Zmiana sposobu prezentacji

20 września 2013

dziennik

kim167
kim167

podróże małe i duże

Boję się, że już nie przyjdziesz, że zapomniałaś. Wiem – tak wiele już razy uciekałam. Próbowałaś mnie dogonić – bezskutecznie. Zawsze udawało mi się zniknąć bez śladu. Dziś obudziłam się z myślą, że chcę spróbować raz jeszcze. Może potem będzie kolejny raz. A potem jeszcze jeden. I tak wkoło, bez końca.  Ale nie zapominaj o mnie, proszę Miłości. Chcę być niedaleko, gdy będziesz przechodzić.

18 września 2013

dziennik

kim167
kim167

w domach z betonu nie ma wolnej miłości.

Zbudowałam między nami mur. Słyszę jak wołasz. Godzinami prosisz o choć jedno moje słowo. Ten krzyk nie pozwala mi spać. „Przestań!”, wołam. Próbuję powstrzymać łzy. Mam dosyć kiedy mówisz, że mnie kochasz. Chcę uciec, zniknąć, zapomnieć, że istniejesz. I chcę być bezpieczna w tych czterech ścianach, które sama sobie zbudowałam. Chcę.

18 września 2013

dziennik

kim167
kim167

oczy tej Małej

Świat jest przepiękny. Pełno w nim kolorów i ludzi, przy których chce się żyć. Ale ja chyba nie chcę go już tylko dla siebie. Nie mogę powiedzieć, że znam go dobrze. Nie objechałam ziemii dookoła i nie zrobiłam jeszcze wielu wielu rzeczy, które pragnę zrobić, ale..znam go na tyle, by móc powiedzieć: „kocham to wszystko”.  Kocham i chcę pokazać je komuś innemu. Widzę tę małą istotkę. Czuję ciepło jej dłoni, kiedy ciągnie mnie by móc dotknąć zielonej trawy. „Mamo co to jest?” Wtedy odpowiadam jej „to trawa, jest zielona i miękka. Możemy na niej razem usiąść. Chcesz?” Wtedy ona wpatruje się w moje oczy. Uśmiecha się do mnie. Po chwili obejmuje moją szyję. „Mamusiu, twoje włosy ładnie pachną”, słyszę. Patrzę i obserwuję każdy jej krok, jakby był moim. Jest do mnie taka podobna: te oczy, usta, nóżki i ta maleńka blizna na kolanie.. Chyba skądś ją znam. Tak. To moja córka. Tak długo na nią czekałam.

25 sierpnia 2013

dziennik

kim167
kim167

życie to nie teatr.

Świat jednak nie jest taki cudowny, jak nasza wyobraźnia. Uciekamy przed odpowiedzialnością. Uciekamy od problemów. Uciekamy przed rzeczywistością. Boimy się prawdy. Tak wygląda świat ludzi – jest zakłamany i enigmatyczny. Rzadko kiedy wiadomo o co chodzi. Jest jak gra – pełen niebezpieczeństw i niedozwolonych ruchów. A mimo to ciągle trwa. Trwa od wielu już lat. Trwa od kiedy człowiek pojawił się na tej ziemi. 

8 lipca 2013

dziennik

kim167
kim167

zdrada

„ZDRADA TO PIERWSZY I OSTATNI KROK DO NICOŚCI..”
 
 Każda nasza decyzja ma swoje konsekwencje. Bardzo często jest to chwilowa słabość, poczucie niedowartościowania, zwykłe pożądanie. W chwili zdrady człowiek nie myśli o tym, co będzie. Jest to nieprzewidziany ruch. Kłopoty w związku, częste kłótnie, zachwiane poczucie bezpieczeństwa, brak stabilizacji stają się przyczyną przeróżnych zachowań, których skutki ciągną się latami.
 
Dziś powstało bardzo dużo ośrodków, które chcą pomagać rozpadającym się małżeństwom. Psychoterapeuci stają na głowie, by przywrócić spokój i bezpieczeństwo rodzinom. W Polsce jednak niewiele małżeństw z tych, które mają problemy chce radzić się specjalistów. Pozostawiają problem samemu sobie, a w momencie, kiedy jest już tak duży, że nie można nic z nim zrobić decydują się na rozwód. Nie docenia się wartości tego, co nasi dziadkowie rozumieli mówiąc rodzina, szczęście, miłość. Ludzie wolą szybsze rozwiązania. Słowo „rozwód” używane jest już prawie tak często, jak „zakupy” czy „toaleta”. Wszystko zmierza ku jakiejś łatwiźnie, której nie da się przeboleć. Wszystko, byle po najmniejszej linii oporu.
 
Bardzo często ludzie chcą być kochani, jednak zapominają o tym, że sami też są powołani do miłości.
„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..”

27 czerwca 2013

dziennik

kim167
kim167

zamknięte oczy

„Mogłaby zamknąć oczy, udawać, że wszystko jest w porządku. Wiedziała jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami.”

Nie spuszcza ze mnie oka. Czuję się dziwnie. Zastygam i resztkami sił udaję, że nic mnie to nie obchodzi. Czuję jak topnieją lodowce. Zapadają się w bezdenną toń oceanu. Myślałam - nikomu nie wolno tak na mnie patrzeć. Nikt nie odważy się zbliżyć do Królowej Śniegu. On  patrzył. On był bliżej niż ktokolwiek. Nasze oczy połączyło to długie spojrzenie. Jego serce tak blisko mojego, że zabrakło miejsca na jeden, krótki oddech. 

Pamiętasz - zimą śnieg zasypał mój uśmiech. Nie było Cię przy mnie tak jak nie ma Cię przy mnie teraz.

