
Voyteq (Adalbertus) Hieronymus von Borkovsky, 14 listopada 2021
"Możemy oderwać głowy tysiącu, a nawet dwóm tysiącom (...). Jeśli zajdzie potrzeba, władza będzie brutalna".
Alaksandr Ryhorawicz Łukaszenka
pavažany spadar prezident
nigdy nie myślałem że będę do was pisał list
nie zrobiłem tego nawet wtedy gdy więziliście skazywaliście i wyrzucaliście z Białorusi
jak worek śmieci poetę Słavomira Gienrichovicza Adamowicza
pamiętam jak w listopadzie 1995 roku wracałem z Elbląga do Olsztyna
pociągiem pośpiesznym relacji Gdynia Główna – Grodno w towarzystwie dwóch Białorusinek
które poczęstowały mnie ruską wódką i wędzoną słoniną oraz tłumaczyły mi że baćka Łukaszenka
to dobry i mądry człowiek
skąd mogłem wiedzieć iż za dwadzieścia sześć lat ta jego dobroć i mądrość
stanie się symbolem policyjnej pałki a białoruska demokracja nabierze kształtów więziennej kraty
że zobaczę film na którym widać robocopy ciągnące po bruku niewinnych
i zdartą do kości wiarę
vaše błagorodiye
ran bitych i wypchniętych na granicę nigdy nie zamieni się w kamień
a posoka zawsze może obryzgać twój garniturek marki Hugo Boss lub postsowiecki mundur
jak lęk tych z lufami na plecach i na piersiach bo nie ma miejsca na miłosierdzie skoro się kogoś kupiło
lasy i bagna nigdy ci tego nie zapomną chociaż będą milczały bo takie ich prawo
zejdź więc vaša impieratarskaja vialikasć z ekranów telewizorów i pierwszych stron gazet
by paść na twarz przed ikonostasem biednych ludzi i błagaj o jarłyk
który pozwoli ci zobaczyć to co fałszem i strupami okryłeś
jak szkielety w Jebel Sahaba na prehistorycznym cmentarzu w Dolinie Nilu
otulone płaszczem maksymalnej utraty dziecięcej krwi
Piątek, 5 listopada 2021, 11:36:16
Yaro, 14 listopada 2021
moje bycie toczy się pierścieniem
niejeden raz na neseserach spałem
zapłakałem z tobą moja połowo
nie sprostać zagrzać miejsca
na na wieki na jakiś czas
nie pamiętać pragnę czas
niepomyślny wiatr
wciąż wiał ubogiemu w oczy
zatarł blizny kurz
zasypał łzy słone i cierpienie
co wgryzł się pomiędzy serca
zapalam światło
zapalam wiarę
tułam się z węgła w kąt
jak stary szary rekrut
nie widzisz jak lęk człowieka połyka
kęs za kęs i jeszcze bezsilna pięść
uderzam w stół jak w gwoździk
obejmij mnie pokochaj mnie
nie pamiętać pragnę czas
niepomyślny podmuch
wciąż wiał biednemu w oczy
zatarł ślady kurz
zasypał łzy słone i ból
co wgryzł się między serca
zapalam światło
zapalam nadzieję
Marcin Olszewski, 14 listopada 2021
Ognisko na Barbakanie w centrum stolicy miasta Europy
Prośba o zaprzestanie i zagaszenie ognia. Rozejście się
Gdy Strażnicy Teksasu już odjechali. Jest rewanż. Za uwagę
Nikt nam nie będzie zwracał uwagi. Ogień na gabarytach
Niech płonie. W imię naszych zasad
Policja, straż pożarna. Mieszkańcy pobliskich kamienic
Pożar zagrażający życiu ludzi i mieniu. Obłoki dymu
Zemsta dokonana. Sprawców nie ma. Pozostały zgliszcza
Podniesione głosy, szukające winnych dookoła. Kozioł
Szukamy kozła ofiarnego. W imię naszych zasad
Przesłuchanie. Jak to było? Kto widział, że podpalił?
