14 grudnia 2018

poezja

Nuria
Nuria

Peruka

unoszę się jak balonik pod sufitem
niżej ciało niezbornie usiłuje
podeprzeć się wstać może usiąść
 
niby waga papierowa przypomina lekkość bibułki
niby orbituję ponad białym legowiskiem
a ciężaru nie utrzymują patykowate ręce
poruszające się niezgrabnie na wzór
długonogiego pająka który chce się wyplątać z własnej
 
sieci włosów już nie zbiera nikt z poduszki
niech zgęstnieje jak sitowie na wiosennym stawie
 
uchylasz drzwi
sprawdzasz czy unoszą się żebra na których skóra
przypomina pergamin możesz coś napisać
mowę odbiera każda wizyta
z uśmiechem otwierasz pudełko
tworzysz na dłoni kukiełkę i ćwierkasz
zobacz co tobie przyniosłem
 
nie mam siły rozciągnąć ust                                                                               

Bogna Kurpiel
14 grudnia 2018 o 15:04

7dni po 1 chemii włosy wypadły mi całkowicie. Nie kupiłam peruki. Teraz odrastają przy sterydach, to nie ma dla mnie znaczenia oby rak nie odrastał. Jeszcze 5 chemii i radioterapia. Wiersz bardzo rzeczywisty. Pozdrawiam

zgłoś

Ananke
14 grudnia 2018 o 18:51

...

zgłoś

Teresa Tomys
14 grudnia 2018 o 23:09

Co tam peruka czy brak włosów - wracaj zdrowa!!!

zgłoś

jeśli tylko
15 grudnia 2018 o 14:46

przytulam..

zgłoś

Nuria
15 grudnia 2018 o 21:36

Ktoś pod tym wierszem napisał :Jeśli prawdziwy, współczuję. Jeśli wymyślony, gratuluję empatycznej wyobraźni. Powiem , że i prawdziwy i wymyślony. Nie dotyczy mnie / na szczęście/, ale cierpienie kogoś / nie koniecznie bliskiego/ jest moim cierpieniem. Dziękuję za czytanie i słowo u mnie:) Pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się