Marek Gajowniczek, 9 kwietnia 2014
Chwila ciszy spadła nagle
skończył się wyborczy spot.
Przeżegnałaś się po diable.
Trafili jak kulą w płot.
Pilot był pod ręką blisko.
Zaraz spadnie reklam deszcz.
Propaganda to nie wszystko.
Po ciele przechodzi dreszcz.
Kwarantanna. Szlafrok. Wanna.
Próbujesz świat z siebie zmyć.
To nie ludzie. To już banda.
Panie premierze jak żyć?
Prosto w oczy? Tak się stoczyć.
Z uśmiechem przedstawiać fałsz?
Fortuna kołem się toczy.
To pewnie ostatni rausz.
Na ekranie świat jest inny,
całkiem odmienny niż nasz.
Obchodzić nas nie powinny
zamiary jakie dziś masz.
Może jesteś pępkiem świata
dla jakiejś pani spod Wdzydz.
Pilot w ręku. Cisza - Zmiataj!
Tu nie dociera już nic.
Marek Gajowniczek, 8 kwietnia 2014
Skąd tu przybył? - Nikt nie wie.
Mówią: - Chyba z Angoli.
Rysowany na niebie
groźny wirus Ojboli.
Gdy za oknem tak ładnie,
a wyjść sobie pozwolisz,
zaraz ciebie dopadnie
groźny wirus Ojboli.
Potem czekasz, aż przejdzie.
Zwykle wypadasz z roli,
bo w powietrzu jest wszędzie
groźny wirus Ojboli.
Za to, żeś źle głosował.
Innym wybrać pozwolił,
ktoś wirusa hodował
i rozsiewa Ojboli.
Może eugenicy
politycznych idoli
wstrzykują w tajemnicy
w chmury tego Ojboli.
Złapiesz go - nic nie żądasz
i na wszystko pozwolisz.
Im odwraca się sondaż.
Tak tu działa Ojboli.
Marek Gajowniczek, 7 kwietnia 2014
Oświadczono per procura,
bo koło ust była dziura.
Musieli z upoważnienia
przedstawić nam odniesienia.
Odniesień żadnych nie było,
bo się wszystko zostawiło,
umyło, powybijało,
a nawet zalutowało.
Mówią do nas: Milczeć macie,
bo się jeszcze doigracie,
lecz na temat całej sprawy
mówi głośno pół Warszawy.
I po Polsce się roznosi,
chociaż grozi, a nie prosi
grupa niebezpiecznych sprawców,
chcąc uchodzić za wybawców.
Takie bajek scenariusze
wymyślać ja co dzień muszę,
jeśli pragnę być czytany.
Mówią mi: - Nie bądź za cwany!
Jest w tym coś między wierszami!
Może jest? - Osądźcie sami.
Od razu jednak zaznaczę:
Bywają lepsi krętacze!
Marek Gajowniczek, 7 kwietnia 2014
Mają komunisty
pogląd bardzo mglisty
koni pociągowych
na wszystko gotowych.
Czeka malowany
orszak na wesele.
Są same kasztany,
tylko jeden deresz.
Kręci karuzelę
orszak na wesele.
Tępy jak obuchy.
Mocne są łańcuchy.
Za uzdę trzymany,
lecz jest wolny strzelec.
Są same kasztany,
i ten jeden deresz.
Marek Gajowniczek, 7 kwietnia 2014
Propagandysta ci polecił,
żebyś był za, a nawet przeciw
i między młotem, a kowadłem,
pomyślał sobie: - Ale wpadłem!
I które tu jest mniejsze zło?
Kto jest za kim? I kto jest kto?
Trudna dziś myśli jest adopcja.
Rozważasz: - Ta, czy tamta opcja?
Na którą stronę masz pójść? - Nie wiesz.
Najlepiej - popatrzmy na siebie!
Twym domem nie jest Europa.
Myślą - tęsknota proradziecka.
Znajdzie się wśród nas tu chłop z chłopa.
Taki którego znasz od dziecka.
Który o Polsce tylko myśli,
a swoich wzorców szuka w Niebie.
Takiego do Brukseli wyślij!
Najlepiej popatrzmy na siebie!
Marek Gajowniczek, 7 kwietnia 2014
Może to jest deeskalacja.
Nie wszystkim słowom trzeba wierzyć.
I Praw Człowieka Deklaracja
nie wszystkim przecież dała przeżyć.
Groźnym jest słowem - rewolucja.
Wszystko się zmienia dynamicznie.
Nie kończy nagle się destrukcja.
Nie odchodzi dyplomatycznie.
Pożera najpierw swoje dzieci,
a potem sięga do terroru.
Niejedne iskry jeszcze wznieci
szukając wewnątrz nowotworów.
Historia zna przeróżne wiosny.
W tym najgroźniejsze - Wiosny Ludów.
Okres wyborczy jest radosny,
ale się nie spodziewaj cudów.
Nie zmieni świata propaganda,
lecz groźna jest, jak u Marata.
Świat polityki - jedna banda.
Są konsekwencje. Jest zapłata.
Swojego jutra nie przewidzisz!
Co mówić o jutrze sąsiada?
Ludzie są jacyś nieprawdziwi.
Partyjny mówca ich zagadał.
Nie schowasz się przed tą machiną
i myślą od niej nie uciekniesz.
