Marek Gajowniczek, 3 april 2014
Wyrwał się pani posłance
słów niechcianych potok,
gdy jej właśnie na leżance
wstrzykiwano Botoks.
Odbił się niezrozumiale
w wielkim gabinecie.
Przemknął poprzez obrad salę
i tak powstał przeciek.
Pani z wielkim mikrofonem
i wrażliwym uchem
odeszła zaraz na stronę,
jakby ją obuchem
poraziła informacja,
jeszcze niesprawdzona,
że będzie kompromitacja -
PiS wszystkich pokona!
W małym studio przed kamerą
na ostatnim piętrze,
przedwyborczą atmosferą
gęstniało powietrze.
Prowadzący, przez słuchawki
wiadomość odebrał:
Przeszło przez sejmowe ławki,
że Platforma przegra!
Zbladł, a potem zaczerwieniał
pasek wiadomości.
Spiker aż się w oczach zmieniał.
Poszły w świat nowości.
Próżno rzecznik dementował.
CEBOS-em się wspierał.
Nieopatrzne padły słowa.
Przeciek brzmiał: "Cholela!"
Marek Gajowniczek, 3 april 2014
"Pozwólcie odejść...", lecz jak pozwolić?
Ciężkiej poddałeś nas próbie.
Do dzisiaj jeszcze mnie serce boli.
Nie mogę kliknąć "To lubię".
To było więcej niż pożegnanie
na Placu Świętego Piotra.
Tamta litania i wiatru taniec,
purpura i przestrzeń modra.
Łzy na chodniku. Dramat okrzyków.
Spadała karta za kartą,
aż smutny moment wzrok świata przykuł -
Bóg zamknął księgę otwartą.
Może dla innych był to przypadek.
Ja oglądałem tam cud!
Moją modlitwę tym wierszem kładę.
Proszę, też za mnie się módl.
Marek Gajowniczek, 2 april 2014
Za rokosz na Ukrainie
podłożono Polsce świnię
pod dom chłopa - producenta,
więc atmosfera napięta
burzy spokój w każdej gminie.
Wojska stoją, a czas płynie.
Zbliżają się syte Święta,
a nawet eurocenta
na pokrycie naszej starty
nie dadzą eurokraty.
Rząd już popadł w tarapaty
Najniższej krajowej nie da.
Budżet jest nie za bogaty.
Protestuje w sejmie bieda,
a pod sejmem komuniści
protestować także przyszli.
Przecież są nie od macochy!
Tak z powodu padłej lochy
zachwiało się bezpieczeństwo.
Dyplomacja wielkie męstwo
pokazuje w sztabie NATO.
Strata powiększa się stratą.
Zabraknie chleba ze smalcem,
a Niemcy patrzą przez palce.
Jakie będą te wybory,
gdy trudności, kłótnie, spory
rozlały się w kraju kąty,
a już zbliża się dziesiąty -
na tapetę zamach wróci!
Eksport leży. Świat się kłóci.
Wraca Duch, który tu zmieniał.
Ludzie pragną wyświęcenia,
a tu chłopstwo tumult czyni.
Chce z tej podłożonej świni,
wyborczą zrobić kiełbaskę.
Idzie wiosna BORem, Laskiem.
Słońce świeci. Nie ma strachu.
Wszyscy widzą patałachów.
Propaganda szła pod prąd.
Wiosna jest! Byle do Świąt!
Zakłócono nam czekanie,
ale przyjdzie Zmartwychwstanie!
Marek Gajowniczek, 1 april 2014
Stary zwyczaj u Kiemliczów
mawiał, by zawsze w obliczu
realnego zagrożenia
najpierw sprawdzać po kieszeniach,
czy tam wróg czegoś nie skrywa.
Ta historia jest prawdziwa,
bo u księcia Bogusława
wyszła na jaw dziwna sprawa
z metrykami Budy Ruskiej
i majętności pułtuskiej.
Pomieszano pochodzenia.
Doszukano się służenia
przeciw Rzeczypospolitej.
Ktoś ze wsi deską zabitej
wyrósł nagle na władykę.
Kiemlicz dobrą miał praktykę
i zawsze wiedział, gdzie szukać.
Do nóg Kmicicowi upadł
i papiery mu przekazał.
Jędruś zbladł. Toż, to obraza
Ojczyzny i Majestatu!