Czy domniemani sprawcy są znani z nazwiska?
Jak daleko było ognisko od altany? Może od ogniska?
Łatwo powiedzieć, że ktoś podpalił. A dowody?
Nie przejrzany monitoring. W imię naszych zasad
Kto rozpala ognisko w centrum miasta Europy
Winien się przedstawić z imienia i nazwiska
A ognisko rozpalać nieco dalej. Od altany, ludzi
By niczego nie podpalić. A tak, każdy musi …
Płonie ognisko w mieście. W imię naszych zasad
Marek Gajowniczek, 14 listopada 2021
Ciągną prąd by
zmieniać rządy.
Szatkować zasieki.
Na hybrydę nie ma mądrych.
Wsparcia sił dalekich.
.
Kałasznikow nie zagada
w obronie drucika.
Trudno w dalekich układach
szukać sojusznika.
.
Wojna jest niesymetryczna
z armatą na wróble.
Jednak wróbli chmara liczna
nie zmieści się w pudle.
.
Ten, kto wolał oddać pola
zło ośmielić może.
Nikt już potem nie przebolał,
co lepiej? Co gorzej?
.
Ciągną prąd by
zmieniać rządy.
Co na laser NATO?
Mogą im uciąć przesądy
diaksem - nie łopatą!
normalny1989, 14 listopada 2021
W tym śnie latałem
latałem wysoko,
niczego się nie bałem
szklane mając oko.
Ślepy byłem
niczego nie czułem,
rany w nicości zanurzyłem,
zniknęły bóle.
Obudziłeś mnie o trzeciej,
więc oczy otworzyłem
wiatr melodie niesie,
szorstki sznur przyjemniej
niż chore ludzkie ego
otula moją w szyje.
Jestem ulem z rojem pszczół wewnątrz
nie żądlą mnie, bo dobrze im ze mną,
wisielec jestem, ale umrzeć nie mogę,
bo kiedy obok przechodzisz budzisz mnie,
celowo zahaczasz o moją nogę,
kłamiąc, że tylko pomiłiłeś drogę
i że akurat szczerość
kierowała Cię w moją stronę.
Zbudź mnie raz jeszcze,
a sztuczkę wykonam
w Twoje morficzne pole
i zetnę Twoją spaczoną głowę.
Mada44, 14 listopada 2021
Zegar wybija minuty,
Z każdą chwilą
Zmieniając świat.
Ułamki sekund wystarczą,
by płomień zgasł.
Lecz zapalić go ponownie
Więcej czasu już potrzeba.
Słowo układa się w zdania.
Każde ma swój sens,
Czasem zmienia treść.
Jedno niewłaściwe wystarczy,
by zniszczyć przekaz.
Lecz wyprostować zamysł
Więcej czasu już potrzeba.
Wiara kształtuje duszę
Wierzącego człowieka.
Trzeba ją rozumieć.
Łatwo zniekształcić,
by zamieszać w umysłach.
Lecz by przywrócić wiarę
Więcej czasu już potrzeba.
Dlatego Bóg dał nam rozum,
Byśmy go używali.
By nikt nami nie manipulował,
Kłamstwa nie wciskał jako prawdy.
By droga do Boga
Prowadziła do niego,
Nie w otchłań.
Mada44, 14 listopada 2021
Uwierz w marzenia,
By ulotnymi się nie stały.
By szybciej dotarły
Wyjdź im naprzeciw.
