
Deadbat, 30 lipca 2020
Blade odblaski eksplodujących bomb
na obrzeżach świadomości
To płonie rodzinny dom
To płonie rodzinne miasto
To płonie ukochany świat
Pędzę przed siebie nie czując łez
łez szczęścia co zraszają obficie moją kurtę
Wreszcie wszystko będzie miało sens
nareszcie jutro stanie się prawdziwym jutrem
Sięgam i wiem że nareszcie
jej dłoń jest już w mojej i będzie tam
wiecznie
nie patrzę na jej ciała popioły i prochy
co żarzą się za moimi plecami
miliardami gwiazd w niebo lecą iskier snopy
Kiedy mijam płonące domy
beznamiętnie
Pęd rozmywa ból każdy
kruszy i rozpada i cokół i pomnik
na nim przecież płoną wszystkie koszmary
Patrzę i cieszę jak dziecko
Pan Gniew teraz żałośnie szczekający jamnik
Wciąż pędzę przed siebie
oczy moje drogowskazy
jedyne latarnie
Zanim paliwo się skończy i żałośnie padnę na twardą ulicę
Zobacz jak pędzę przed siebie wolności pełne mając wciąż tętnice
...
Deadbat, 30 lipca 2020
Nazwij czarne czarnym
A zielone zielonym
Nazwij mięso mięsem
Zepsucie zepsuciem
Zło złem a nie kompromisem
Życie życiem
Śmierć śmiercią
Światło światłem
Gniew gniewem
Rozpacz rozpaczą
Nadzieją nadzieję
A ciemność brakiem światła - ciemnością
i niczym więcej
Tak wiem
to niełatwe
Kiedy dajesz im nad sobą jakąkolwiek władzę
gdy wszyscy twierdzą inaczej
Tak wiem
serce w rozterce zaspokoić pragnie
cudze potrzeby by wygrać coś w zamian
Cokolwiek dostaniesz jedno musisz wiedzieć
Nie warto
Dlatego masz prawo czuć ten gniew
Dlatego masz prawo ten gniew wyrzucić z siebie
Niech ze strachu zadrżą
Ty
Nie sprzedawaj duszy na ich targu
Nie ucz grać w ich grę
Jak wtedy mógłbyś krzyczeć widząc że cię gwałcą
kiedy zapanują już nad duszą całą
Wybiją "lepszą" kopię ciebie w miejsce ciebie
abyś stał się odpowiednim
ich doskonałym
narzędziem
Zanim porzucą ostatecznie
jak zepsutą zabawkę
Bądź tylko i aż sobą
dla świata
dla siebie
Yaro, 30 lipca 2020
zabijacie mnie
lecz tylko jeden raz
wracam po latach
zemsta słodka noc
nadchodzę z orężem
widzę bandę łajz
moja siła moja władza
masa was widzę słabości
otuleni w rękach zła
wybielacie zęby
nie ma litości
zwabieni pod flag fałszywych łopot
zwątpicie w ostatecznej chwili
chwila bez wyjścia a miało być tak pięknie
kwiat kwitnie serce pęka
moja siła moja władza
masa was widzę słabości
otuleni w rękach zła
wybielacie zęby
nie ma litości
Yaro, 30 lipca 2020
ówczesnym mundurowym co otarli się o kostuchę
otarłem się o gówno gorsze niż białogłowa
wyczerpała mnie chora głowa
schizofrenia gorsza niż dama lekkich obyczajów
żyję nie szczędząc bohaterom czci
nie byłem nim lecz służyłem im
teraz to wiem
torowałem drogę szturmanom
istnieć z nimi to był szczyt
silny i zły
cała młodość piękne chwile
noce krótkie za długie dni
całym sercem oddany nadwrażliwy
czuwałem
wtedy spałeś
na kacu zalany wypadem na miasta dno
widziałem wiele rozumiem dużo
bez alkoholu można bawić się
lecz po co
nie wierzę w słowa w telewizji
uciekam
w Bieszczadach zbuduje dom
taki z bali drewniany nie betonowy schron
Deadbat, 29 lipca 2020
Jakim prawem szepczesz
Superior Superior
Krwawy starcze
swoimi zeschniętymi rozkwaszonymi ustami
Superior Superior
Międlisz w ustach bezzębnych
Kto jak nie ty sam sobie nadałeś prawo i znaczenie
Świadomie zapominając O Tym Który Istnieje
Nie wierzysz już w żadnego Boga
Nie pamiętasz wciąż jeszcze
Że jedna chwila i Jego skinienie
I nie będzie śladu po całym twym rodzaju
na tej biednej planecie
Oto twoi biedni
Ludzie-śmieci i proch Ziemi
postanawiają przestać nim być dłużej
Policzyli się już i w moc uwierzyli
Naoglądali się bogactwa które wciąż skapuje
pomiędzy ustami twoich bogaczy
i z ich tłustych karków
Mają już dosyć całożyciowej harówki
zlizywania z podłogi tych ochłapów
Nie drżysz przed nimi starcze
Spójrz ich jest tak wiele
Strach powinien przywrócić ci zmysły
Czy policję wyprowadzisz na ulicę
Czy wojsko pomoże ci ocaleć
Czy nikt nie kiwnie palcem
kiedy ich zębate ostrze wstrząśnie Twoim gardłem
będą się patrzeć gdzie indziej
I z ludzkiego piekła
podźwignie się nowy porządek
W ów szczęśliwy poranek
Nowi nam zajaśnieją bogacze
Marek Gajowniczek, 29 lipca 2020
To opinia lekarza:
Wirus w nas się namnaża,
a odporność słabnie wraz z wiekiem.
