
Deadbat, 15 kwietnia 2021
uśmiech wzleciał przez
poprzez
i w dal
chichot
i śmiech
aż w krzyk
w strumyk czerwieni
z nosa przez usta
poprzez brodę
krople purpurą znaczące bruk
To prawda
że szaleństwo rozerwało doskonałe fraktale
światów tak pełnych treści
że aż bezsensownych
niczym lampiony nie rozświetlające czerni
w której trwały w milczeniu
nie przeszkadzając swoją ciszą powracającemu nieustannie szumowi fal
poprzez przestrzeń sięgającym w wieczność
kruchymi palcami fal
sięgającymi aż do twarzy
płonącej od wstydu
to lęki wystrzeliły swoje pociski
w wieczorne nieboskłony
zanim rozpacz rozścieliła swoje łoże
zanim zbrukano ostatnią świątynię
zanim skończył zdanie starzec który
stał nachylony wprost do ucha objaśniając miękkim głosem pogrążający się już w mroku ogród
nie mogąc się ruszyć
i gwiazdy rozbłysły ponad morskim klifem
w który nieprzerwanie uderzał ocean białymi grzywami
i piękno zastygło w jednorodnej czerni
wrzucając wszystko do pełnej jedności
i zanim piekło wypuściło nagonkę rozpalonych żywym ogniem ogarów
i zanim od ich żaru zapalił się świat i spłonął
zalśnił i zagasł
srebrzysty blask
ujawniając sekretne przejście
które musiało być tam od zawsze
w sposób tak oczywisty
jak te spadające ziarnka piasku
usypujące niewielki stożek
u jego stóp
Tomek i Agatka, 14 kwietnia 2021
wyobraź sobie stół
nasze dłonie które się przy nim spotykają
spojrzenia
gdy dzielimy się sobą jak chlebem
żadnych zbędnych słów
tylko ta iskra w czułych oczach
głód podany z ust do ust
porozumiewawcze proszę tak
oddech który wstrzymuje Ziemię
gdy zawieszeni ponad
mnożymy
szczęśliwy okruch
dodatek111, 14 kwietnia 2021
czas przysypia w ogrodach alhambry
zasłuchany w snujący się kanon
ja go słyszę bo taki ma kaprys
chociaż wieczór napisał już finał
gasi dźwięki zamienia je w piano
któraś nuta jest obca fałszywa
i melodia przestaje być szczera
ale jeszcze nie teraz
nie teraz
nic nie zmieni proporcji choć cienie
pomieszały kolumny z palmami
mrok wpleciony w blask słońca i zieleń
jeszcze wkłada odbicia do luster
nim muzykę zadusi krzyk pawi
jeden oddech obrazy te zdmuchnie
a śpiew echa rozpłynie się w bielach
ale jeszcze nie teraz
nie teraz
Towarzysz ze strefy Ciszy, 14 kwietnia 2021
Twardziel w profilowym
Nie zrobi z ciebie jeszcze człowieka
Pośmiej się z każdej z moich łez
I może właśnie ręce mi sie trzęsą
Od nieudolnego trzepania
Polej każdemu kolejkę
Ta noc może i jest twoja
Z knajpy cię nie wyrzucą
Póki śmierdzisz groszem
I w słowo ci nie wchodzą
Ale ja mam w dupie z kim
Służyłeś w Iraku
Kto twojego starego wlókł
Przez drut kolczasty z powrotem do Sajgonu
I jak bardzo twój dziadek srał pod siebie w bombowcu
To są tylko żałosne opowiastki
Tych co przeżyli
Towarzysz ze strefy Ciszy, 14 kwietnia 2021
{z cyklu "pamiątki po życiu którego nie będzie"}
Twoje ręce okazały sie chudsze
Od gwoździ z krzyża wyrwanych
Mówisz "ja wam pokażę
Jak sie niesie dobrą nowinę
Przez bagna"
Echem ponad
Dłonie smukłe
Którym skrzydła anielskie pleść pisano
Zmazują epopeje boleści
Z czół zapoconych
Ludzi spóźnionych
O pokolenie
Uważaj! To nie jest szept szczęścia obietnic
Ni wdzięczności biadanie
Co z ich ust płynie
To ziemia - na wylot sykiem
Upomina się
O uciekinierów
Towarzysz ze strefy Ciszy 13 IV MMXXI
Towarzysz ze strefy Ciszy, 14 kwietnia 2021
Całe to życie na odpierdol
Z którego można się było
Wypłakać w mokry blat
Odchodzi
To musi jebnąć!!
