Zmiana sposobu prezentacji

15 lipca 2010

poezja

Zula Alive
Zula Alive

2:39

rozerwane niebo zszywam palcami
na rozgrzanym dachu wirują gołębie.
W rytm weselnych dzwonów, słyszanych im tylko.

Sklejam gwiazdy i księżyc przywracam do pionu
polerując chmur gramaturę zerkam
na astrologiczny zegar - wybija północ.

Ja czeka
Ja czekam
Ty czekasz.

Pies szczeka do księżyca, wyje kot, miauczy mucha
warkot ciężarówek serce wprawia w drżenie
Gdybym wiedział jak zniknąć
polecieć za cieniem
Wziąłbym co potrzeba

Teoretycznie mogę użyć nitki
lecz wolę zagubione gwiazdy
nadziewać na cyrkiel
i patrzeć jak Twe ciało
wielkiej niedźwiedzicy
(...)

--- cały tekst ---

5 lipca 2010

proza

Zula Alive
Zula Alive

Z prywatnego dziennika

Przyszedł do mnie jeszcze przed południem. W sumie nie tak się
umawialiśmy, ale przyniósł co trzeba. Odetchnąłem z ulgą. Od wczoraj
nic innego dla mnie nie istniało - tak jakby świat zamknął się i
zatrzasnął drzwi. Siedziałem więc pod kluczem. Nic dziwnego, że
uśmiechnąłem się szeroko słysząc, jak ktoś przekręca zamek. Błogi
odgłos skrzypiących drzwi zapowiadał coś mistycznego. Mój cudowny
rycerz na lśniącym rumaku - metr osiemdziesiąt, rozpuszczone włosy,
ciemne okulary na czole a w ręce walizka. Milczący jeździec apokalipsy.
Podaje mi tłustą rękę, ściskam ją. Siada na fotelu. Rozglądając się
uważnie po pokoju, tak jakby próbował zapamiętać dobrze wszystkie
szczegóły, powoli zaczyna otwierać walizkę. Obserwuję go niczym
dziecko. Bobas, który zaraz otrzyma od wujka, którego prawdopodobnie
nigdy już nie zobaczy wymarzoną zabawkę. Milczenie zdaje się potęgować
podniecenie. Gołębie na parapecie zaglądają do pokoju, za oknem
delikatnie pada deszcz. W tym momencie mogłoby padać wiecznie. To
wszystko dzieje się za szybko. Walizka - pocztówka - drzwi.
 
Przyszedł więc do mnie przed południem. Mój listonosz. Doręczyciel
przesyłek wszelakich. Hermes w garniturze z walizką wypchaną listami.
Kurier, któremu wcześniej zapłacono - szybki, milczący, profesjonalny.
Odpalam więc (...)

--- cały tekst ---

5 lipca 2010

proza

Zula Alive
Zula Alive

Walcząc o wiosnę

Zaczyna się -ptaki, kałuże, pąki. Głowy pokazują zagaszone w śniegu
pety. Ulicami płynie szarozielony szlam. Patrzysz i nie potrafisz
spolaryzować zmysłów. Ogrom przestrzeni na przestrzał. Rzucamy kamykiem
do rzeki. Nad jej miękkim, błotnistym brzegiem w upapranych spodniach,
z rękoma pełnymi mułu i żwiru szukamy idealnych kształtów. Ta dziwna
anatomia natury doprowadza nas niemal do obłędu. Zauważyć możesz
skupienie, chirurgiczną precyzję, szykowne pozy i waleczne nastawienie.
Gotowi do pojedynku, jak gęsi – sznurem (jeden za drugim), po kostki w
błocie, przy wtórze pijanych wiosną ptaków rozdziewiczamy kolejno taflę
jeziora.
                Zaczyna się – motyle, przebiśniegi, drzewa. Pierwsze
„przepraszam” od dłuższego czasu. Ze splecionymi mocnym uściskiem
rękami, głowami podniesionymi do góry siadamy setkami par na ławkach i
wyciągamy nogi. Z zezem na oczach kochamy się wtórnie. Recykling –
przyroda musi się powtarzać. Uderza w głowy tanie wino. Kieszenie pełne
mandatów, przetarte spodnie - jako symbol buntu, papierosy, lufki,
piersióweczki. Pełne sutków dłonie w ustronnych parku świątyniach,
muchy we włosach i śpiew na ustach. Z każdą wiosną bardziej cichy.
Matury, chmury, garnitury, dziury w pamięci popkultury.
                Zaczyna się – zdrady, (...)

--- cały tekst ---

5 lipca 2010

proza

Zula Alive
Zula Alive

Drzwi

Otworzył delikatnie drzwi. Stał przed nimi ponad 20 minut zastanawiając się czy wejść. Teraz już nie było odwrotu i wiedział o tym dokładnie. Ubłocone buty zostawiały za sobą mokre ślady. Deszcz do tego stopnia zmoczył jego płaszcz, że w momencie przekraczania mistycznej bariery progu, pozostawiał w powietrzu setki wirujących deszczowych kropli. Przeszedł przez pusty przedpokój i stanął przed kolejnymi drzwiami. Zdążył się w ciągu tych kilkunastu sekund dobrze rozejrzeć. Na tym polegała jego praca - na rozglądaniu się. Pierwszy raz w życiu nie potrafił jednak nic dojrzeć. Żadnego rzucającego się w oczy detalu. Żadnych wyraźnych śladów zbrodni. Niepokojących napisów na ścianach czy zwłok leżących na podłodze. Widział natomiast kolejne drzwi. Kawałek mahoniu z zamkiem automatycznym marki Gerda. Odpalił papierosa. Chowając zapalniczkę do kieszeni mocno się zaciągnął. Wypuścił dym nosem. W skupieniu kontemplował chwilę. Tak jakby wyrwał się grawitacji i unosił nad drewnianymi panelami i białą ścianą. Tak jakby wyrwał nity i pięścią przebił się na zewnątrz.

