5 października 2012

proza

Nevly
Nevly

ulice

zanim zamiejscowi zrozumieją słońce pójdzie na bezrobocie
nie nie nie pluję amfetaminą pół żartem a nawet bardziej serio
oświadczam tylko że przebudziłem się dziś rano
i chcę być wolny w swoim mieście w którym brak drogowskazów
jest równoznaczny jedynie z dance macabre
chcę zatrzymać to umieranie tutaj w końcu przyszedłem na świat
i tutaj znalazłem pierwszy horyzont fakt
koledzy nie byli z górnej półki ale byli lojalni
poznając anatomię ulic i smak jolki zza nasypu
razem wydeptywaliśmy ścieżki do nikąd czasem spontaniczne myśli
wyrywały godziny z zawiasów potem słowa potaniały odbiłem
lecz skrzydła nie opadły z piór bo to miasto choć na wirażu
nadal jest prawdziwe i wciąż jest moje

Redcherry
5 października 2012 o 19:47

Intrygujące;)

zgłoś

Nevly
5 października 2012 o 19:48

:)

zgłoś

nikojan
14 grudnia 2012 o 20:26

Ulice, koledzy, dziewczyna i otaczające nas wszędobylskie dodatki. Wzrastamy, wsiąkamy, powodujemy byt - trudno opisać - osadzony na wielkim mimośrodowym kole?

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się