wosk
mam siedem lat, lubię zbierać kasztany i grabić.
liście na alejkach za betonowym płotem żółcą się
w rytm kroków. maszerujemy – babcia, mama i ja.
pączki jesiennych róż, główki aniołków i chryzantemy.
odwiedzimy stefanka i dziewczynkę, która zasnęła obok.
siadam na ławce, patrzę na srebrną tabliczkę i mówię:
popatrzcie! a ja już sama potrafię przeczytać literki
przy gwiazdce i plusiku! powoli literuję imię i nazwisko.
dziwnie trzęsie się głos babci kiedy cierpliwie tłumaczy
matematykę zapisaną na srebrnej tabliczce. uczę się
zapalać zapałkę. lubię jej słuchać przytrzymując znicz
gdy zostawia im na noc ciepło
świec.
i to jest to co lubię. w tym roku następnych pierwszolistopadowych poezji już nie polubię. zawiesiłaś poprzeczkę w miejscu doskonale niedostępnym dla prawie wszystkich.
report
Pozostaje pytanie czy z kapiącej stearyny nie próbowałaś lepić figurki aniołka ? Obserwowałem już taką scenę ! Ponadto dobrze oddany klimat zadumy nad grobem a matematyka pozostaje jedynie z dwoma działaniami ! Ktoś już wprawdzie napisał "śmierć jest sprawdzianem i wynikiem a ziemia wspólnym mianownikem"
report
Pi, Józefie :) dziękuję za obecność, poczytanie. Z wosku lepiłam rękawiczki i Strachy, brak mi zdolności plastycznych..
report
ckliwe.i nudne.
report
Piękne!
report