Powinienem kilka batów
wlepić w pludry samozwańca,
rankiem, gdym go porwał z szańca!
Teraz mógł tylko żałować.
Myślał jakby się zachować.
Ujść pogoni pałacowych.
Pojadę do Częstochowy.
Przed obrazem Matki Boskiej
będę modlił się o Polskę.
Wiemy już, co było potem.
Wkrótce kraj i Europę,
nawet Krym i Ukrainę
wielki pożar osnuł dymem
i zdeptał wojskiem szarańczy.
Bronili się przebierańcy,
ale lud ich przegnał z tronów.
Jeszcze słychać echo dzwonów.
Opowiada rogów granie
jakie było wybieranie.
W czasach dziadów i rodziców
pieśń powstała o Kmicicu
i o dwóch jego obliczach.
Zapomniano o Kiemliczach,
a pamiętać ich wypada.
Ten wiersz o nich opowiada.
Marek Gajowniczek, 1 april 2014
Jeżeli trochę wyostrzysz wzrok,
dostrzeżesz poza reklamą -
Od komunizmu dzieli nas krok!
Wszyscy już mają to samo!
Jest tylko mała partyjna grupka
żyjąca z pensji Brukseli
oraz strażników stadko u żłóbka
tłukące obywateli.
Jak tu powstała urawniłowka?
Nikt tego nie wie dokładnie.
Ktoś tu "Kapitał" wyjął ze schowka
i wszyscy jesteśmy na dnie.
Znów od każdego biorą, co mogą.
Sprawdzają, żeby nie kłamał.
Kroczymy wszyscy tą samą drogą
i tylko Lenin się złamał.
Znowu nam grają czerwono-czarni
na wielkim świata ekranie.
Komunizm będzie wkrótce w owczarni.
Nowy Porządek nastanie.
Nazwa jest inna - zasady stare.
Łączcie się proletariusze!
Minister musi oddać zegarek.
Kardynał uzdrowić duszę.
Pieniądz się stanie całkiem zbyteczny,
bo niewidzialna jest ręka.
Gdzieś do gułagów wywiozą wstecznych.
Powróci stara piosenka.
"Wyklęty powstań...! - prezydium wstanie,
a potem my - "których dręczy...".
Chyba, że jakieś znów zamieszanie -
przegoni ich. Nas wyręczy.
Marek Gajowniczek, 1 april 2014
Wyślij dzieci na selekcję!
Jesteś tylko niewolnikiem.
Niech odbiorą wcześnie lekcję.
System znaczy je wynikiem.
Cienkie jest ucho igielne,
a drabina sięga nieba.
Obejścia muszą być szczelne.
Uległości uczyć trzeba.
Ma być spęd, klasyfikacja
i każde otrzyma znamię.
Gdzie jest droga - tam jest stacja.
Metody zawsze te same.
Życie dzisiaj nie jest łatwe.
Człowiek jak potulne cielę.
System zabiera mu dziatwę.
Jest selekcja - będzie przelew.
Ciemna masa wiedzieć musi,
że niezbędne są sprawdziany.
Wezmą dziecko od mamusi
i wprowadzą między ściany.
Żadne jabłko od jabłoni
nigdy daleko nie pada.
Wszystko widać jak na dłoni.
Czy się nadasz, czy nie nadasz?
Wyślij dzieci na selekcję!
Jesteś tylko niewolnikiem.
Niech odbiorą wcześnie lekcję.
Taką mamy tu praktykę.
Marek Gajowniczek, 31 march 2014
Mamy słuchać Medwiediewa!
Transmituje jakiś lewak
mowę agresora.
Rezydentów ruskich sfora
wymusiła to w programie,
więc Medwiediew patrzy na mnie.
Swoje racje mi wykłada.
Pewnie ruska ambasada
ma w tej firmie wielkie wpływy.
Gdzie indziej byłby możliwy
taki numer propagandy?
Nie ma nigdzie takiej grandy.
Takiej agentury wpływu.
Przeszła już fala sprzeciwu.
Decydują znów komuchy.
Władze wracają do skruchy
promoskiewskiej - przyjacielskiej.
Obrazki agresji sielskiej
mają zmienić przekonanie,
że to było zawłaszczanie,
bo właściwie mieli prawo.
Wolność znowu jest zabawą.
Nasza pewnie też nią będzie.
Stąd wrażenie, że są wszędzie,
a nasz kraj - znów Przywiślański
jest bezbronny i bezpański.
