skasowane domy rozsiały się ziarnem
na przestrzeni kilku kilometrów
a wiatr wydawał dźwięk rozpędzonego pociągu
wypełnionego zbuntowanym chórem niewolników
Bóg sięgnął po kilometrową brzytwę
przyłożył ją do twarzy ziemi
huragan tylko popychał dłoń
furtka nieba raz wpuszcza światło a raz leje kubłem
niespodziewanego dyngusa spijanego łapczywie
przez spragnioną ziemię i wisielca reklamówek
na kwitnących gałęziach złotego deszczu
mały dobosz obwieścił nadejście pokoju
żywioł nie sprowadził kamratów
w postaci ognia i wody
super, bardzo sugestywne i niepokojące obrazy malujesz
zgłoś
fajny i oryginalny wiersz, tylko przeszkadzają mi trochę powtórzenia
zgłoś
no z tem wiatrem to przysalałaś heheh ;)))
zgłoś
Ciekawy temat, ciekawy wiersz. Dwie pierwsze zwrotki - świetny opis, trzecia - nie rozumiem dlaczego w czasie teraźniejszym, w całości wyczuwam ziarno niepewności co do natury boskiej
zgłoś
Wczoraj tak u mnie wiało...zerwało z całej ściany bloku ocieplenie ...nienawidzę wiatru...brr Wszystkim dziękuję za odwiedziny i słowo u mnie :)
zgłoś