Poprzez rozerwane poły zasłony w świątyni
na pył i kurz dróg naszych patrzymy
Wokół przemijają dni noce i światy
Nie ma drogowskazów poza tymi
w które my sami uwierzymy
Wielobarwne dyliżanse mkną po pustych drogach
Czasem weselne białe
czasem żałobne czarne
I ranić oczy potrafią doskonale
wszystkie te barwy pomiędzy tymi
Czy któryś ma cel naprawdę konieczny
niezbędny i prawdziwy
Nie wiem przecież nic
Poza tym jednym
teraz jest prawdziwym
Oto czas kiedy widzę w środku światło
które pulsuje czerwienią
czy to bóg słowo prawda czy miłość
a może światło przeciwatomowego alarmu
Skąd mam to wiedzieć
W moim przypadku
jakie to ma znaczenie
Przepraszam
Że czasami nie czuję niczego
śmierć i życie jednym są w sobie wówczas obojętnie
Milczą jednakowo zamiast krzyczeć sercem
Oto kurz czasu destrukcja i entropia bytów
degrengolada życia
grzech
niewybaczalny
Jedyny prawdziwy
Nic nie jest do końca prawdziwe, a grzech to manipulacja.
zgłoś
Grzech nie musi być manipulacją, jeżeli ma zewnętrzne źródło - owszem. Jeżeli tracisz większe dobro dla mniejszego - sama się manipulujesz... hmm . Ok. Masz rację. Tak, grzech jest manipulacją, czasami jej źródło jest autonomiczne, jak np. u samobójcy. I tak. Nadal mogę nazywać ten błąd grzechem. Tak samo błędem jest kradzież, zabijanie, nie ważne czy to człowiek, czy nie, kłamstwo, nieczystość - czyli czynienie wbrew wyznawanym/uwewnętrznionym zasadom moralnym, gniew, chciwość, brak umiarkowania itp. itd. Żeby było śmieszniej, co dla mnie może nie być grzechem, dla kogoś może nim być ze względu na jakieś naruszone dobro, np Jak ja się spiję to zasnę, jak ktoś się spije i zostawi małe dziecko bez opieki to poważny błąd i powinien nad sobą pracować - po to właśnie istnieje koncepcja i "manipulacja" tzw. grzechu. A, stosując tak szeroką definicję manipulacji, być może tożsamość także w znacznej mierze określimy skutkiem manipulacji... rodzice, społeczeństwo, szkoła.... hmm...
zgłoś
całe szczęście, że Bóg tego grzechu nie widzi, nadaremna by była jego Golgota.
zgłoś