Poezja

Arsis
PROFIL O autorze Poezja (321) Proza (162)


24 stycznia 2026

Gdzieś, poza

Gdzie oni są? Otóż pełno ich jest, całe zatrzęsienie w gwiazdotwórczej otchłani.

Gdzie są?

Wszędzie.

Wnikają w sny. W marzenia. W tęsknoty.
Rozsadzają sobą
rozpędzone strumienie czasu.

Zaciskam
powieki –
widzę ich.

Otwieram – widzę.

Czuję ich obecność poprzez mury zimne i ciężkie. Przez stare cegły...

Wtedy, podczas misterium
w pulsującej ekstazie
drgających świec, dostępuję obecności...

Przez te ściany zimne. Poprzez popękane tynki, mury tajemne….
Widzę ich. Czuję. Wtedy, kiedy deszcz. Letni deszcz majowy.
Wtedy, kiedy szarość
pochmurnego dnia sączy się przez szczeliny zaciągniętych storami okien...

Wtedy, kiedy…

Kiedy to
było?
Pamiętasz?

Dlaczego milczysz? Spójrz, jakoś tak mi tutaj samemu…
Ale… Deszcz stuka w okna. W blaszane parapety.

Bulgocze
w rynnach…

Czy to miał być wiersz? Nie sądzę.
Więc, co? Co to miało być? Nie wiem. Nie mam pojęcia.

Może ty wiesz?

Wiesz?

Powiedz coś.
Cokolwiek.
Powiedz, pomimo milczenia i szumu.

Pomimo
ciszy
samotności.

I pomimo milczącej ekstazy smutku tak wielkiej, że aż otępiającej.
Zniewalającej wszelkie poruszenie jak w chorobie Parkinsona.

No i popatrz, miał być wiersz
a wyszło jak zwykle nie wiadomo, co.

Ciii… Stukania w przedpokoju zwiastują czyjeś przybycie.
Czy to ty, ojcze? Przyszedłeś po coś? Zapomniałeś czegoś?

Ojciec przychodzi na ogół we śnie. I tak jakoś majaczy niczym fatamorgana.

Lecz tym razem to nie on…

Wiesz, kiedy zaciskam mocno szczypiące powieki dużo światła nas wówczas dzieli.
Nawarstwia się wtedy twoja nieobecności,
potęguje się i lśni.
Jak ten blask na skraju. W widnokresie zalęgły.

W słońcu kładącym się do snu.
Tu i tam. Tu i ówdzie.
Wszędzie. Po wielokroć…

No i popatrz.
Ach, stałaś się znowu kamieniem.
Nieczułą cząstką wygaszoną w sobie.

Jestem
tutaj.
Jestem. A ty?

Mech porósł płaszczyzny kamienia. Zielone ściany. Mechate. Miękkie i wilgotne…

Za dużo tu nieścisłości. Kiedy staję obok domu umarłych dawno temu dziadków,
słyszę jak rozmawiają ze sobą, w środku.
Rozmawiają i śmieją się. Padają przytłumione słowa gości.
Wszystkich tych, których już nie ma. Nie wchodzę do środka, do tego wnętrza przeszłości.
Dawno minionej strugi. Ale nie. To dzieje się na nowo. Oni są tutaj. Oni są. Czuję ich obecność,

Patrząc w dal.
W ten skraj
zielonej łąki. Podmokłej.

Tej łąki zwieńczonej strumieniem perlistym i lśniącym…

A więc
tam..
Tam daleko…

Spójrz. Spójrz tak, jak mogłabyś spojrzeć,
będąc razem ze mną
w tej oazie nieskończoności…

Spójrz!

Horyzont ugina się od szaro-słonecznej,
od tej melancholijnej kwintesencji zmierzchu w liliowych powabach i lśnieniach.

Od tego czegoś, co umyka wyobraźni a co istnieje wiecznie. Na zawsze…

Wtedy, kiedy patrzy się
poprzez płot
z rozrosłego znienacka gladoilusa...