Stojąc w miejscu
Tkwisz w chwili,
Która się nie spełnia.
drachma, 13 listopada 2021
Zabawmy się
w pytania i odpowiedzi
Od najmłodszych lat hulałem
a potem założyłem sieć burdeli
byłem jednym z pierwszych
nim ci co chcieli przejąć biznes
pogruchotali mi nogi
Teraz z perspektywy czasu
myślę sobie że może dobrze byłoby
dobrowolnie się zutylizować
zejść z oczu świętojebliwym wymoczkom
udającym poetów
i tym kurwom co grzeją się
w świetle ich dzieł
A przecież im wszystkim Burda
dał prace (pan ciemnych mocy)
w czerwonej strefie gdzie odcina kupony
dla niepoznaki udaje artystę
sprzedaje sztukę która jest jak narkotyk
poszerza horyzonty sprawia że mniej boli
i pozwala unosić się pół metra nad ziemią
nad chodnikiem
po latach pracy
prowadzę kanał na YouTube
jak gangusy celebryci
może znajdzie się pisarz – duch
i napiszę biografie bo do prozy nie mam głowy
lubię pstrykać selfie
dokumentować stan jaźni
Paweł Szkołut, 13 listopada 2021
Tutaj jest tak bezpiecznie i ciepło
w domowym zaciszu
przy wieczornej herbacie
w poczuciu sytości
grzejąc się żarem kominka
po pracowitym dniu
ze spełnionymi ambicjami
lecz tam – kilkaset kilometrów stąd
nikt nie zasłużył na to
żeby cierpieć i umrzeć
w lesie na granicy między zasiekami
wrogich sobie państw
gdzie losem zwiedzionych i oszukanych ludzi
rozgrywa się niczym piłką
w meczu polityki i historii
i to uczucie zdumienia i gniewu
że nie możemy uczynić niemal nic
aby im pomóc i odwrócić
ten zatrważający dziejów bieg
– wymyślony w zwyrodniałych umysłach
tych, którzy i tak za to kiedyś spłoną
na ostatecznym sądzie
ci, co trafili w tę okrutną matnię
i my, obserwujący ich tułaczkę
– znaleźliśmy się w klinczu
bezradności i niemocy wobec
złowieszczych zapędów wschodnich dyktatorów
a koniecznością obrony naszych
biało-czerwonych granic
w tej hybrydowej wojnie
nikt nie rodzi się po to, aby doświadczać
nienawiści, wojny i wygnania
a potem tułać się niechciany po świecie
tutaj jest tak przyjemnie i bezpiecznie
przy zapalonych lampach i świecach
rodzinnych rozmowach
przed komputerem lub telewizorem
przy lekturze książki
w towarzystwie wiernego psa
i mruczącego kota
lecz tam w zimnie i głodzie
przy wieczornych ogniskach
z lękiem i niepewnością co przyniesie jutro
– nikt nie zasłużył na to
żeby cierpieć i umrzeć
w lesie na granicy między zasiekami
wrogich obecnie sobie państw
niech politycy
wymyślą na to jakieś remedium
niech zadziała boska opatrzność
abyśmy nie stoczyli się znowu
w pełną szczęku zbroi
marsową historii przepaść
i aby uratować tych
którzy nie zasłużyli
na ten los
XI 2021
Yaro, 13 listopada 2021
kamienne twarze
ozdobione ołtarze
składają ofiary
proszą o złoty deszcz
odwagi brak
piersi dumnie uniesione ku niebu
słowa jak woda płyną
brnąc w odstojnikach
brudnych przekleństw
ubrani w skóry zwierząt
w betonowych wioskach
w chaosie wielkich miast
zapędzeni w ślepy zaułek
gwałcą bezcenny czas
niewolnicy współczesnego świata
myślą że praca jest wszystkim
jak jej nie ma panuje bieda i zło
na bankietach triumfuje
sex alkohol i narkotyki
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
25 stycznia 2026
violetta
25 stycznia 2026
Przędąc słowem
25 stycznia 2026
wiesiek
25 stycznia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
25 stycznia 2026
sam53
24 stycznia 2026
tetu
24 stycznia 2026
Arsis
24 stycznia 2026
violetta
24 stycznia 2026
Trepifajksel
24 stycznia 2026
Yaro