1 november 2013
Wszystkich Świętych
W kąciku, po cichu, przy gorącej kawie
wiersz pisałem, jakbym w dom swój zaprosił na jawie,
wszystkich tych, którzy odeszli - znajomych, rodzinę,
a oni tu do mnie przyszli gromadą w gościnę.
Wiersz był śliczny, barwny długi i niesamowity.
Pełen wspomnień i uśmiechów, podtekstów ukrytych.
Finezyjnych różnych słówek, barwnych sytuacji.
Jak to w tłumnych odwiedzinach. Późnych, po kolacji.
Pomagali mi wiersz pisać. Stukali w klawisze.
Często wszyscy zapadali w modlitewną ciszę
i w litaniach wspominali o Imionach Świętych.
Wiersz miał kończyć się pacierzem. Wzruszający. Piękny.
Wyszukałem fotografię bardzo, bardzo starą
i chciałem wszystko zapisać. Wtedy to się stało.
Przeglądarki oszalały i zdrętwiało wszystko.
Wygasł obraz i tekst cały. Zniknął pasek nisko.
Uleciały z głowy strofy. Poszły w zapomnienie.
Wiersz zdawał się doskonały. Zapadłem w milczenie.
Najpierw było mi go szkoda. Żałowałem długo.
Potem chciałem go odtworzyć bezowocną próbą.
W końcu pomyślałem sobie - To nie był przypadek
i źle czynię, robiąc sobie z duszami zabawę.
Mogły być przy mnie prawdziwie i całkiem realnie.
Przysiadłem, wiersz napisałem. Tym razem normalnie.
30 march 2026
wiesiek
30 march 2026
absynt
29 march 2026
wiesiek
29 march 2026
absynt
29 march 2026
absynt
28 march 2026
absynt
27 march 2026
wiesiek
25 march 2026
wiesiek
24 march 2026
marka
24 march 2026
marka