Czas na zmiany!! —
Pięściami gardeł i klawiatur
Tłuczenie ze strony
Tych co drog bezpowrotnych
I z klifów skoku nie zaznali
Brzmi groteskowo
A my potem rozpoznajemy się
Po błysku oczu pereł
W całej tej czerni sloganów
I praktycznych zastosowań
Z efektami ubocznymi
Dzielą nas morza łez
Prześcieradła tęsknot
Nieprzespane dni i nocne warty
Mam jeszcze gdzieś
Kartkę na mięso
I wódkę na suche dni
A już trzęsie trusiami mostów
Tupot kopyt tych
Którzy z pieścią czy piorunem w górze
Żądają kategorycznie - dla każdego
Gwarancji skrzydeł
Towarzysz ze strefy Ciszy, 14 kwietnia 2021
Są takie ścieżki
Które nigdy się nie kończą
Nie-wprost dowód na to
Że ziemia jest okrągła
I szare twarze
Co pokolenie bardziej
Takie same
Podpisują oświadczenie
Że świat ma tylko jedną stronę
Jeden kierunek
I nad jakimś byle dołem
Byle mniejszym byle takimsamym
Na rozmiar dziecka z niewytrząśniętymi
Z kieszeni drobnymi, pluszowymi
Się zanoszą w zaklinaniu
Do uschnięcia łez
Do uschnięcia rąk odrąbanych
Że ziemia jednak jest płaska
Tak bardzo płaska
Że zawsze się na nią spadnie
Gdy tylko ktoś
Zawsze tak bardzo taki sam
Potrząśnie domorosłym niebem
Obojetnie jak wysoko
Chciało ono być
Towarzysz ze strefy Ciszy, 14 kwietnia 2021
Nie trzeba urządzać seansu
Wywoływania duchów
Żeby one przyszły
Dla kogoś kto
Nie ma obycia z ludzmi wolnymi
I oni nie mają szans na zrozumienie
Co z tego ze miałaś łzy
Zimno w piecu i ciche dni
Post-traumy to tylko tło
Obojetnie z której strony
Domalujesz słońca
Wszystko się o ciebie odbija
Nie dajesz światu dojść do słowa
Nawet w ten jeden dzień
W którym Bóg obiecał
Odpowiedzieć na każde z twoich pytań
Na koniec przywołujesz wszystkie sztormy
Huragany, pioruny gniewów, sprawiedliwość
O której nie masz pojęcia
By wywołać wojnę światów
A tu się milczy o naprawdę poważnych sprawach
gabriel 123, 13 kwietnia 2021
ptak usiadł na mojej głowie
a czemu on na niej siedzi
zdurniał czy co
dziwią się sąsiedzi
odleciał i nie narobił
a zwykle tak ptak czyni
gołębi miałem wiele
a wszystkie z jednej linii
puściłem tegoż ptaka
po prostu w lot dałem
a żeby w zegar wbić
kontrolkę włożyć musiałem
a kiedy wrócił
usiadł na mojej czuprynie
w zegar Bezing
rach ciach
o tej i o tej godzinie
wbiwszy
najlepszy czas uzyskał mi
ptaka tego już nie mam
ale za to dyplom wisi
i to jaki
piedestał
najwyższy
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
30 stycznia 2026
wiesiek
30 stycznia 2026
Jaga
29 stycznia 2026
Yaro
29 stycznia 2026
wiesiek
29 stycznia 2026
tetu
29 stycznia 2026
sam53
28 stycznia 2026
wiesiek
28 stycznia 2026
Yaro
28 stycznia 2026
jeśli tylko
28 stycznia 2026
sam53