Żeby w nie istnieć, trzeba się napracować –
nie moja w tym głowa, trupie, była,
ale ty istniejesz, leżysz, jakbyś czegoś zapomniał:
zaraz cię obłupię, nie wiadomo, z czego.
Mówią: śmierci nie ma – i rzeczywiście –
czyż ty nią jesteś, być możesz, kiedy tak twoje lalczyne mięso,
bezbronne,
czeka na oprawę, na własną panią, która uleciała – nie ma nikogo –
kiedy przyjmuje panów z komunalnego zakładu – tragarzy –
jeden z nich zemnie czapkę w dłoniach na podbrzuszu i spyta:
– Przepraszam, czy możemy to wziąć razem z prześcieradłem? –
i wypręży się w pełni uroczystości.
– Proszę, naturalnie.
Nie ma z kim walczyć, nie ma z kim się zdarzyć ani z kim
się spotwarzyć, śmierci – ciebie nie ma w tym kadrze, ty
gdzie indziej: marzysz o wszystkim – co zabijasz.
Dużo się dzieje...
report
ubodzy krewni poniosą mnie w prześcieradle ale na swych ramionach..
report
"a za trumną idzie żona"...
report
:D
report
Pozdrowienie dźwiedzie dla Was, JK.., alt..
report
A my z żoną,zapisaliśmy się do programu świadomej donacji. Nie wiem ,ale jakiś taki spokojniejszy jestem...
report
Jestem:)
report
już nie wiem, czy krew się mrozi czy rozpada..
report
też nie..
report
czytam ten wiersz jak skargę na duszę, która wydaje się nie dbać o porzucone ubranie, i słusznie nie do Śmierci można tu mieć pretensję, ona zrobiła co swoje, i tyle. "Nie ma z kim walczyć, nie ma z kim się zdarzyć ani z kim się spotwarzyć" - tu jest w moim odczuciu najbardziej dojmująco. Pozdrawiam, isso
report
To ja pomilczę (cud się stał pewnego razu;) pozdrawiam i ja, Aniu:)
report
:)
report
:)
report
Poruszasz się, Isse
report
Hm, powiadasz, A?
report
P.s. A mniedziś spotkał wiersztaki: Głaszcz umierającego Po głowie, po ramionach Głaszcz jak kota po sierści Żeby zasnął, a nie skonał Żeby zasnął, a nie umarł I obudził się jak dziecko, Głaszcz mnie mamo, o tutaj, Żebym sen śnił, a nie umarł. Odchodzącemu głaszcz Widoki, których nie widzi, Dźwięki, których nie słyszy- Będą ciepłe, kiedy zgaśnie Będą ciepłe, kiedy zgaśnie, Jak sierść zwierząt, traw, O tak mnie głaszcz, Żebym obudził się i wstał. Żebym wstał i obudził się Pogłaskał twarz i ramiona, Żebyś wstał od tego łóżka Umarł ze mną, a nie skonał
report
(Holender, zdążyłam zapomnieć, że tu się sypie formatowanie, ech; no ale są litery, te mają wystarczyć) To Wojciecha Kassa, nazywa się Nie żałuj głaskania umierającemu
report
Słodkie, słone
report
Tak
report
domniemany ( dobrze spisany) chłód logiki w odwiecznej pretensji.
report
Pozdrawiam, Drwal
report
no i weź tu teraz postaw krok we właściwą stronę ? a jeszcze do tego jak jesteś po tym wierszu i masz tyle w te i we wte albo i więcej :)
report