Zmiana sposobu prezentacji

30 maja 2014

proza

kim167
kim167

cisza jak ta

Obóz koncentracyjny. Auschwitz. Wycieczka szkolna. Kilkadziesiąt ludzi przemieszczających się od baraku do baraku. Zwykli ludzie w niezwykłym miejscu. Arbeit macht frei, bo zabija. Słuchawki naciągnięte na uszy pozwalają równocześnie przemieszczać się tu, tam i słuchać pani przewodnik. Do zobaczenia wiele miejsc w krótkim czasie. Większość turystów spaceruje z wyłączonymi słuchawkami. Historia zatacza koło. Zostaje tu, gdzie się zaczęła. Koniec wycieczki. Wszyscy ściągają słuchawki i kładą na swoje miejsce. Przewodnik chce powiedzieć im jeszcze do wiedzenia, więc podchodzi bliżej.
 
- I nie dam sobie głowy uciąć, że nikt z państwa kiedyś do takiego obozu nie trafi. Do widzenia.

23 lutego 2014

proza

kim167
kim167

książka telefoniczna

Książka telefoniczna powinna być wypełniona ludźmi, do których zawsze możesz zadzwonić. Inni mają z niej zniknąć!

5 października 2013

proza

kim167
kim167

wariatka

„Kubusiu, jak się pisze MIŁOŚĆ? Prosiaczku, MIŁOŚĆ się nie pisze, MIŁOŚĆ się czuje.” 
                                                           /A.A. Milne/ 

W tej bajce zawsze panuje wiosna. Przebiśniegi walą drzwiami i oknami i nie ważne jak zimno jest w tych czterech ścianach, które każą nam nazywać tutaj domem. Zawsze jest ciepło. Chcesz poznać tę historię? Chcesz usłyszeć o ludziach, którzy spotkali się na pewnym odcinku drogi i postanowili, że dalej pójdą już razem? No dobra, przekonałeś mnie! Opowiem Ci. Ale zrobię to po swojemu – tak, jak potrafię. Opowiem Ci ich historię – historię dwojga wariatów, których połączyła ta największa wariatka – MIŁOŚĆ.
 
Wiesz jak to jest się w kogoś zapatrzyć? Nie zagapić, tylko zapatrzyć. Nie wiesz. Tak myślałam. To trochę tak, jakby nagle zatrzymał się czas i wszystko inne przestało mieć znaczenie. Zapatrzyć się to patrzyć tylko w jednym kierunku. W kierunku, który nigdy się nie zmienia. Wszystkie parametry zostały już dawno wprowadzone. Teraz statek płynie już prosto do celu. Zapatrzenie to wieczny ster, który nigdy się nie zmienia. I oni tak właśnie płyną. Płyną tak od momentu, w którym się poznali. Wtedy powiedzieli sobie:  „Tak, teraz chcemy płynąć już RAZEM,  gdziekolwiek TO jest.” .
 
. . .bo przecież NIKT nie wie GDZIE to jest.
  (...)

--- cały tekst ---

3 października 2013

proza

kim167
kim167

witaj Nieznajomy

Witaj Nieznajomy!
 
Może już pojawiłeś się w moim życiu. Być może dziś minęłam Cię idąc chodnikiem do kościoła. Może nawet uśmiechnęłam się do ciebie odrywając wzrok od kolorowych wystaw. A może..a może jesteś dalej niż mi się wydaje. Może mieszkasz w zupełnie innym miejscu. Może jesteś gdzieś, gdzie mnie jeszcze nie było. Gdzieś..
 
Mimo wszystko chciałabym pokazać Ci mój świat. Chciałabym żebyś zobaczył ten maleńki skrawek nieba, na którym żyję. Nie wiem jak wyobrażasz sobie niebo. Dzieciom wmawia się, że to takie niebieskie miejsce, gdzie mieszkają ludzie ze skrzydłami. My nazywamy ich aniołami. W moim niebie one również istnieją.
 
W moim sercu często panuje równonoc – taka wiosenno-jesienna pora roku. Z jednej strony wszystko budzi się do życia, ale z drugiej wszystko zaczyna powoli zasypiać, by w końcu odpocząć. Jedno jest pewne – ciągle jest kolorowo. Uśmiech jest moim nieodłącznym towarzyszem. Jest jak cień - snuje się za mną nawet wtedy, kiedy zaraz potem mają spaść ciężkie łzy. Nigdy nie znika.
 
