Zmiana sposobu prezentacji
słodkie spojrzenie bez zbędnych pytań
iskra w źrenicach aż duszę rwie
ogon jak w tańcu postura wryta
powolnym krokiem tuż obok mnie
oczy co mówią bez słów użycia
po co i komu potrzebne są
zwykła obecność i chęć przybycia
w miejsce tonące pod gorzką łzą
jedno spojrzenie na twoją minę
odsyła myśli w życiowy spam
czasem wystarczą niewinne chwile
powraca uśmiech i dobry stan
Nocny spacer (W pogoni za szczęściem)
Wokół zmierzch, tylko blask przydrożnej latarni rozświetla parkową alejkę. Gdzieś w głębi słychać lekki szmer. To mały jeżyk szukający schronienia w usytuowanej, na skraju chodnika, kupce suchych jesiennych klonowych liści. Delikatny powiew wiatru porusza białą kartką rzuconą, przez jakiegoś lekkomyślącego przychodnia, obok kosza. W tle dostrzec można tylko gromadkę bezdomnych psów szukających jakiegoś pożywienia.
- Hanka! - dobiega nagle męski chrapliwy głos - Hanka!
Dopiero teraz dostrzec można parkową ławeczkę, na której rozciągnięty, do tej pory jak na łożu, młody mężczyzna zaczyna się poruszać.
- Hanka! - mężczyzna niezgrabnie podnosi się z ławki i wolnym kołyszącym się krokiem podąża w stronę bramy. Ulica wydaje się opuszczona, w oddali widać jakieś światła nadjeżdżającego samochodu. Pisk opon...
- O, czyś ty chłopie zgłupiał? Uważaj jak chodzisz! - obsuwa się szyba i kierowca pojazdu, cały czerwony ze złości, sciskając gniewnie dłonie na kierownicy, dodaje: - Jakżeś się napił to z domu nie wychodź! - po czym zasuwa szybę i odjeżdża.
Winowajca całego zdarzenia, konkretnie czterdziestoletni mężczyzna znany przez miejscowych jako Jarosz, nie zdając sobie sprawy z całego zajścia, jakby nigdy nic, chwiejnym wężykowym krokiem kieruje się w stronę centrum miasta.
Jarosz, Jarosław Kieszla, były mechanik samochodowy, wdowiec od sześciu (...)
--- cały tekst ---
dzierżąc w dłoni
wianek mleczy
tańczyć z wiatrem
brzózek rytm
szukać sensu
w samej rzeczy
i z uśmiechem
biec co sił
przysiąść gładko
na kamieniu
unieść oczy
hen do chmur
rzeczywistość
schować w cieniu
by zapomnieć
własny ból
przymknąć oczy
i pozwolić
promykowi
(...)
--- cały tekst ---
Na tym szkicu o jesieni
kredka szuka twoich snów
kruchą duszą, gdzieś w przestrzeni:
wczoraj-tylko, dzisiaj-znów.
Pytam teraz, a dlaczego
zwykły człowiek tęsknić ma,
przecież jesień powróciła,
nad bagnami tańczy mgła.
Podmuch wiatru tam rozbrzmiewa
słodko gorzka wrzosów woń
gdzieś w otchłani, w krańcach nieba
chwyta w pustce twoją dłoń.
Pytam czasem, co z tym światem,
że nam zawsze kogoś brak,
złota jesień znów wróciła,
a zegar?
tik-tak-tik-tak...
I kiedy ja tak myślę o Jesieni,
i kiedy ja tak szukam Twoich snów,
otulam tą Duszyczkę w tej Przestrzeni
nie licząc co jest „tylko” a co „znów”.
i myślę...a dlaczego
tak tęsknić Człowiek ma?
A Jesień... znów wróciła
i znowu tańczy mgła.
I kiedy tak powraca pusta Jesień,
i kiedy tak rozbrzmiewa wrzosów woń,
gdzieś z wiatrem wierna pustka pustkę niesie
chwytając w tej odchłani Twoją dłoń...
i myslę....co tym światem
że zawsze kogoś brak?
A Jesień... znów wróciła
i zegar...tik tak..tik tak..tik tak.....