Jest okres w którym wiersze giną.
Świat zagłuszają hasła wściekłe.
Może to jest deeskalacja,
tylko przykryła ją kampania.
Dziwna ta nasza demokracja.
Nie ma w niej człowiek swego zdania.
"Jeżeli nie siądziesz przy stole,
będziesz przekąską!" - prorokują.
Pomilczę i popatrzyć wolę.
Co tam właściwie degustują?
Marek Gajowniczek, 6 kwietnia 2014
Jest parlament, który w Unii NIC NIE ZNACZY.
W nim dwie partie - u nas zupełnie NIEZNANE.
Nie potrafisz sobie tego WYTŁUMACZYĆ,
Czemu mają być przez ciebie WYBIERANE?
Są na listach kandydaci DLA REKLAMY.
Swoje głosy muszą oddać NA PIERWSZEGO
I dlatego całkiem innych WYBIERAMY.
Chcemy zmiany, a widzimy POPRZEDNIEGO.
Takich cyrków nie spotkacie NIGDZIE W ŚWIECIE!
Tak zawiłej, POPLĄTANEJ ORDYNACJI.
Ktoś wam wmawia stale: "WIECIE, ROZUMIECIE",
Przekonując, że żyjemy w DEMOKRACJI.
W tej zabawie chodzi tylko O PIENIĄDZE.
O nakłady przeogromne I KIESZENIE.
O medialny, nieustanny KONCERT,
Który burzy wszelkich racji ZROZUMIENIE.
Marek Gajowniczek, 5 kwietnia 2014
Kogo goni pan Antoni?
Trzyma raport w jednej dłoni,
drugą chce zapalić światło.
Antoniemu nie jest łatwo,
jednak pragnie byś zobaczył
wszystkie kryjówki krętaczy.
Ktoś je bardzo sprytnie schował.
Pozamieniał. Zamaskował.
Pozamykał do ciemnicy
i pilnuje tajemnicy.
Czego pan Antoni szuka?
Pomagała mu nauka,
ale wielkich naukowców,
jak zupełnie małych chłopców
wyrzucono z ich katedry.
Antoniemu szarpią nerwy.
Straszą i procesem grożą,
że posadzą i przyłożą.
A w bezpardonowej walce,
zawsze mogą przyciąć palce.
O co chodzi Antoniemu?
Sam pan premier (nie wiem czemu),
orzekł, że się sprawą brzydzi,
a Antoni nic nie widzi
i nie znajdzie nawet źdźbła.
Wszyscy wiedzą - była mgła
i wszystkim spadła na oczy.
Szybko w sprawę Putin wkroczył.
Uścisnął. Dał zapewnienie.
Jego - jest w najwyższej cenie!
Co więc Antoni podważa?
Tyle lat nie zauważa
raportu generalicy?
Zwykli ludzie na ulicy
nie śmieją jednak z niego!
Premier dobrze wie: - Dlaczego?
Bo to jest wyborcza gra!!!
Antoni interes ma.
( Premier najwidoczniej nie ma?)
Antoni wałkuje temat!
Marek Gajowniczek, 5 kwietnia 2014
Są dni, w których na nic nie czekasz.
Dałeś wolne zmartwieniom i żartom.
Czas przez palce ci wolno ucieka.
Żadną sprawą się zająć nie warto.
Może nie jest to jeszcze deprecha,
tylko kryzys rządowo - sejmowy.
Nie spotkała cię żadna uciecha,
lecz przeminął też tydzień nerwowy.
U sąsiada, wiadomo - dobrobyt.
Twój Mercedes od dawna - na szrocie.
Jeszcze marzy się wyjazd i pobyt.
Jeszcze myślisz o jakimś odlocie.
To są tylko wzbudzone westchnienia
do perspektyw dalekich, odległych.
Nie wiedziałeś, że jest ból istnienia
w demokracjach - państwach niepodległych.
Ktoś cię jednak w tym kącie posadził.
Możliwości ci wszystkie odebrał.
Nadal myślisz: - Będziesz sobie radził!
Cierpliwości się zapas nie przebrał.
Takie dni się zdarzają każdemu.
Ludzie zwą je zmęczeniem wiosennym.
Musisz sobie przetłumaczyć - czemu
tumiwisizm cię opadł bezdenny.
Marek Gajowniczek, 4 kwietnia 2014
Chłodny wiatr i ciepłe słońce.
Młode mamy i plecaki.
Rozśpiewane wszędzie dzwońce.
Zielenią się wiosny znaki.
Zdrowa, bracie, rzecz - szczypiorek!
Jeszcze lepsze koperczaki.
Całkiem inny masz humorek.
Zielenią się wiosny znaki.
Poprawiamy swoje gniazdka.
Odsuwamy byle jakich.
Wyrwałby się człowiek z miasta.
Zielenią się wiosny znaki.
Gołąb grucha. Sterczą pąki.
Nie chcą kasy dać bydlaki.
Świat zamiary zmienia w mrzonki.
Zielenią się wiosny znaki.
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
11 kwietnia 2026
dobrosław77
11 kwietnia 2026
Weronika
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
11 kwietnia 2026
Anthony DiMichele
10 kwietnia 2026
sam53
10 kwietnia 2026
violetta
10 kwietnia 2026
wiesiek
10 kwietnia 2026
Jaga