"A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój.."

27 czerwca 2013

dziennik

kim167
kim167

zmiany

Czasem zdarza się, że ludzie blisko nas wprowadzają w swoje życie zmiany, które wpływają również na nas. Nie możemy powstrzymać tego procesu mimo, że bardzo ciężko jest nam się do tego przyzwyczaić. W pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że nie możemy zrobić już nic innego, jak tylko to zaakceptować. Trzeba pogodzić się z myślą, że nie sami decydujemy o swoim życiu. Ci, którzy są obok nas mają na nie znaczny wpływ. Mimo, że żyjemy obok siebie, nie możemy zapominać o tym, że tak naprawdę żyjemy również ze sobą. Może nawet przede wszystkim ze sobą..

20 czerwca 2013

dziennik

kim167
kim167

to już wojna.

Każdy zakątek na Ziemi ma w sobie coś, co czyni go innym niż wszystkie: obyczaje, tradycja, a bardzo często również i historia. Są miejsca, które urzekają. Tak bardzo zapisują się w  naszych sercach, że chcemy do nich wracać, choćby myślami.. Inne zaś wyrzucamy z pamięci. Chcemy się od nich uwolnić, zapomnieć, że w ogóle kiedykolwiek istniały. Obóz koncentracyjny w Oświęcimiu to miejsce szczególne dla każdego z nas. Mimo, iż chcielibyśmy wyrzucić je z pamięci, ono jest.. i zawsze będzie dla nas bardzo ważne.. Każdy będąc tam, zadaje sobie różnego rodzaju pytania. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego „ludzie ludziom zgotowali taki los”.. Możemy tylko przypuszczać, że ci, którzy dopuścili się tak rozpaczliwych czynów, nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, co robią.
.
Nie pamiętam już, gdzie i kiedy przeczytałam zdanie: „Jeśli dzieci opłakują rodziców – to czas normalny, jeśli natomiast rodzice opłakują dzieci – to wojna”. Słowa te, zagubione w zakamarkach mej pamięci ożyły podczas mojego pobytu w Oświęcimiu. Tam, na terenie obozu koncentracyjnego nabierają szczególnego znaczenia. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że ginęli tu nie tylko starcy i dorośli.. Często umierały tu małe, niewinne dzieci.. Będąc tam czułam się dziwnie niespokojna. Chociaż miałam świadomość, że wszystkie te straszliwe wydarzenia miały miejsce dawno temu, nie potrafiłam zachowywać się (...)

--- cały tekst ---

14 czerwca 2013

dziennik

kim167
kim167

jutro nie istnieje tam, gdzie nas już nie ma.

Musiałam tak pojechać. Nawet nie próbowałam zapytać samej siebie, czy to ma jakiś sens. Nie obchodziło mnie to. Chciałam odbyć podróż z samą sobą i zobaczyć co straciłam. Przejść te miejsca, które nie są już moją własnością, a które jakiś czas temu stanowiły dużą część mojego życia. Te drogi pachniały wspomnieniem tego człowieka, wszystkich dni, które spędziliśmy razem. To wszystko jest już dziś takie nierzeczywiste, nierealne, skończone. Nic nie jest już jak przedtem. Nic nie będzie tak, jak przedtem. Już nigdy nie wysiądę na tej stacji widząc go przez okno pociągu. Nigdy. Już nie zobaczę jego okien, nie wejdę na czwarte piętro i nie będzie gotowania spaghetti. To wszystko należy już do przeszłości. Tego już nie ma. To przykre, że tak wiele rzeczy kiedy się kończy pozostawia po sobie niezatarte ślady. Przykre, bo często dosyć trudno żyć ze świadomością, że gdzieś tam istniejemy. Żyjemy w miejscach, w których „jutro” nie istnieje. Zagubieni w przeszłości nie potrafimy żyć teraźniejszością, co nie daje nam wstępu do przyszłości. Coś nie pozwala nam iść dalej. Coś nie pozwala nam żyć. Może to my sami odbieramy sobie prawo do tego wszystkiego. Może tak.

14 czerwca 2013

dziennik

kim167
kim167

On i ja.

Czasami jest tak, że spotykasz kogoś i już po chwili wiesz, że czekałeś na niego całe życie. A jeśli nawet nie całe to pewną jego część. Tak było w tym przypadku. Wpatrywałam się w jego oczy, robiłam to nie raz i za każdym razem wiedziałam, że to jest on – człowiek, z którym mogłabym spędzić resztę swojego życia. Gdybyśmy tylko spotkali się w innym momencie, w innym życiu, gdyby on był kimś innym..gdyby tylko.
Patrzyłam w te oczy –  te w których ukrytych było tak wiele. Nie byłam zakochana. To nie to. Było jednak coś, czego wypatrywałam w jego oczach. Coś, co widziałam mimo, ze być może wcale tego nie było. Widziałam TO. Nie wiem co TO było. Wiem, że po prostu TO widziałam.

Spędziłam z nim trzy długie tygodnie. Nie wiem, czy to dużo, czy mało. Mi wystarczyło, by.. zapatrzyć się w jego osobę. Szukałam go wzrokiem za każdym razem, kiedy nie było go blisko mnie. Przy nim nauczyłam się, czym jest czekanie. Codziennie czekałam na to, by go zobaczyć. Było to takie dziecinne wyczekiwanie wzrokiem kogoś, kto w gruncie rzeczy, choć był tuż obok, był przecież tak daleko mnie.

„Nigdy żaden mężczyzna nie  miał tak mało czasu i nie dał mi tak wiele.”

Nie było w tym żadnej fizyczności. To tylko zwykła znajomość.

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się