Chciałabym żebyś kiedyś odpisał na mój list. Może kiedyś.. A póki co uśmiecham się J
 
Całuję
Wendy

27 czerwca 2013

proza

kim167
kim167

męskie granie

„Zróbcie wielki hałas dla tych wszystkich, co odeszli, za wszystkich, których kochaliśmy, a nie są tutaj dziś razem z nami, za wszystkich tych, których mamy w sercach.
 
Teraz mam prośbę. Zróbcie wielki hałas dla tych wszystkich, których macie przy sobie, których kochacie i za wszystkich tych, którzy kochają was.”


Nie lubię hip hopu. Nigdy nie lubiłam. Moja babcia nazywała to „mówioną piosenką”. Przez większość kojarzony jest z masą przekleństw, starymi slumsami i tekstem, który gdyby się dłużej przyjrzeć sprowadza się zawsze do tego samego: trudne dzieciństwo, alkohol, narkotyki i szare, ponure życie. Ci wszyscy kolesie na scenach wyglądają jak hejterzy, jak GURU własnego świata. W ręce mikrofon i setki gości, któzy tak jak oni bujają się z ramionami wyciągniętymi do góry. Upajają się własnymi tekstami, które w większości zaczynają i kończą się w taki sam sposób.

Myślałam o tym gdy po raz kolejny z pokoju mojej współlokatorki słychać było te cudownie wybijane bity. Wkoło to samo pierdolenie. No ile można o tym samym? Dopiero kiedy obejrzałam "8 milę" zmieniłam zdanie. Zobaczyłam w tych wersach coś więcej. Słuchałam i..zabolało mnie. Zabolała mnie prawda ukryta pomiędzy wierszami.

Każda zwrotka jest napisana przez życie. Trudno nie odnieść wrażenia, że przypomina ono jedno wielkie gówno. (...)

--- cały tekst ---

20 czerwca 2013

proza

kim167
kim167

ksiądz z gitarą

Wspaniale jest zaglądnąć do kościoła w środku dnia i przekonać się, że to naprawdę miejsce dla niezłych wariatów. Ktoś kiedyś powiedział, że wiara chrześcijańska jest dla odważnych, dla ryzykantów. Tak rzeczywiście jest. Dzisiaj jednak w kościele ksiądz pokazał mi, że wiara to również potężna, wielka wdzięczność, to radość małego dziecka i przede wszystkim wielka wielka miłość. 

Kiedy razem z bratem wchodziliśmy do kościoła, trwała już msza. Przywitał nas tłum ludzi i wydawało się, że tak samo szybko jak udało nam się wejść, wyjdziemy, bo nie wytrzymamy ściśnięci jak puszka sardynek. Chwile później zorientowaliśmy się, że właśnie rozpoczęło się kazanie. Nie wypadało tak po prostu wyjść.  Spojrzeliśmy na siebie bez słowa komentarza, bo ksiądz stojący na ambonie wydawał się starszym jegomościem, którego kazania trwają więcej niż najdłuższa reklama na tvnie. Często siwe włosy oznaczają nudne, pozbawione sensu kazania, których niekoniecznie chce się słuchać. Bardzo się jednak myliliśmy. Ten ksiądz był..był niezwykły. 

Wygłosił kazanie, a zaraz potem wyciągnął gitarę i powiedział, że „teraz chce pokazać swoją wdzięczność i zaśpiewać Panu Bogu”. Ludzie stanęli jak wryci. Nikt nie wiedział co się dzieje. On po prostu zaczął śpiewać. Miał donośny, wesoły głos. Szkoda, że nie widział miny tych wszystkich ludzi, którzy stali (...)

--- cały tekst ---

14 czerwca 2013

proza

kim167
kim167

miłość

Dwoje ludzi poznaje się i w momencie, kiedy zaczyna coś iskrzyć już każde z nich snuje plany na przyszłość. Marzą o wspólnym domu, gromadce dzieci i o życiu, które będą wiedli razem. Codziennie poznają się od nowa, bo każdego dnia zdarza się coś, co nawzajem ich doświadcza. Tak naprawdę są oni dla siebie zupełnie obcymi ludźmi i to właśnie to, co mogą przeżyć razem tak bardzo ich do siebie zbliża. W końcu pojawia się coś, czego oboje nie potrafią zrozumieć. Kiedy jej nie ma, on nie może pozbierać myśli. Ona całymi dniami wpatruje się w jeden punkt, stale przypominając sobie te chwile, kiedy on był obok niej. Nie mogą przestać o sobie myśleć i w końcu już oboje wiedzą, że to, co ich łączy to miłość.. 

