Zmiana sposobu prezentacji
wirowanie na karuzeli
wciągające dzieci gwiazdy i pijane tramwaje
w pożar obłoków
w gniazdo wspinaczki ku szczytom
wabiąca siła linoskoczka
balans na granicy utraty równowagi
opieranie się o myśli intencje aury
szukanie kontaktu z wiatrem
środkiem ciężkości w sobie
radosnych rzeki podskoków
kręcić się kręcić na trzepaku
móc szczerze i szybko dawać odpowiedzi w biegu
tym co też gubią swój lot w próżni czarnej wiosny
po wyjściu płaza
odgrzebana ziemia
oddycham perłopławy wodorosty
zieleń czerwień
objawy życia
nienawidzenie
tylko ty tu jesteś
tylko w tobie jest wina
mężczyzna nie rozmawia z kobietami
poza plecami odwaga niedźwiedzi
co nurkują ku słońcu
biegające na dziecięcym cmentarzu kolorowe kwiaty
grzechotki wesołe duszki śmiechy
którym śmierć wykarmiła dzień za dniem
oddycham przepołowiony odgrzebaną ziemią
dla rozkoszy smutnych zmysłów
by się zagubić
po to płynie krwawi
głody życia wypełzły ze szmat
dzieci kukurydzy, mrówki i glizdy
(...)
--- cały tekst ---
"były maje, były bzy, byłaś też dziewczyno ty"
Zbieranie śliwek z drzewa
„już gdzieś była ta droga, ta aura“
we śnie to robiłem
oczy Soni i Wojtka to oczy Boga
Sonia z pieskami u sutek to Bóg
Łaskawie ukryty w zieleni przez Przeznaczenie
Będziemy się bronić, gdy przyjdą, ale tu nie przyjdą
Ale mamy piwnice z amunicją i bronią wszelaką
Samotność pól, stworzenie świata co rano
Robak jaźni wpełza w cienie lasu
pomiędzy wdzięki grobu
w czas poczęcia
Proste, Koła, Krzyże
W Niedzielę nie działam
I nie dzielę
Szukam chłodnego ognia
Wyspy Szczęśliwych
Po tej stronie co przechodzi w tamtą
(...)
--- cały tekst ---
Wszystko jest we wszystkim (stara umywalka)
Osa ma w sobie wściekłość słońca
Chwast mądrość węża
Jaszczurka złość ryby i przenikliwość powietrza
Ja mam wiarę przodków
Przodkowie ból końca świata
Poranki żal do Boga
Zmierzch nadzieję zmartwychwstania
Ropa energię starych drzew
Kopalnie rud wabiące głosy dla narodów
Narodziny i śmierć podają do nas swe twarze
Ręce modlitw konają co noc
Oczy mgławic plują nam w twarz
Bogacze utracili dobra w zamkach
Samotni są pełni przyjaciół oddanych wokół
Złość opuszcza ciało Wchodzi w osę
Dogania rącze jelenie i wraz z nimi
Odpiera ataki na cnotę rozwiązłą pięknej kurtyzany
Łani z ulicy przegranego życia
Bo oto atakują nauczyciele sędziowie moralni
I inne bestie
(...)
--- cały tekst ---
Bóg na wzgórzu, śpiący w kobiecym łonie
Wąwóz Kryszny, Ziemia
Wchodzi w Ziemianki, które są Ziemią
Ziemia jest starsza od Ziemianek i Boga, jest Nocą Eurynome Jaskinią
Ciemnością jaja, jajem, tym co zamyka
Bruzdą w Ziemi
Nikt Jej nie stworzył
Kto stworzył falę? Fala, fale są
Ziemia może narodziła się przed kobietą
Czyste oczko wodne rodzi żabę i poemat o powierzchni i głębi
o wodorostach labiryncie, który składa się, prowadzi
w początek w sercu Słońca
na dnie w mule śpiącego
bo fala, matka, Eurynome tańcząca łączy
żywioły
To Wszechżywioł - odbita w każdej fali
każdego żywiołu
małe z wielkiego, małe w wielkim
wielkie w małym
dzieci u stóp wodospadów
na plażach
(...)
