16 kwietnia 2016

poezja

onomatopeja
onomatopeja

wilgotna i szczęśliwa

połamanymi skrzydłami czołgam się
po spopielonej ziemi do źródła nadziei
 
nogi zapomniały kroków
znów uczę się samodzielnie stanąć pierwszy raz
szukam po omacku oparcia

wzrok straciłam patrząc w słońce
było dobre cierpliwie koiło
bez bólu
 
bardziej świadomie czuję
zmęczone dłonie wspieram na wierzbie
tulę korę i uspokajam oddech
 
mrówki łaskoczą szyję
zapomniałam jak przyjemne są pieszczoty
 
unoszę dumnie brodę
giętką gałęzią związuję skrzydła
ktoś kiedyś je naprawi
 
otrzepuję się i z drżeniem kolan
powoli zmierzam w stronę szemrzących plusków
mówią że wszystko będzie dobrze
 
nabieram garść i obmywam twarz
upijam kilka łyków na dalszą drogę
obudziłam się wilgotna i szczęśliwa

ApisTaur
16 kwietnia 2016 o 22:07

troszkę potknąłem się o słońce - kojące / może kojąco-cierpliwe / rozwiązałoby ten rymowany zgrzycik? / oczywiście Twoja decyzja / pozdrawiam

zgłoś

onomatopeja
16 kwietnia 2016 o 22:09

mi też tam zgrzytało, dzięki, zaraz coś poprawię:)

zgłoś

sam53
19 kwietnia 2016 o 09:15

a mnie drażni "źródło nadziei"...może dlatego, że tao bardzo oklepana dopełniaczówka ...i chyba trochę przydługawe obrazowanie, może by tak krócej z tym samym efektem...pozdrawiam wiosennie :)

zgłoś

onomatopeja
19 kwietnia 2016 o 11:13

dziękuję za uwagi :) pozdrawiam

zgłoś

sam53
19 kwietnia 2016 o 09:16

tao=to :)

zgłoś

Odyseusz
15 maja 2016 o 18:20

dobrze piszesz, ale drażni mnie ta kobiecość...

zgłoś

onomatopeja
16 maja 2016 o 16:24

myślę, że znajdziesz na portalu i bardziej męskie teksty :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się