżni, latasz
Aerodynamika, fantastyczne kształty konieczne, praca lat i pokoleń której jesteś
zwieńczeniem, najlepszy znaleziony sposób, obiektywnie, przy mozole ciał i umysłów,
ale wybór ostatecznego kształtu i tak po części zależy od praw i przypadku
Kung fu, gesty idealne, płuca pełne, walka -
czy dać się jej kształtować, czy pieleszom monopoli, rodzin
i obozów koncentracyjnych?
Można zwariować na punkcie liczby siedem, na punkcie każdej liczby,
na punkcie plam na skórze słońca
wiele ryb - wieloryb Symbol
Niekończące się rozmowy z dziadkiem, gdy byłem dzieckiem, tzw. wywiady na temat
"a co pan sądzi o kosmitach" - wielka debata, ścieranie się opinii, przepytywanie starca
dość poważnego i srogiego, który raz mi słusznie przyłożył, ale lubi tę zabawę w " co pan
--- full text ---
3. Goście na wieczerzy - Zagadkowe obliczenia
Morze umarłych jest większe niż żywych. Żywi jednak cały czas
rozmawiają ze zmarłymi.
Jak?
pamięć materii, wchłanianie aur, pięknych cmentarzy.
Zielonych, zatopionych ciał w gąszczach, które zjadają robaki
i przez ptaki
dziadek i babcia trafiają na stół, do jabłka, do snu.
Wzbogaceni sadem zmierzchem
deszczem snem mogiły
a gdy do tego dodać pamięć polowań
pełzań i miłości przodków czyli
mego ciała
to mamy wieczerzę godną bogów
co z tym zrobisz biedna odsłono?
***
Dusza wykreowała to (ciało - pamięć przodków)
czy pamięć przodków wykreowała
to (ciało - duszę)
i pamięć przodków rozpylona dezodorantem
powietrza
Granica mojej istoty, jej kontur, którego
doskonałym wyrazem momentalnym i w przebiegu czasowym
jest to ciało - pamięć - dusza - równanie
nad którymi to granicami pracowałem też świadomie...
sam się kształtuję i świat mnie kształtuje i kształtował...
świat - ja - świat
Czy moja wola-uwaga-koncentracja była przed,
czy będzie po...
Czy tylko w każdej odsłonie i dla tej odsłony
powstaje z martwych?
***
Nie wiem, czy od początku byłem chociażby w planach,
czy dalej będę i czym, ale wiem, że jestem,
oddycham (...)
--- full text ---
2. Zagadkowe obliczenia - Zagadkowe obliczenia.
Ciekawe ilu ludzi teraz żyje, a ilu już umarło, jaka to liczba, a na masę
biologiczną żywych ludzi to ile zmarłych ludzi jest wokół i gdzie:
w liściach więcej, w ziemi, czy w nas?
To wyczuwalne, że coś było nami? Czy materia pamięta swoje przejścia
wszystkie, przez łona i wulkany i chmury?
Czy materia nie ma tendencji do bycia w pewnych trwałych postaciach?
Chyba nie istnieje materia jako pierwotny, niewyspecjalizowany budulec.
Wszak życie to komunia węgla i paru innych pierwiastków, np. azotu,
777.
W tym momencie więcej rodzi się czy umiera, ilu umiera procentowo,
(...)
--- full text ---
1. Poznaj kim jesteś (czucie się dobrze) - Zagadkowe obliczenia
Dla niektórych czucie się dobrze powiązało się z dietą, dla innych z alkoholem, dla
innych z kobietami, sportem itd. Może rzeczywiście każdy potrzebuje innego klucza,
aktywizacji-uspokajacji, ale często ubzduraliśmy sobie, że dzięki temu czujemy się
dobrze, bo tych czynników jest dużo, a pełne życie to rzecz złożona.
Wydaje się, że odległość, pomiędzy potrzebami, a ich spełnieniem, nie może być za duża.
Musi się mieć też dobrze opanowane środki i przedmioty do realizacji potrzeb.
Aktywność, różnorodność potrzeb i aktywności, dobre opanowanie swego wycinka
rzeczywistości, brak nudy, nuda to „nie wiem co robić“, to niewykształcenie umysłowo -
ruchowo - emocjonalno - życiowe.
Wycofania, strach, winy, te koszmary neurotycznej pamięci i naprawdę fałszywe poglądy,
(...)