.
Człek, jak wszystko,co żyje -
je, oddycha i pije.
Kontaktuje się z innym człowiekiem.
.
Teraz trzyma się z dala,
ale to, co wydala
kanałami spływa do rzeki.
.
A przyczynę zakażeń
rzeka niesie na plażę,
nad jeziora, nad stawy i cieki.
.
Przy nich w letnie upały
już się tłumy zebrały,
by się pluskać i chłodzić masowo.
.
I tam, gdzie było drogo,
teraz wszyscy już mogą
za bon chłonąć wiatr kropelkowo!
.
Wspomnijmy przy okazji:
To w ciepłych wodach Azji
narodziła się na świecie grypa.
.
Przenosiły ją kaczki
do rozlewisk spluwaczki.
Nie uprzedził nikt, że to lipa!
.
Powstał obieg zamknięty.
Wirus i detergenty
naprzemiennie i sezonowo
powracają na łamy
przedwyborczej reklamy,
jaką media nas karmią NIEZDROWO!
.
Spod maseczki reżimu
infekuje nas przymus!
Finansowe nakłada kary,
a wybiórcze lockdown-y
stan zwiększają zapalny
i z nas - starych składają ofiary.
Yaro, 29 lipca 2020
jak para kropel na zielonym liściu
są podobieństwa odmienności
dość by rozdzielić się
siła intelekt
dusza serce
dobro zło
ekscentryczny jest ten świat
nurty takie same
wektory przeciwne
jednakże się przyciągają
przeciwieństwa każdy inaczej patrzy w świat
widzę piwo ona widzi lakier do paznokci
kontrasty są dobre na dobre czasy
Deadbat, 29 lipca 2020
Poprzez rozerwane poły zasłony w świątyni
na pył i kurz dróg naszych patrzymy
Wokół przemijają dni noce i światy
Nie ma drogowskazów poza tymi
w które my sami uwierzymy
Wielobarwne dyliżanse mkną po pustych drogach
Czasem weselne białe
czasem żałobne czarne
I ranić oczy potrafią doskonale
wszystkie te barwy pomiędzy tymi
Czy któryś ma cel naprawdę konieczny
niezbędny i prawdziwy
Nie wiem przecież nic
Poza tym jednym
teraz jest prawdziwym
Oto czas kiedy widzę w środku światło
które pulsuje czerwienią
czy to bóg słowo prawda czy miłość
a może światło przeciwatomowego alarmu
Skąd mam to wiedzieć
W moim przypadku
jakie to ma znaczenie
Przepraszam
Że czasami nie czuję niczego
śmierć i życie jednym są w sobie wówczas obojętnie
Milczą jednakowo zamiast krzyczeć sercem
Oto kurz czasu destrukcja i entropia bytów
degrengolada życia
grzech
niewybaczalny
Jedyny prawdziwy
Marek Gajowniczek, 28 lipca 2020
Świat się wali. Żar pali,
"a Szefowa nas chwali"
w naszym domu
nieznana nikomu!
"GIS już tworzy wytyczne."
Wieści są idiotyczne!
Wpłacił milion dowódca Gromu?
.
Rząd miliardów ma krocie.
Bank zarobił na złocie,
a na plażach jest rojno za bony.
Ton mediów - bogobojny,
za to warczą psy wojny.
Nie brak tekstów z losem pogodzonych.
.
Czy to rozbłysk? Czy Covid...
zagraża człowiekowi?
Najmniejszego już nie ma znaczenia!
Zmiłuj się Jezu! Chryste!
Wciąż nie jest oczywiste:
Kto na Ziemi jest Antychrystem???
.
Ludziom już braknie tchu!
Oświeć nas! Who is who?
Gdy owoce zbierają złe moce.
W dali cztery rżą konie.
Pot nam spływa na skronie.
Epitafium piszemy epoce.
Teresa Tomys, 27 lipca 2020
a już pomarańczowe kiście jarzębiny
ostatnie kwiaty jaśminu
czarne jak węgle dojrzałe wiśnie
przekwitłe maki prawie dzwonią
wciąż ciepłe wieczory
tylko poranki witają chłodem
w przemijaniu jest coś pięknego
nagle
znajdujemy czas na wszystko
zwalniamy
mamy w sobie spokój
bogactwo minionego
pierwsze srebrne włosy
i wciąż nadzieję
za każdym razem nową
myślę
że dopiero jestem wpół drogi
jeszcze idę lekko
czasem pod wiatr
ale
niczego nie odkładam na jutro
VII.202/T.Tomys
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
2 lutego 2026
sam53
1 lutego 2026
violetta
1 lutego 2026
Arsis
1 lutego 2026
wiesiek
1 lutego 2026
gabriel 123
1 lutego 2026
Amon
31 stycznia 2026
sam53
31 stycznia 2026
jesienna70
31 stycznia 2026
dobrosław77
30 stycznia 2026
Jaga