--- cały tekst ---
Podróż - z cyklu Metafizyczne bez podmiotu
rozbijam się na rafach koralowych szaleństwa
wziętej do ust melodii
podpływam do gwiazd na falach mosiężnych dłoni
to ręce odważnych gorących ust morza
wijące się masywy ciał, pulsacja krwi w tkance
droga bez powrotu
odejście od widoków Ziemi, przypadnięcie do podniebienia skały
Angeli Braun podwiązka na oczach
wakacje w zamkach poddanych upływowi życia, skardze bezimiennej
dzida Boga i płacz kamienia są w każdej drobinie
sprowadzasz deszcz szamanie łez, sprowadzasz masyw gór na pomoc
kwiat księżyca i łabędzi krzyk - porwane - przez otarcie się o iskrę
oka szmaragdowego, w bólu tańca nagiej tarczy
porwane, wczepione w sosnę i muskające miłosiernie
zgniły śmietnik ludzkości
Jak biegałem w Bydgoszczy po jej wzgórzach mijajałem kobiety o szerokich biodrach ,
w stawach wtopionych w nowoczesne osiedla rechotały żaby,
nad głową latały mewy i szybowiec.
Mógłbym zamieszkać w Bydgoszczy. Zabudowa niska i gęsta, zieleń, woda.
Slamsy też.
A żaby są bardzo świętoszkowate, to zaczarowane osiedla ludzi ukaranych.
Czcili coś czego ludzie czcić nie powinni, coś złego robili, o czymś ważnym
zapomnieli - nie pamiętam,
żaby bywają zaczarowane.
Usta (Żywioły) 2 - Jezusowa ziemia
szybowiec i mewa znaczą
kobiety z dużymi biodrami i falującymi piersiami
w alei
kuszą przyszłością
nowym kwiatem życia
owocowaniem w wietrze
i zdobyciem Mount Głębi
dzieci perwersyjne na latających nocniczkach
w pościelach chmur
wystrzeliwują wyzwiska, wracają do obserwacji
zmarszczek rzeki przebaczającej
do domów otwartych, przewiewanych
wyliczonych trajektorii mew, ust i szybujących
dmuchawców realnych
w przechodzeniu od szczęścia do nieszczęścia
w przypadkach grzeszącej nieznającej siebie łakomczuszki
podglądacza niestety dręczyciela dobrych, których
oczy i gniewne głosy i ciosy
sprowadzają na Jezusową ziemię
deszczu łza spływa równo po wszystkich
usta zmyślające
usta wymyślające
pożerające
ssące
moje usta
usta
usta oceanu
usta wiatru
zakotwiczyć w wietrze
słowo - ważka przysiadająca na myślącej trzcinie
dotyk
znaczenie
dźwięk
usta Urizena kobiety na niebie nie ssą, nie całują, nie smakują
wydają rozkazy i kłamią
zmyślając pożerają świat zmysłów
Jak kiedyś, potrzebuje bardzo utraty kontroli
zabawy przyjaźni
beztroski
wytchnienia po pracy
piątkowych wyjść na miasto na piwo
wędki zarzucenia i czekania
na cud
Afrodyty Artemidy Persefony
chce do szkoły znów
nie do armii, do szkoły
do żłobka
do piersi
do mleka
rozkoszy błogości poczynania
Chcę, żeby zainteresowały się mną te trzy
koleżanki z klasy
Byle nie znowu jakaś Medea
ruch w tył i w przód
rozkosz i ból
życie
ważenie, dodawanie, odejmowanie,
wycena
wahanie, celowanie, decydowanie
cel i droga, bicie serca
ustają
przed pociągnięciem za spust
...
na chwilę
naprawdę
albo tylko na niby
ustanie wiatru księżycową nocą
kołysanie na falach
pomiędzy przypływem a odpływem
w parze oddechów
narcyz i echo
...
tik-tak
wdech - wydech
(...)
--- cały tekst ---