Stoję na zewnątrz małego parterowego domu i nasłuchuje rezonującej bieli ścian. Tej bieli oddychającej. Werandy.
Okien uchylonych. Sieni… Nasłuchuję głosów. Śmiechów i szeptów.
Wszystkich tych dawno minionych emocji.
Nieaktualnych już, choć wciąż istotnych z punktu widzenia wieczności. A więc słyszę
te zapamiętane z dzieciństwa, z młodości... Głosy dziadków, których ciała rozsypały się już dawno
w pył.

… a więc te głosy,
te szepty
dawno umarłych już gości…
… umarłych, zmarłych, skamieniałych…

Wracam do początku…

Czuję każdą barwę dźwięku. Każde wibrato… Wyczuwam wszystko jak pies,
któremu podkłada się pod nos przedmioty powszechnego użytku.

A więc czuję ich.
I wiem, że są.

Rozmawiają ze sobą. O sobie.
I o sprawach wszechrzeczy.
O tych wszystkich kwestiach…

Kto tu jest?

Dziadek
wyszedł
na chwilę…

Nie. Nikt nie wyszedł.
Oni są wiecznie
wewnątrz czegoś,
co jest nieograniczone i niepojęte…

Oni są
wewnątrz...

Nie widzę ich, ale słyszę…
Wprawdzie słyszę jakoś tak, jak się słyszy przytłumione dźwięk zza ściany.

Jakoś tak…Słysze ich, jakby świętowali. Bo świętują.

Tam wciąż komuś winszują
i składają życzenia.
Śpiewają cicho harmonicznymi głosami pieśni.

Imieniny.
Urodziny…

Jedno
i drugie.

Wiecznie…

Pobrzękują sztućcami, filiżankami, talerzykami...

Tymczasem na zewnątrz trwa przytłumiony blask wiecznego zmierzchu.
Pachnący maciejkami zmierzch, któregoś czerwcowego zmiłowania, którejś wczesnej jesieni…

Spójrz, tak moglibyśmy się kochać.
Tak miłować, splatając dłonie… Tak moglibyśmy… Lecz…

Wiesz? To nie ten wszechświat. I czas.
To nie ta otchłań gorejącego bytu.
Tutaj wszystko jest już minione. Niespełnione. I tęskne.

Tutaj wszystko jest przytłumione w kolejnych fazach okrutnego mijania.
Tutaj wszystko jest świeże. I więdnące. I uschnięte zarazem. Tutaj wszystko jest…

Wiesz, za dużo tego wszystkiego. Za dużo tej przeszłości.
Tych rozsypanych resztek dawnego życia.
Jest. To znowu tak jakby nigdy niczego nie było…

A nawet, jeśli jest, to jakieś takie minione. Nieaktualne. Jakieś takie post… Dużo tu tego. Dużo.
I jakoś tak strasznie mało…

Pamiętasz? Wtedy, kiedy ktoś chciał ci coś powdowieć?

Lecz nie zdążył.
… więc nasłuchujesz echa…

I jesteś coraz dalej od polan. Od tej woni igliwia.
Oddalając się, oddychasz płytko
przegrodzona kratą gęstego powietrza...

I jesteś ogłuszona ciszą, która zwiesza się gałęziami do samej ziemi
płaczącej wierzby.
… co przegląda się nad wodą, nad wartkim strumieniem hałasującym perlistym milczeniem …

(Włodzimierz Zastawniak, 2026-01-24)