Dym powoli wypełniał przedpokój. Wdzierał się w szparę między drzwiami i wsiąkał w płaszcz, jakby chciał rozwiązać zagadkę za niego. Kierował go w stronę drzwi. Śledztwo trwało długo. Bitwa z papierosem zdawała się nie kończyć. Pokój powoli ożywał. Falujące smugi kopulowały z zatęchłym powietrzem w (...)

--- cały tekst ---

5 lipca 2010

poezja

Zula Alive
Zula Alive

Bliżej Głowy niż Serca (sekstyna)

Zawsze bliżej głowy, niż serca są słowa
I bliżej do końca - nie początku strony
szybciej też wiruje zawadiackie pióro
I płynie w zdań tętnicach rozjuszona krew
Pisać więc nie wzbroni mi nikt pamiętnika -
                                    nawet gdyby życie miało ruszyć wstecz
 
Nawet gdyby życie miało ruszyć wstecz
I gdyby mi Bóg wypomniał każde słowo
gdyby w nagłym szale kartki pamiętnika
nagle uleciały w cztery świata strony
ciepła znów zrobiła się zakrzepła krew -
                                    będzie atramentem dla mojego pióra
 
Będzie testamentem dla mojego pióra
ku przestrodze dla tych którzy żyją wstecz
Że dwa razy nigdy nie utracą krwi
i że raz rzucone na wiatr mocne słowa
Tylko czas uchowa i pochowa strona -
                                     zagubiona strofa w życia pamiętniku
 
W życiu tak okrutnym - poza pamiętnikiem
Gdzie woskowe ptaki oskubują z piór
(...)

--- cały tekst ---

5 lipca 2010

poezja

Zula Alive
Zula Alive

Zjawa - czyli S.T Coleridge na wesoło, luźne tłumaczenie

Cała jej postać, bezeceństwa
nieziemskie zwisy pokrewieństwa,
Wszystko wypite. Język parzy
pośrodku wypalonej twarzy;
I kładzie się wśród nocnych zmaz
Niby jej duch ogromny głaz
Ona to sama z wielkim piskiem;
nad ranem wita łeb uściskiem.

5 lipca 2010

poezja

Zula Alive
Zula Alive

Haiku o miłości

Polna droga
ulepiona z wiatru
Krzyk

3 lipca 2010

poezja

Zula Alive
Zula Alive

Spieszmy się nie spieszyć




Spadając nikt nie pyta
czy w dobrym kierunku
Biegnąc nikt nie pamięta
dokąd biegł i po co

Spieszmy się nie spieszyć
tak szybko chodzimy
zostaną po nas buty
i ślady na asfalcie

Spieszmy się nie gardzić
lenistwem z wyrzutem
wszak i tak z pogardą
kiwamy nań palcem

Leniwiej się cieszmy każdą życia chwilą
po co spieszyć się skoro
i tak wszystkie przeminą
Rozważnie pamiętajmy po co tu jesteśmy
wszak jesteśmy wszyscy
(...)

--- cały tekst ---

3 lipca 2010

poezja

Zula Alive
Zula Alive

Another Love Song




Wygwizdałem to co myślę na ulicy
kiedy szedłem zimnym krokiem do apteki
kupić tanie pastylki na przetrwanie nocy
w zabłoconych butach pełnych postyczniowej chlapy

gryzące beton kroki zatopiłem w śniegu
miękkie jak poduszka do której sie tulisz
czekając kiedy lewa podeszwa ślad zostawi
na wycieraczce mimo to wciąż brudząc dywan

Zakochałaś się w sprzątaniu po mnie
zmywaniu ze swej skóry resztek niestrawionej wiary
zlizywaniu obietnic z pełnych smutku bladych szyb
zapalcowanych szybkim ruchem dłoni

Ta etiuda miała być dla naszych dzieci
porzuconych w biegu, spóźnionych na pociąg
Nie jest to piosenka dla Ciebie
  śmiać się będziesz głośno kiedy ją przeczytasz
policzki czerwieniąc w odcieniach dojrzałych jabłek
(...)

--- cały tekst ---

3 lipca 2010

poezja

Zula Alive
Zula Alive

Bo Wierzę w Cuda




Tylko dwa słowa są tak bliskie
mojemu sercu jak twe uda
potulna szara kamienico
tynkiem mnie posyp, wierzę w cuda

Poranków ćwierkających słońcem
chmur palem wbitych przez horyzont
astronomicznych skrzydeł nocy
których dziś w nocy ja konnicą

Nie śmiem dziś prosić, nie śmiem błagać
o dłonie twoje aksamitne
jak ścierny papier, autostrada
powiek zlepionych ścian błękitem

Dzisiaj chcę tulić do swej piersi
twe nadgryzione fotografie
i twoje włosy potargane
wspominać chcę, wspominam zatem
bo wierzę w cuda, Bóg mi świadkiem
(...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się