27 october 2018

poetry

Marek Gajowniczek
Marek Gajowniczek

Salon

Obyło dziś się bez hałasu.
Dziwnie, bo od dłuższego czasu
nie było spokojnie w salonie,
a dziś w rozsądnym bardzo tonie
dyskutowano o wyborach,
bo i właściwa była pora,
przypomnieć nam o Wszystkich Świętych,
byśmy tę radość Wniebowziętych
powiązać mogli z Zaduszkami,
a nawet więcej... i z Dziadami -
niekoniecznie z tymi - Leśnymi,
ale wyłącznie z Wileńskimi.


Dziś panowało zamyślenie.
Widząc "rozłożone na scenie"
zamiary politycznych sił,
powagi ton potrzebny był
i salon znowu był salonem.
W jaką pójdziemy dalej stronę?
Może już tylko wie sam Bóg? 
Kto nam to wszystko zrobić mógł?  
Nie tylko nam... bo w całym świecie
spadały listowia zamiecie.
Na szczęście ustalono sprawcę.
Podobno siadywał na ławce.
 

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register