4 listopada 2016

poezja

onomatopeja
onomatopeja

listopadowa panna z linii 227

zaciśnięta na skórzanym pasku dłoń 
ukradkiem dotyka sperlonego policzka 
głowa spętana kablami i szalem
nuci nostalgiczne melodie
 
światła latarni błyskają w oczach
mruży je na przystankach
marketingowe neony oślepiają głupotą
słusznie przymyka na nie wzrok
 
chłód próbuje z życia przegonić
srebrnym termosem i rękawiczkami
jednak nie to ciepło i nie tam
rozgrzeje ciało i duszę na trwałe



 

alt art
5 listopada 2016 o 11:32

stygnie kawa z kardamonem; wzrasta czułość faktury; czekamy wiary, że trwale..

zgłoś

onomatopeja
6 listopada 2016 o 18:56

to czekanie w listopadzie jest wyjątkowo uciążliwe

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się