26 september 2012

26 september 2012, wednesday ( Decyzja )

Cały dzień myślałam jak się jej pozbyć. Bruździła mi niesamowicie. 
Mogła po prostu spaść ze schodów. Zameldowałam ją na ostatnim piętrze, wysokość powinna być odpowiednia. 
Niestety zabrakło chętnych do zepchnięcia. 
Bomba w Matizie powinna załatwić to szybko. Pomysł odpadł w przebiegach w związku z trudnościami jakie niosło znalezienie odpowiednich części nawet na rosyjskim targu. 
Zwykłe przecięcie opon także nie wchodziło w grę, osiedlowy monitoring zasilany moherem nie przeoczy nawet bezpańskiego kota. 
W obu przypadkach gwarantowane zainteresowanie panów w niebieskim i jakiegoś jelenia trzeba by im podsunąć. Niestety wokoło pełno jest baranów, owieczek, małp a jeleni jak na lekarstwo. Ma to pewnie związek z ostatnim wzrostem demograficznym populacji wilków a te wiadomo dziczyznę lubią najbardziej. 
W końcu zadecydowałam że dziewczyna popełni samobójstwo. 
Wahałam się chwile czy to aby wiarygodne. Czemu skądinąd miła dziewczyna miała by szarpnąć się na coś takiego? Chociaż z drugiej strony nie raz okazywało się że tamten czy ów  ideał okazywał się kłębkiem nerwów co krzyczy do słoików i zakręca w nich rozpacz. Zdecydowałam się już na tabletki. Było rzeczą zbyt oczywistą że rewolwer znajduję się poza jej zasięgiem, podcięcie żył nie jest znowu takie łatwe i jeszcze ktoś mógłby ją odratować. 
Ledwo się zdecydowałam, wredny komputer odmówił posłuszeństwa. 
Poganiana terminem zaniosłam go niezwłocznie do serwisu, wyboru dokonałam oczywiście sugerując się reklamą, gwarantującą że naprawa zajmie co najwyżej pięć dni roboczych. 
**** 
W trzecim tygodniu oczekiwania deadline zaczął śnić mi się po nocach i postanowiłam działać. Niezbyt miły telefon do Pana w recepcji zdziałał cuda i następnego dnia mogłam już podjąć pracę. 
Już prawie miałam się wziąć za uśmiercanie gdy zrozumiałam że zostało zbyt mało czasu na wykombinowanie solidnego zastępstwa. 
Obrzydzając paznokcie po raz pierwszy od dzieciństwa przypalałam papierosa od poprzedniego i kalkulowałam że na poważne retusze nie ma czasu. Nie da się jej pozbyć bez śladu i już! 
Skazana byłam więc na tą do cna nudną osobowość. 
Gimnastykując palce nad klawiaturą doszłam jednak do wniosku że charakter można zmienić jeśli się ma środki. Zadecydowałam że ta dziewczyna przeżyje. 
Na początek zabrałam jej więc domek z ogródkiem i tę ciekawość od której błyszczały oczy. Na drugi ogień poszły jej medytacje, wyśmiałam jej spacery po lesie, co do rozmów z drzewami zasugerowałam że to mogą być początki schizofrenii. Wrodzoną romantyczność ukazałam jako życiowe niedoradctwo. Po kolei pozwoliłam zdradzać ją przyjaciołom, zachęcając aby zaczęła ufać na nowo, aż rezygnowania zaczęła twierdzić że zwierzęta przewyższają ludzi. Wpakowałam ją w kilka pomylonych związków, aż przestała być taka czysta i nie odwracała już oczu w odpowiednich chwilach. Niełatwo było wywołać na jej twarzy rumieniec, nie wymyślała już historyjek o ludziach w pociągu i nie zastanawiała się o co modlą się Ci nieliczni w niedziele. Stała się kobietą z przeszłością. Trochę poszarpaną i zmęczoną ale na Boga postacią ciekawą, ciekawą! 
Swoją drogą ciekawe jak On pisze scenariusze.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register