***

https://www.youtube.com/watch?v=_pgNmIbhV0w



pozostałe wiersze: Gdzieś, poza, Wiesz…, Faeries, Brzozy, Leitmotiv, Jest blisko, Widowisko, Kocham cię, Smugi kondensacyjne, Pójdźmy, Zanim dosięgnie nas światłość, Owoc wyobraźni współczesnego mistrza, Migoty blasku. Drżenia, Przeskok, Przepływ, W mozaice szeptów, Dotknij, Ta cała jaskrawość, To od księżyca taka cisza, Unicestwienie, Moje hikikomori, I tylko cisza, cisza..., Wróciłem do domu, Mamo, Drżenia niewidzialnych membran, Fluktuacje, Muslimowo. Szczypce śmierci, Norylsk. Nieskończony deszcz, Dudinka. Beton i stal, Nierzeczywista, Underground, W deszczu spadających ptaków, Nieuchwytne, Nadejście, Nokturn, Składasz się z ciągłych powtórzeń, Bądź, Weltschmerz *, Nic, Nie było tam nic oprócz pustki, Rozpad połowiczny, Śmiercionośny serwis gracza na trawiastym korcie, Kocham cię, Wychodząc w słońce światłością się staję, Obecność, Nieobecność, Złuda, Wyznanie majowe, Pamięć, Jasność enigmatyczna, Chciałem ci powiedzieć…, Biały szum, Stalker experience, W ciszy, Westchnienia w otchłani nocy, Zona (Strefa), I uleciał cały ten zgiełk, Abyss, Miłość jest pragnieniem, Anemoia*, Fernweh*, La Douleur Exquise*, Entropia, Grobowiec na atolu, Byliśmy we śnie, jesteśmy, Ptaki śpiewały o tobie, Schizoid man, Jesteś, Misterium III: Drugie przyjście, Misterium II: Kolęda, Cicho, Misterium, Twoja twarz w snopach jaśniejącego deszczu, To wszystko przybywa z samotności, Bo tak, Odejście, Rozpad pamięci, Psychodelium, Budowanie wieży, Ocean zapomnienia, Oczekiwanie, Byliśmy, Przeszywa mnie tęsknota twojego widzenia, Coś ruskiego się zwaliło, Dwie miłości, Operation Greenhouse, Truchła, maszkary, szkielety…, Biała melancholia, czyli życie w epoce oszołomienia, Tajemnica światła, Kocham, Unisono, Tutaj nie ma już nic, Rozdarcie, Drzewa, liście, wiatr…, Tęsknota w słonecznych prześwitach, Oczekiwanie, Zatrzymaj się, obejrzyj…, Preludium do wieczności, Otchłań zapomnienia, W kołysce dłoni mych, Spójrz na mnie, Immersja, Ohyda, Wiem, mamo, Umiem ciebie na pamięć, Poza nami, Kocham cię, Niespełnione, Kiedy tak, Idą poprzez mury, podłogi, szyby…, Miłość, Komorebi, Może, Migotanie, Opuszczenie, Otchłań martwego domu, Kocham cię, Ocean, Nie chcę, abyś była historią, Drżąca, Jest w nas, Nocne misterium, Ręce, dłonie, gesty..., Cienie, Na ile starczy sił, na ile starczy życia, Jesteśmy, Echa, Forsaken, Inny, Krzyk, Przebłyski szczęścia, Jesteś westchnieniem, Łąki pamięci, Wracam, Czy mnie znów słyszysz?, Byłaś, Do kogo to mówię? Do samego siebie, Zamiast wiersza o miłości, Suita na młoty i świdry, czyli remontowy hardcore, To, co zostało, Kobieta w gęstej czerni rozwianych włosów *, Idę, Bądź, Odejście, I omiata wiatr, Śnię, Ślad, Powrót, Cryogenic memory, Nighthawks, Matko, moja jedyna!,

Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


kontakt z redakcją






Zgłoś nadużycie

W pierwszej kolejności proszę rozważyć możliwość zablokowania konkretnego użytkownika za pomocą ikony ,
szczególnie w przypadku subiektywnej oceny sytuacji. Blokada dotyczyć będzie jedynie komentarzy pod własnymi pracami.
Globalne zgłoszenie uwzględniane będzie jedynie w przypadku oczywistego naruszenia regulaminu lub prawa,
o czym będzie decydowała administracja, bez konieczności informowania o swojej decyzji.

Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1