
Paulina Peciak, 8 lipca 2010
Warszawa wiosenna, inna jest, niż by się zdawać mogło.
Pulsem stolicy bije plac przy Metrze Centrum, gdzie pseudo
Indianie wygrywają „Barkę” na swoich flecikach. Mało w tym prawdy, ale i ludzie
tutaj jacyś mało prawdziwi.
Warszawskie kwiaciarki, korzeniami wrosłe w bruk, kuszą
(... więcej)
Maria Stępień, 7 lipca 2010
Pan Andrzej, bo tak nazywa się ten facet, niby ładuje mnie dodatnio na spotkaniach, bo po nich mam ochotę do działania. Ale już na drugi dzień budzę się w szarej rzeczywistości życia codziennego. Zupełnie odarta ze złudzeń i wiary w lepsze jutro. Nie mam ochoty na żadne działanie, bo w (... więcej)
Anna Nawrocka, 7 lipca 2010
Hiacynt
Palety z doniczkami były ustawione przy wejściu, zaraz za bramkami, między działem warzywno-owocowym a makaronami. Porażały feerią barw, kusiły zapachem i krzykliwą tabliczką z napisem „wiosenna promocja – 6,99”. Lekko pchnięty wózek, potoczył się po szaro-brudnych (... więcej)
Maria Stępień, 6 lipca 2010
Dziękuję za poświęcony czas: Pani G.N., przyjaciołom D.F, Ż.G oraz J.Z. – wasze rady są bezcenne.
Pozostałym dziękuję za cierpliwość oraz wiarę we mnie.
Z dedykacją dla tych wszystkich, którzy nigdy nie pozwolili mi się poddać.
Był słoneczny dzień drugiej połowy kwietnia. (... więcej)
Zula Alive, 5 lipca 2010
Przyszedł do mnie jeszcze przed południem. W sumie nie tak się
umawialiśmy, ale przyniósł co trzeba. Odetchnąłem z ulgą. Od wczoraj
nic innego dla mnie nie istniało - tak jakby świat zamknął się i
zatrzasnął drzwi. Siedziałem więc pod kluczem. Nic dziwnego, że
uśmiechnąłem się (... więcej)
Zula Alive, 5 lipca 2010
Zaczyna się -ptaki, kałuże, pąki. Głowy pokazują zagaszone w śniegu
pety. Ulicami płynie szarozielony szlam. Patrzysz i nie potrafisz
spolaryzować zmysłów. Ogrom przestrzeni na przestrzał. Rzucamy kamykiem
do rzeki. Nad jej miękkim, błotnistym brzegiem w upapranych spodniach,
z rękoma (... więcej)
Zula Alive, 5 lipca 2010
Otworzył delikatnie drzwi. Stał przed nimi ponad 20 minut zastanawiając się czy wejść. Teraz już nie było odwrotu i wiedział o tym dokładnie. Ubłocone buty zostawiały za sobą mokre ślady. Deszcz do tego stopnia zmoczył jego płaszcz, że w momencie przekraczania mistycznej bariery progu, (... więcej)
borys, 5 lipca 2010
Szanowny
Czytelniku. Przed Tobą smutek i łzy. Skończywszy ostatnio lat trzydzieści
postanowiłem zebrać i spisać wszystkie, najdrobniejsze nawet szczegóły mojego
życia. Zajęło mi to wiele dziesiątek lat, a powstała w ten sposób historia
znudziła mnie co nieco. Postanowiłem tedy (... więcej)
Eva from Barcelona, 4 lipca 2010
14 février 2003
´´le bonheur n´est rien d´autre que l´amour
seul amour est bonheur´´
Et
´´l’enfer - c´est les autres´´
Jean-Paul Sartre
HOW DOES THE OBSSESION BORN or THE RED ROSE or WHAT HAPPENS WHEN YOU MAKE LOVE or LE CHAUFFAGE HUMAIN
(... więcej)
Eva from Barcelona, 4 lipca 2010
JUEGO DEL FUEGO
Dedicado a Didier Christian Jacques
Muy bien.
Primero tú, ven aquí, mi gatito desequilibrado con los ojos de esmeralda y garras debajo de almohadillas de tus patitas.
Eras sedoso, delicadamente afectuoso, deliciosamente dulce miau miau cariñito
Sospechosamente suavito.
(... więcej)
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
29 marca 2026
wiesiek
29 marca 2026
absynt
29 marca 2026
absynt
29 marca 2026
guccilittlepiggy
29 marca 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
28 marca 2026
sam53
28 marca 2026
violetta
28 marca 2026
sam53
28 marca 2026
sam53
28 marca 2026
sam53