Mamy słuchać Medwiediewa!
Transmituje jakiś lewak.
Cała Polska tego słucha.
Głosuj znowu na komucha!
Marek Gajowniczek, 31 march 2014
Gdy trybuna jest większa od sceny,
propaganda piękniejsza od sztuki,
zła i dobra poznać nie umiemy
i w las poszły młodzieńcze nauki.
Gdzie polityk aktorstwem się chwali
wyćwiczoną oracją i gestem
trudno pytać najstarszych górali:
Głupkiem byłem? Czy może dziś jestem?
Wielkie gale partyjnych idoli
wymuszają na widzach bezmyślność,
która im zapamiętać pozwoli,
że tu chodzi jedynie o przyszłość.
I o wybór, nie tego samego,
ale jakiejś Jedynki na liście.
Szary człowiek nie rozumie tego,
gdy mu mówią: - Przecież wybraliście!
Potem z ręką się budzi w nocniku
i wygrażać im pięścią nie może.
Chcesz mieć lepiej? Wspieraj polityków.
Potem nie płacz, że jest ci gorzej.
Marek Gajowniczek, 31 march 2014
Alarm dziś się podniósł w domu,
bo Kaziowi nikt nie pomógł
do sieci włączyć tabletu.
Gwałtu! Nie ma internetu!
Po pokojach Kazio goni.
Kogo wezwać? Dokąd dzwonić?
Zgubił się w próbach naprawy.
Zmieniał. Szukał. Nie dał rady
i chociaż miał umysł ścisły,
adresy, hasła, pomysły
w jeden mętlik mu się zbiły.
W końcu uległ. Nie miał siły.
Mgłą mu już zachodził wzrok.
Myśli: - Syndrom? Może szok?
Nie poznał swego mieszkania.
Nawet nie ruszył śniadania.
Jednego za drugim palił.
Na kanapie się rozwalił.
Szukał czegoś na suficie.
Wirtualne stracił życie.
Nie cenił tego w realu,
więc wodospad swego żalu
wylewał na domowników.
Cierpiał cicho, lecz okrzyków
kilka cierpkich się wyrwało.
Oj, bolało go. Bolało.
Widział świat uzależnienia,
ale większego cierpienia,
gdy się odłączysz od sieci
nie opisali poeci
i nie zbadali lekarze,
bo cóż wart jest świat bez marzeń?
Życie staje się więzieniem.
Nie ma środków na leczenie.
Internet - straszna obsesja.
Czekała Kazia depresja.
Ludziom bardzo załamanym
pomagają czasem ściany.
I tym razem tak się stało.
Kazio siadł... i się udało.
Po to jest wiersz polecenia,
żeby sprawdzać, badać, zmieniać!
Wielka jest przydatność pingu.
Kazio znów jest na dopingu
i serwuje na tablecie.
W wirtualnym żyje świecie
i znów ma się za geniusza.
Nie umiesz? - Lepiej nie ruszaj!
Marek Gajowniczek, 29 march 2014
Jeżeli komuś przyjdzie ochota,
żeby przechwycić kilka ton złota,
które polecić miało do Chin -
wystarczy poznać właściwy pin.
Autopilot wszystko wykona.
Świat będzie szukał w zapadłych stronach
tego, co spadło z nieba przy statku,
a gdy ucichnie, to na ostatku
przywiozą nurków na przystań triady.
Myślano wcześniej - nikt nie da rady
otworzyć w locie luków Boeinga.
Po bunga-bunga jest singa-singa
i złoty trójkąt, a nie bermudzki.
Złoto to złoto i odruch ludzki
natychmiast wzbudza chęć posiadania,
a wolno płyną poszukiwania,
bo w oceanach jest pełno śmieci.
Ktoś to wymyślił. Wykonać zlecił
i za ładunkiem do morza skoczył.
Banki dziś mogą wypatrzeć oczy.
Towar był przecież ubezpieczony.
Warty miliardy, a nie miliony.
Trzeba koniecznie ustalić winę.
Odnaleźć sprawcę. Znaleźć przyczynę.
Utknąć w procesach na długie lata.
U nas jest większy pod sejmem zatarg.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
11 april 2026
Anthony DiMichele
10 april 2026
wiesiek
10 april 2026
Jaga
10 april 2026
Jaga
9 april 2026
wiesiek
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek