Zmiana sposobu prezentacji
"Całe to istnienie to jeden wielki mind-fuck".
A teraz rozmowa ze zwycięskim plemnikiem.
- Jak pan się czuł podczas tego biegu?
- Z początku byłem nieco zdezorientowany.. nie za bardzo wiedziałem co się dzieje. Wiesz jak to jest. Śpisz sobie smacznie w lewym jądrze, aż tu nagle ktoś wpada do pokoju i krzyczy „cycki na horyzoncie!”
- No tak, Promocja komórki jajowej na wspólne wyjście do świata zewnętrznego nie trwa zbyt długo...
- Człowieku! Miałem 3 nanosekundy żeby wyskoczyć z pidżamy i stać się samodzielną, autonomiczną jednostką...
- Wszystkich was było blisko 500 000 000, który etap biegu był dla pana najtrudniejszy?
- Z pewnością wyjście z progu... no i powrót przez gardło, tam było trochę przepychanek, wiesz, z tymi strajkującymi z Partii Mało Ruchliwych, aha no i ostatni wiraż na odbycie...
- To prawda! Miał pan niesamowity finisz, podobno utrącił pan główki dwóm chojrakom i cały czas siedział na ogonku rywalowi...
- Tak było? A tego nawet nie pamiętam... ale kojarzę, że gość przede mną w pewnym momencie zatrzymał się i zaczął walić swojego konia. To było dziwne. Gapił się na napływający tłum i krzyczał coś w stylu „och! Rozjedźcie mnie wy zuchwałe skurwysyny!”
- Pojebana akcja!
- No kurwa, bez dwóch zdań...
- A jak pan już dotarł do mety?
- Pamiętam jak wbiłem główkę w miękką, (...)
--- full text ---
Moja wolna wola! Przegrała wszystkie niemożliwe wyścigi...
Ostatnie miejsce, no cóż... od czegoś trzeba zacząć. Jestem w kropce. Czyli, że na końcu zdania. To już dobry punkt wyjścia do następnego...
Kilka bardziej lub mniej przyziemnych spraw
Wszyscy jesteśmy figurantami w rejestrze długów kosmosu.
Zazwyczaj do kibla chodził z I tomem opowiadań Cortazara, ktoś kiedyś w końcu doszedł do wniosku, że to jest jego księga zaklęć z zakresu prawidłowego wypróżniania.
Teoria kwantowa w w pigułce gwałtu: to, że jestem tutaj, nie znaczy, że tam mnie nie ma.
Nie ma to jak brząknąć na kobiecie i zapomnieć chwytów.
Na spacerze z psem:
Przechodzimy przez jedno ze świeżo wyrosłych osiedli południowo-wschodniego Wrocławia, z balkonu strasznie ujada jakiś kundel. Mijamy starszą kobietę z małym chłopcem.
- Widzisz, bądź grzeczny, bo psy szczekają.
