Ślicznie się uśmiechasz. Nie ma to jak walnąć frazes. Ale ona naprawdę ślicznie się uśmiecha. Ma dołki jak się uśmiecha. Wykopuję te dołki, a potem sam w nie wpadam. Jej uśmiech powoduje, że najgorsza ulica przedmieścia robi się na jasną dupę świątobliwą. Mury bieleją. Cyganie nie kradną, tylko grają tkliwe, ckliwe numery na akordeonach i gitarach, które nagle znikąd pojawiają się w ich dłoniach. Uwielbiam powodować jej uśmiech. Uwielbiam prowokować jej uśmiech. Zawsze palnę coś głupiego, a ona tak się cieszy. Chyba mam tę łatwość w rozśmieszaniu tylko jej. A jednak. Ten uśmiech tak wiele dla mnie znaczy. To jest na zasadzie jakieś symbiozy chyba. Bez tego uśmiechu byłbym jak ten Cygan bez akordeonu. Chociaż czasami myślę, że może to i lepiej.
Zapach jej rąk. Nie wiadomo dokładnie o co chodziło. Czy to krem. Czy skóra. Swoiste geny. Delikatnie. Nie była pięknością numer jeden. A jednak. Roztaczała czar. I te jej dłonie. Jak dyrygentka obłędu. Smukłe, subtelne, zwiewne. Można było oszaleć dla nich. Później wiedziałem, że to tylko dłonie. Że gdzieś jeszcze kiedyś zdarzą się takie dłonie. Z fioletową siateczką żyłek. I z palcem serdecznym lekko odstającym od reszty palców, gdy pisała na maszynie. I z liniami papilarnymi zwijającymi się w tajne, tajemne mikroprzestrzenie, do których kluczem był jej dotyk. Przestrzenie, o których wiedzieliśmy tylko my dwoje. Zapach jej rąk zaklejał wszystkie niedoskonałości fizycznego świata.
ależ cacko :) o mnie...
zgłoś
nie wiedziałem ;) chyba zostanę jasnowidzem, ale nie mam jeszcze czapki w gwiazdy...
zgłoś
jak na Ciebie trzeba powiedzieć bardzo czule to napisałeś wręcz tkliwie :)
zgłoś
Jak na mnie? Zatem nie zdążyliśmy się jeszcze dobrze poznać i mojej literackiej/literowej tekstury, na serio myślisz, że jest aż tak chropowata, że nie ma tu miejsca na tkliwość ? ;) ech ludzie się zmieniają .. albo po prostu..
zgłoś
Birczin, źle odczytałeś moje intencje - nie uważam by tkliwe pisanie było negatywne, wręcz przeciwnie (jeśli się nie przesadza), Tekst uważam za dobry. Napisałam "jak na Ciebie", bo we wcześniejszych nie posuwałeś się do takiej demonstracji tego typu emocji.
zgłoś
Jest to komplement z twojej strony, że nie zamykam się w jednej formie ;) Nie będę się kłócić co do tego, że tekst jest dobry, dzięki ;) chociaż przesadna tkliwość może być zgubna nie tylko w tekstach. Pozdro! :)
zgłoś
to miał być komplement, już któryś raz na trumlu tłumaczę się ze swoich intencji - chyba muszę zrobić rachunek sumienia. Nie ma przesady w tym tekście jeśli idzie o tkliwość, jest w sam raz.
zgłoś
Nie tłumacz się, toż to nie spowiedź. W sam raz to takie fajne, elastyczne określenie ;)
zgłoś
uff przez chwilę myślałam, że to konfesjonał ;)
zgłoś
Uroczo i czule. Szkoda, że nie o mnie :) W wolnej chwili poczytam Twoją prozę :)
zgłoś
Może być, że o tobie, bo fajnie jeśli czytelnik osobiście identyfikuje się z tekstem. ;) Dzięki!
zgłoś
aż miło...
zgłoś
faaajnie..
zgłoś
gdyby "dupa" była w prozie, czepnęłabym się, ale skoro to dziennik, Autor wie lepiej. pozdrawiam. Tara.
zgłoś
hehe dupa musi być https://www.youtube.com/watch?v=1fSJecJwgwM :)
zgłoś
"Wyczaruję Ci uśmiech na twarzy, jednym tylko,przezabawnym gestem" tak mi się to cacko skojarzyło...pozdrawiam
zgłoś
Fajnie ci się skojarzyło. Dzięki, pozdro! :)
zgłoś
'Jej uśmiech powoduje, że najgorsza ulica przedmieścia robi się na jasną dupę świątobliwą. ' - TO JEST ŚWIETNE!!!!! :)
zgłoś
Tak, początkowo miało być, że po prostu jasna, ale to było miałkie... Dzięki Gabrysiu :))
zgłoś
i nie o mnie :( , aaalleee tym frazesem to mię walnąleś hehehh
zgłoś
mam nadzieję bez agresji i bólu :P
zgłoś
dla większości fantastyka / więc muszą uwierzyć 'na słowo' //:-)
zgłoś
zgrabnie napisane, jak notatki Podbijacza Serc :)
zgłoś
Hehe czujna z ciebie czytelniczka Anno ;) pozdrowki
zgłoś