Niczego mi proszę pana
Tak nie żal jak porcelany.
Żal nas oto opuścił, tak porcelanowy,
że mógł się wykaraskać z wypadków miłosnych
ze znośną skorupą, gdy ta w wojnie
samą siebie mnoży. Wśród niej się płożą odmieńcy
i wyciągają ręce po noże i widelce, żeby usiąść prosto,
tak jak i my, drodzy państwo, zrobimy to zaraz.
I patrzmy na garncarza, jak kręci, kręci bryłą,
jak z gliny rosnące nam milczy: a jest, a nie było,
jak nożyk wycina wzory na glinianym brzuchu,
ażury, kaprysy o symetriach, kolorach i rzeźbie:
ciał, ziem i, z szafek, naczyń, których nie muśniemy.
archeolog jutra będzie układał pasjanse z pucli naszych skorup..
report
:) takito. w skorupach, w skorupkach, w kartach..
report
garncarz - bogopodobny kreator istnień ciałopalnych :)
report
jeszcze szkliwienie, to też cała sztuka :) a potem patrzysz co Ci wyszło, bo glina ma swój charakter, wolę i pamięć :))
report
Czy taki istnieje? Taki co nigdy niczego nie udaje, taki którego lekkie muśnięcia, są jak pióra bez widocznej skazy, tworzą gładkie powierzenie, przekłady duszy na magiczne obrazy.
report