Zmiana sposobu prezentacji
wyobraź sobie góry w chmurach
i deszcz
padał co chwila
wyobraź sobie rwące potoki
w którą stronę byś nie spojrzała
ściana deszczu
mgła
nad Buczynowym i Kozią Dolinką
pogoda jak w listopadzie a przecież październik
rozpłakała się Natura w październiku
wyobraź sobie
czy kocham góry
pewnie tak jak ty
chociaż twoje są piękniejsze i wyższe
z widokiem na przyszłość
moje góry zbankrutowały
już na pierwszym piętrze dostaję zadyszki
dzisiaj w oknie mgła
ciągle widzę tę samą przepaść
(...)
--- cały tekst ---
porozumienie upadających wież
mijających się liści na falach
pijany marynarz w porcie zapładnia pijaną prostytutkę
odpływ życia należy do życia
nad ranem w snach ciała sposobią się
do słodkiego pogrążania
Credo? Experimentum (Focus Exchange)
Być może z resztą nie ma czego szukać, bo nic nie ma. Czym z resztą jest nadzieja na Heav? Nadzieją na niekończącą się ekstazę, na nastoletnie doznania przy lekturze Rilkego. Biedny Nietzsche tymczasem mówi: "polubić sytuację..." No i już się chyba wymusowała wielkość pesymisty. Pobyłem pesymistą, jak w symulatorze, wydawało mi się to ambitne. Ale znudziło! Znudziło, proszę państwa, znudziło! Co dalej? "Wieczności chcę bez dna, bez dna!" jak to ujął biedny Nietzsche podpisując się per Dionizos-Ukrzyżowany. Właśnie dlatego mówię, że naczelnie potrzeba afirmacji - ale gdzież ten Bóg, który potrafi tańczyć? Trzeba może wzorcem Rimbaud prężyć i rozprężać zmysły, pakować się w obłęd, bo przecież ten świat, mon Dieu, jest byle-jaki! Zrobimy sobie poręcze, zrobimy sobie mosty linowe, tam będzie stało, "z dośw." - tego nie chcemy, tam nie idziemy, to jest gówno w ładnym papierku. Żeby się tak za szybko nie zakatrupić. Uwaga z resztą jest wspaniałym narzędziem - co nam się nie podoba to wygumkujemy. I sobie przepłyniemy symulatorem Wieczności w ekstazę, w Wieczność samą, nawet już nie będziemy psioczyć i opluwać, bo, proszę państwa, to znudziło! Powoli, pomału, pomalutku, poręcze i mosty linowe. Mniejsza o hipotezy - humanizm, post-humanizm, i kogo rozsądnego obchodzi tragizm wyboru. Extasy, extasy... log-out, wszak egoista nie potrzebuje niszczyć… jeśli i tak (...)
--- cały tekst ---
Rezygnacja (stary tekst, troche przerobiony)
W nocy się nie zastąpi niczego niczym, tylko snem,
co się rozpłacze w ustach i głowie,
podniesie oczy na totalną grozę i zaśmieje wesoło,
a z głupstwa przerazi.
Czas ładować kłamstwa łopatą do głowy,
bo pająk posrebrzany poszczególnymi nićmi omiata
poszczególne kostnice, gdzie się budzą koszmary,
demoniczne śmiechy, piekielna rozkosz,
zatracenie i zbrodnia w ciszy.
Drgnie powieka, ręka, jak pod czyimś czułym
pocałunkiem.
Błogosławiony sen. Ujście złych energii.
Stan odprężenia w mięśniach i w myślach.
Przyjdź śnie i wybaw mnie od mych myśli.
Otwórz przede mną krainę spokojnej, spontanicznej
pracy mózgu.
Niech lęk i sprzeczności powrócą rano.
Teraz chcę spać, chcę spać,
chcę tylko spać.
las wierszy drzew i rąk
jesienna leśna cisza
i nikt nie pyta skąd
ta ,cisza do nas przyszła
był wiersz co z wiatrem wpadł
na chwilę nie wrześniową
taki co w pole gnał
zwyczajnie -daję słowo
a wrzesień ciepły był
mech wrzośćce grzybobranie
jesienią nam się śnił
nim słońce wstało - wstanie
.
nim się wtulimy w jesień
jak miłość która nas
przez życie wierszem niesie
2026-1028
przykucnęło słowo przy drodze
księżyc srebrem rzucił w jałowce
deszcz jak zwykle śni o pogodzie
nocą wszystko zdaje się prostsze
berberrysom liście szeleszczą
"kocham" cierpi znów na bezsenność
deszcz jak zwykle śni z braku deszczu
o tej porze robi się ciemno
i tak co dzień chandra rwie szelki
nawet "kocham" brzmi coraz dziwniej
rano jeszcze czuję się rześkim
przed wieczorem na kamień stygnę
wspomnieniami wracam do źródeł
pocałunki jak puzzle składam
w tej miłości już się nie chudnie
drzewa chudną w mgłach listopada
Szczekamy na siebie. Przez płot,
on z jednej strony
ja z drugiej, czasami
odwrotnie. On - rasowy kundel,
ja - rasowy grafoman. Bywa,
że gonimy, on - własny ogon,
ja - wczorajszy dzień,
zazwyczaj jednak
szczekamy na siebie,
albo do siebie wiersz.
