5 july 2016

poetry

issa
issa

Wypalanie

Niczego mi proszę pana
Tak nie żal jak porcelany.
 
Żal nas oto opuścił, tak porcelanowy,
że mógł się wykaraskać z wypadków miłosnych
ze znośną skorupą, gdy ta w wojnie
samą siebie mnoży. Wśród niej się płożą odmieńcy
i wyciągają ręce po noże i widelce, żeby usiąść prosto,
tak jak i my, drodzy państwo, zrobimy to zaraz.
 
I patrzmy na garncarza, jak kręci, kręci bryłą,
jak z gliny rosnące nam milczy: a jest, a nie było,
 
jak nożyk wycina wzory na glinianym brzuchu,
ażury, kaprysy o symetriach, kolorach i rzeźbie:            
ciał, ziem i, z szafek, naczyń, których nie muśniemy.

alt art
5 july 2016 at 11:39

archeolog jutra będzie układał pasjanse z pucli naszych skorup..

report

issa
5 july 2016 at 13:07

:) takito. w skorupach, w skorupkach, w kartach..

report

ApisTaur
5 july 2016 at 19:58

garncarz - bogopodobny kreator istnień ciałopalnych :)

report

jeśli tylko
5 july 2016 at 22:55

jeszcze szkliwienie, to też cała sztuka :) a potem patrzysz co Ci wyszło, bo glina ma swój charakter, wolę i pamięć :))

report

Jaro
10 november 2016 at 01:51

Czy taki istnieje? Taki co nigdy niczego nie udaje, taki którego lekkie muśnięcia, są jak pióra bez widocznej skazy, tworzą gładkie powierzenie, przekłady duszy na magiczne obrazy.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register