--- full text ---
4. Głos z wnętrza
„przeszłość jest tylko ideą, teraźniejszość jest ideo-motoryczna“
Henri Bergson „Materia i pamięć“
Pierwsi badacze świadomości skierowujący oczy do wnętrza -
widzą otoczenie śnią polowania miłości drzewa niebo
zewnętrzne obrazy się odbijają, pamięć dręczy i działa i odcina
od świata, ale po czasie
pierwsze centrum wyobraźni to serce bijące
dołącza obraz żeber, potoków krwi, jaskini przełyku, brzucha, odbytu
Czyż ciało przestało odczuwać wiatr, fluidy przedmiotów,
ciepło, zapach...
zdrowi przez to łączą się z Bogiem Panem Obrazów
echa odbierają które chcą ich zbudzić z tej podróży w głąb odcięcia
oddalenia
Ci co poszli dalej byli by tylko postrzeganiem białego szumu komórek
ale stawiam na wewnętrzne połączenie
przez ciało, przez fluidy
z Całością
I chęć zmian, ruchu, życia, oddziaływania realnego
- po zrozumieniu wołania stworzeń śpiących, czuwających,
a nawet martwej materii,
co jeszcze nie weszła albo wypadła z kołowrotu życia -
każe im otworzyć oczy
albo ze snu burzyć mury
oddziaływać na świat, ten realny świat,
może w mikroskali, może w sposób niepojęty
ale na świat który jest źródłem świadomości
Inaczej to by była tylko śmierć
albo gnostyckie przeniesienie, jakieś (...)
--- full text ---
3. Pod(O)ddanie się
Żeby świadomość nie była katuszą musi być zmysłowe aktywne uczestnictwo z otoczeniem, a ja nie musi czuć się autonomiczne, bezgraniczne, powinno czuć, że trzeba się poddać, że jest stwarzane.
Tak, że przedmioty myślą we mnie może nie siebie ale myślą mnie, dusze te jaszczurki wpełzają w mrok i z niego wypełzają - zaświaty pozbycia się ja i powrotu do przyrody, stania się przyrodą - kiedyś linie zaprzyjaźnią się. Wyobraźnia służy temu, tej międzygatunkowej przyjaźni - respektowi, przewidywaniu - ocieranie się o brzegi matki, w jej wnętrzu i po jej powierzchni, wyczuwanie obecności - zmysły to świadomość - świadomość otwiera na świat, uwalnia, świadomość zdolna do oddania się, relacji, świadomość wiatru, starego płotu, gąszczu za oknem, ambientów - ale jesteśmy oczywiście sobą i nasze gatunki i przyzwyczajenia obowiązują, akceptujmy je, ale spoglądajmy na przyjaciół, którzy uczą nas jak kochać siebie samych, nasze grono. Zamknięcie się w cierpieniach ja jest błędem, zbytnie do ja przywiązanie, taka świadomość jest cierpieniem, ale to świadomość ja zamkniętego, a nie otwartego na świat.
Świat to Bogowie w Bogu, to obietnice powrotu, tajemnice śmierci i zmartwychwstania i przenikania się, utraty życia i powrotu do życia, bycia myślącym i bycia myślą czyjąś. Za swego życia, po, w sobie samym - właściwie czymże można być, kamieniem, ja, (...)
--- full text ---
2. Przedmioty i kontakt
Jasne, że pod wodą są niebezpieczne korzenie, że trzeba sprawdzać.
To też wyraz świadomości. Są więc przedmioty leczące, chroniące, pielęgnujące, broniące, trzeba ich używać (obustronnie),
żeśmy je stworzyli, odkryli pewną właściwość, opanowali, podkreślili, wydoskonalili.
To samo robimy z krajobrazami, Ziemi twarzami.
Bo dbamy o siebie. Dbają też inni (o siebie i o nas). Chronią, a jeśli atak to tylko w obronie lub dla pożywienia.
Stwarzam swoją świadomość aktywnością.
Bardzo różne podejścia do wody, zimna, piasku, grzybów. Wybory istot, preferencje ustaliły się przed świadomością ja, więc na początku były myśli niczyje i uczucia każdego, ale z czasem powstały świadomości ja - ja za bardzo skupia się na swoim przetrwaniu, przez co odcina się od umysłu rzeczy, od ich podskórnych powinowactw, sensów, uroków mniej oczywistych. Jeśli się otworzę będę dawał życie przedmiotom, a one mnie.
Nie wiem, co one pamiętają, czy noszą ślady, czy mają jakąś świadomość, muszą być trochę sprzyjające świadomości (zmysłowości) skoro ich obrazy, materia, dźwięki - budują świadomość.
(...)
--- full text ---
Rozmyślania kompulsywnego neurotyka na granicy rozpaczy
1. Świadomości świadomości
Nie ma czystej świadomości. Zawsze to jest myśl o czymś, o kimś, Fryźka ostatnich dniach, o zaniedbaniu, o przesadnych szkodliwych zabiegach, o wampirach, o starości, że się zbliża, że trzeba trochę sobie podarować życia jak gekonkowi, że trzeba być łagodną duszą jaszczurki w zgięciu szyi dziecięcej.
Że właściwie mury, krzesła są moimi czuciomyślowrażeniami, które gdy chcę mogę pogłębić, obejrzeć, wniknąć, zreperować, pozaglądać, gdzie się nie zaglądało, do starych szaf, do majtek pięknych dziwek, jak kiedyś, więc chmury też zapraszają do poznania, deski SUP; wspomnień jest wiele, oskarżeń i dobrych czynów, nie ma czystej świadomości.
