|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (72) Fotografia (39) Książki (3)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (87) Kolekcje (1) | |
Dochodzę do ściany, której skóra pachnie
Strachem. Do muru dnia dzisiejszego.
Jej oczy są zamknięte ale oddycha
chociaż nie powinno jej tutaj w ogóle być.
Opieramy się. Skutecznie.
Ja o nią, ona wbija się w moje dłonie
próbując przewrócić.
Chora wyobraźnia rodzi przeszkody,
a teraz słyszę jak łapczywie przełyka
powietrze całą swoją niewygładzoną
naturą.
Nie potrafię jej obejść.
Mogę się jedynie przez nią przebić
Na siłę.
Chyba że ktoś pęknie.
zgłoś
Zawsze ktoś pęka. To nic złego.
zgłoś
Może jest gdzieś niedoklejona.
zgłoś
Nieoswojona.
zgłoś
prędzej da się obejść świat/błędnym kołem..
zgłoś
też się nie da
zgłoś
Wiersz ponadczasowy, ale mam wątpliwości czy przez każdą ścianę się da przebić, w moim odczuciu niestety nie.
zgłoś
Zgadza się. Ze ścianą trzeba się czasami zżyć.
zgłoś
Mocny i bardzo sugestywny wiersz. Świetnie zbudowany duszny, fizyczny wręcz klimat – zwłaszcza fragment o ścianie, która "oddycha", robi duże wrażenie. Czuć w tym autentyczne napięcie. Puenta podkreśla determinację. Dobry wiersz.
zgłoś
Nie każda ściana to od razu cegły.
zgłoś