Zmiana sposobu prezentacji
przypływ jest w nas
statki są wolne i silne
a nawet kapryszą
nurkują i wzlatują
albo płoną w portach
w ogniu zdobywają mądrość
przed zniknięciem
nawet nie pozostawianie za sobą
a wypływanie na nieznane wody
i w przypływie nadziei
wpływanie do nieznanych portów
na noc
w żądzę w żądzy
w ogień w ogniu
w świadomości w świadomość
w przypływie szczerości i namiętności
zbudujesz paralotnię
hulajnogę
zjeżdżalnię
i najlepszą z kryjówek
naddatek sił do zbędnych celów
optymizm podziwiacza i poszukiwacza przygód
czytanie nie daje mi już nic
nie ma żadnego praktycznego zastosowania
ale pisanie poezji, trawienie, przypływ
jest jeszcze sensowne, coś zmienia, ożywia puls
porozumienie upadających wież
mijających się liści na falach
pijany marynarz w porcie zapładnia pijaną prostytutkę
odpływ życia należy do życia
nad ranem w snach ciała sposobią się
do słodkiego pogrążania w falach
Rezygnacja (stary tekst, troche przerobiony)
W nocy się nie zastąpi niczego niczym, tylko snem,
co się rozpłacze w ustach i głowie,
podniesie oczy na totalną grozę i zaśmieje wesoło,
a z głupstwa przerazi.
Czas ładować kłamstwa łopatą do głowy,
bo pająk posrebrzany poszczególnymi nićmi omiata
poszczególne kostnice, gdzie się budzą koszmary,
demoniczne śmiechy, piekielna rozkosz,
zatracenie i zbrodnia w ciszy.
Drgnie powieka, ręka, jak pod czyimś czułym
pocałunkiem.
Błogosławiony sen. Ujście złych energii.
Stan odprężenia w mięśniach i w myślach.
Przyjdź śnie i wybaw mnie od mych myśli.
Otwórz przede mną krainę spokojnej, spontanicznej
pracy mózgu.
Niech lęk i sprzeczności powrócą rano.
Teraz chcę spać, chcę spać,
chcę tylko spać.
Dla Fryzia, dla, do powracającej z nami fali
Raz Orgiana Raz Cnotlina
odgrzebią we mnie lwa
i leniwca
Leniwiec śpi na łonie Orgiany
Lew rozszarpuje Cnotlinie bieliznę
Dlaczego, ach, dlaczego
Rozdwojeni nie zlegniemy
zjednoczeni
niczym
krajobraz z okna pociągu
Złączmy wszystkie linie i organizmy
a będzie
afekty, rozkosz rzutowana na ekran twarzy
teraz i na wieki
spółkowania, biegania,
pracowania, umierania,
ochraniania, zjednaczania
wnikania, rozproszenia
krystalizowania
się
(...)
--- cały tekst ---
Sztuka żeby się związać tak, żeby
zawsze się móc odplątać.
Ciążą te kajdany, ale bez nich źle.
Myśleliśmy, że z kimś coś nas wiąże,
a tu nic.
Nie spodziewaliśmy się, a wiąże.
Nic na siłę.
I tak wiąże.
Czasem nie potrzeba wielkiej miłości.
Najczęściej wystarczy praca, życie, handel,
rodzina.
Ale z niektórymi chcesz wejść na Mount Everest.
Wtedy i tylko wtedy, musicie być połączeni
mocnymi linami.
Zależy jeden od drugiego.
Każdy i tak zdobywa swój inny szczyt,
ale w pojedynkę się nie da.
No chyba, że jesteś mistrzem wspinaczki
i ludzie do niczego ci niepotrzebni.
(...)
--- cały tekst ---
Duma z osiągnięć gatunku (bronie)
Jastrząb ma pazury dziób lot swój
Lew ognisty ryk kły i skoczność
Paw kolorowy ogon
Człowiek rozum
Zdolne ręce
Słowo symbol
Świat lustrzany
Współudział w dziele stworzenia
Niewierni podli kłamcy
Wierne dobre anioły
o krok do zachwytu
relacjami miłosnymi z kobietami
w upojny sens
angaż płci
o krok od zachwytu nad jaźniowością świata
bycie dla siebie myślami, bycie podmiotami
dzięki innym, a zarazem sobą i że przestrzeń
patrzy, czuje, granice są ale ich nie ma...
tylko od czynu dobrego
od kroku zdecydowanego
obiadu własnoręcznego
od przyjaciela starego
koleżanki nowej
od fachu w ręku
od fachu umysłowego
jak stąd do galaktyki kraba
ale do focha blisko
(...)
--- cały tekst ---
Kukułka na przejściu (wole i głowy)
żeglujące z wiatrem nasionka drzew
chcą błądzić
spadające żołędzie chcę miażdżyć stopą obutą
kolory i zapachy i przenikające wilgocie
prawo natury by się mnożyć
mocno i rozlicznie rozsiewać na oślep
niezniszczalne i mikroskopijne ziarna
na przejściu wyczuwa się te wole
One-drzewa to zaplanowały
Przestrzeń żyje, śni, nieokreślone obecności
wyczuwają się
Głowy drzew umysły-zamysły parków jesieni
nakładają się rozkładają
trwają leibnizowską dążnością, pęcznieniem
przyczyny i skutku, wyrzutem, otwarciem
ku swej..
a może to wiatr chce się bawić
chce je przemieszczać
one chcą latać
drzewa chcą trwać
ziemia otulać i pożerać swe dzieci
pies grać w piłkę
(...)
--- cały tekst ---
owoce na stole drinki łąka śmieci
niebo sztuczny świat prawdziwy
kolorowy zgnite żywe wyblakłe
znowu podrasowane kolory
wyczuwalne dusze cudze własne sieci
pocztówki wspomnienia wrażenia
symbole, wiara zielona, nadzieja błękitna,
miłość czerwona, nadzieja to marzenia,
trochę fantazji, wiara to życie, wierzysz,
motywacje masz, chęci, wiara to chcenie,
nadzieja to chcenie, ale i miłość to chcenie
- brutalne, delikatne, zaborcze, ustępliwe -
a miłość jest we wszystkim, całe niebo
o zachodzie-wschodzie. Jutrzenki.
Kolory chcenia świata.
Zastanawiam się jak będę umierał
ściśnięta krtań brak powietrza
usisk kręgów na nerwy nadciśnienie
krwotok ból w piersi
zwracanie każdego kęsa przez jelita
jak na statku pijanym
jak pod górą ziemi
A tam - idę na smyranki
Umrę tam dziś przyjemnie
Potem będę miał miękkie nogi
i powinien wystąpić jeszcze zachwyt
całą Przyrodą