Ludzie są moją świadomością, on milcząca dusza, zmyślenie, grób matki i ojca, krzesło, nici (pajączków?), szyny - czym jest myśl o wodzie? - wodą chyba nie, wspomnieniem kontaktu z nią, tym co ona robi z ludźmi, czyści ciała i powietrze z rana nasyca błogością. Samotne drzewo, o którym wiem - dotknąłem, i jego okolica mroczna - to też jakieś uczucia, coś wyobrażonego - zejście do Hadesu, do domeny duchów w głowie, duchów w tatarakach, w trawie - Bogusław Trentowski, jaźniowość świata - to jest życie Walta Whitmana „nie na pokaz“ , ale druhowie, kochankowie; są i ludzie źli ale zapominam ich smrodu, ich zapach jest mi (...)
--- full text ---
na Czwartą złożyły się refleksje z całego życia, nie tylko ostatni flirt z językiem angielskim :-0
coś o moich obsesjach a teraz widzę wyszło coś jak o Dzieciach z czarnymi oczami (Black eyed children)
Czwarta tylko przegląda się w lustrach, odbicia są zimne, przechodzą nie poruszając gładkiej powierzchni, tylko lśnienie, wieczny głód. Lustro nie zatrzymuje niczego, może tylko odwzorować obiekt - ona, która jest lustrem, tak naśladuje gesty ludzi. Ten, co w nie długo się wpatruje, też musi zamienić się w odbicie, a gdy lustro odchodzi, bo czasem odchodzą, traci siebie, jest przerażony. Lustra te jednak coś czują, to jej pokarm.
Taka jest czwarta, więzień lśnienia, tego co na powierzchni. Sama już nie wie kim jest, bo jest podziwem dla niej w oczach ofiar, dobrze sie dostosowuje do ich oczekiwań na początku, potem głównie ogląda w nich swój cudowny obraz, który stopniowo narzuciła. Wiec oni są ptaszkami latającymi przed lustrem, ktorym jest ona, aż do swej głodowej śmierci. Widzą tylko jej wykreowany obraz i swoje o niej i o sobie marzenia. Chyba, że się przebudzą, przejrzą, wywnioskują z poszlak z kim mają do czynienia.
Sama pozostaje ukryta, SMUTNA, LŚNIĄCA, CZYHAJĄCA, jeśli ma coś z siebie dla siebie, to podziw ofiar, satysfakcję z ich oszukania - oszukiwaniem naprawdę się napawa z rozkoszą - nie potrafi jednak niczego zmagazynować, nie kocha się naprawdę, sama gdy (...)
--- full text ---
siedzę sobie gdzieś na świecie. na jakiejś ławce z ludźmi i patrzę w daleką zieleń. tam jest moja sarna której smsy sa moim prawdziwym złudnym życiem gdzie się udało spełnić sny. JASTRZĘBIE kołują nad szczytami. oczy lasu. sarna w gąszczu róż. no i da się przejść przez noc zachowując swoją łagodną nature. znam zazdrość o nią i gniew który by kazał zniszczyć cudze szczęście i zdrowie... ha ha... ale na szczęście nie potrafiłbym. zazdroszczę mu jej ale najpierw było lubienie jej. czuję się gorszy że mi z tym nie wyszło. nie w tym życiu. nadzieja że będzie bliskość taka na jaką można sobie pozwolić. wypracować. żadnych gniewów. krytyki. narzucania swej woli. DALEKA ZIELEŃ. przecież niektórzy nawet tego nie mają. może nawet on nie ma tego co ja. zresztą ja uważam że jest sympatyczny i nie myslę o nim. co najwyżej ją zaniedbuje jak to mąż żonę. ja też mam bardzo fajną żonę a ją zaniedbuję. ale ja nie dlatego z nią jestem co on. źle zrobiłem? DLA INNYCH tylko? ale dlaczego on z nią właściwie jest? tylko nadzieja zielona patrzy oczami sarny z lasu. oczami róż. jeśli jestem wampirem to nie niszczycielem i zostałem zaproszony. jest mi dziś smutno ale to nie koniec. trzeba liczyć na jakikolwiek dalszy ciąg w SERDECZNOŚCI MIĘDZYISTOTOWEJ. byciu miłym. "bo pan jest taki miły". ok. jestem i tak lepiej. może przyjdzie czas na bycie najmilszym. albo nie. może na utratę tropu tej (...)
--- full text ---
Dwa tygodnie temu rano byłem w kuchni, gdy nagle ptak uderzył w okno, potem znowu i znowu. Pomyślałem, że może jest chory lub szalony. W końcu zdałem sobie sprawę, że widział swoje odbicie w szybie, ponieważ po drugiej stronie okna była przyklejona taśma odblaskowa. Ptaszkowi nic się nie stało. Myślę, że walczył ze swoim odbiciem lub je uwodził. Od tego czasu ten ptaszek przychodzi o różnych porach każdego dnia. Martwię się o niego, głupiutki marnuje czas, jeszcze życie zmarnuje, samiczki żony nie pozna, z głodu umrze. Przypomina wróbelka, ale jest taki bardziej elegancki, w garniturku, z czubkiem. Chociaż od pewnego czasu przychodzi rzadziej.
