13 grudnia 2012
TCHNIENIE
chłodna toń oceanu
otworzyła bramy planetarium,
gwiazd w kształcie muszelek
mgławicę płonących korali,
spojrzała w oczy Marsa
w tafli ich odbicia gorąca salsa,
wplatał wodorosty w jej włosy
oddechem
rozpalał życia płomyk,
kołyską ramion ogrzewał
zmarznięte ciało,
dla niej zbierał plankton
z wolna otworzyła powieki,
ku zanikającemu światłu
wysłała uśmiech tęskny
los zaprowadził nad urwisko
zbladło w głębinie wód lico,
gasł szmaragd jej oczu
zsiniały usta w kolorze ponczu
tchnieniem pocałunku
wzniósł ponad niebiosa chmur,
pokazał chabrowe pola zbóż
łąki pachnące drżącą rosą
krokusy wczesną wiosną,
zabrał nad lazurową lagunę,
był odpływem i przypływem,
przewrotnością losu
poezją duszy
wypływa,
drogą ku słońcu wyrusza.
3 marca 2026
ais
2 marca 2026
wiesiek
2 marca 2026
sam53
2 marca 2026
sam53
1 marca 2026
Jaga
1 marca 2026
wiesiek
1 marca 2026
Weronika
28 lutego 2026
violetta
28 lutego 2026
Yaro
28 lutego 2026
dobrosław77