11 czerwca 2013

proza

kim167
kim167

Ty też

Każde spotkanie jest jedyne i niepowtarzalne. Nie ważne, czy znasz kogoś dzień, rok, czy może zaledwie godzinę. To nie to decyduje o wartości spotkania. Czasami te najkrótsze, najbardziej niepozorne spotkania okazują się tak wartościowe, że odtąd już nigdy nie jest tak, jak przedtem. Nie bój się spotkań. Nie bój się ludzi. Bo ludzie, których spotykamy zawsze maja do opowiedzenia jakąś historię. Nie ważne ile mają lat. To, co sprawia, że są wyjątkowi to historia, jaką niosą każdego dnia. Czasem wystarczy zaledwie godzina, by ją usłyszeć, a czasem potrzeba na nią całego życia. Każdego dnia uczymy się czegoś nowego.Ty też masz historię, która warta jest opowiedzenia.

11 czerwca 2013

proza

kim167
kim167

będę gotowa.

Szczęście to chwile – piękne, wspaniałe, podczas których ludziom wydaje się, że świat nie istnieje, a jeśli istnieje to jest tak mały, że mają go w zasięgu ręki. Nigdy nie pozwolę sobie wmówić, że życie nie ma sensu. Jeśli tu na ziemi istnieją jeszcze ludzie, dzięki którym ona ma jakiś sens to ja chcę żyć i się tym wszystkim cieszyć!  
Życie każdego z nas to loteria, w której wygrywają tylko ci, którzy potrafią ryzykować. Być może pewnego dnia obudzę się ze świadomością, że przegrałam swoje życie. Tylko, że moje gdybanie nad tym nie ma teraz żadnego sensu. Jeśli gdzieś istnieje to, co inni nazywają szczęściem, to chyba mnie znajdzie. Będę gotowa.

6 czerwca 2013

proza

kim167
kim167

pożegnania

Ludzie nie lubią pożegnań. Wolą udawać, że wszystko jest dobrze, albo po prostu zostawić coś naturalnemu biegowi zdarzeń. Tak jest łatwiej. To nie wymaga zbyt wielkiego wysiłku. Żyjesz jak zawsze i zapominasz o tym, że kiedyś gdzieś był ktoś. Czasami jednak przychodzą chwile, kiedy wracasz myślami do dni, kiedy było inaczej. Nie wiesz już czy było lepiej. Było po prostu inaczej. Starasz się zrozumieć to, co wtedy było częścią twojego życia a po czym dziś pozostały jedynie wspomnienia. Być może TERAZ jest lepiej. A może chcesz wierzyć, że jest lepiej, bo dobrze wiesz, że nie ma powrotu do tego, jak było kiedyś. Mówi się, że „nigdy nie jest za późno”, że „zawsze można zacząć wszystko od nowa”, ale to nieprawda. Nawet jeśli nie jest za późno to już nigdy nie będzie tak samo, jak kiedyś. Nie będzie. Po prostu nie. Gdyby wchodzenie do tej samej rzeki oznaczało dokładnie to samo ludzie chyba częściej by się na nie decydowali. Chcąc wrócić do innych, lepszych czasów po prostu by się na to decydowali. Tymczasem niewielu chce po raz kolejny zaczynać to samo od nowa. Mają zatem świadomość, że nie będzie tak samo. Zawsze jest jakoś INACZEJ. 


Nasz świat ciągle się kształtuje. Jeden dzień może zmienić WSZYSTKO. Zmienić tak, że nie będzie już powrotu do tego, co było. Nie lubimy zmian. Ten, kto powiedział, że ludzie je lubią bardzo się mylił. Nowości są dobre tylko na (...)

--- cały tekst ---

6 czerwca 2013

proza

kim167
kim167

Alzheimer

Ostatnio długo myślałam nad istnieniem czegoś, co może tak po prostu wszystko człowiekowi zabrać, czy jest coś co potrafi zniszczyć nasz świat równocześnie nie zabierając go nikomu innemu. Chyba znalazłam - ALZHEIMER.

Alzheimer zabiera wspomnienia. Odbiera nam ludzi, których kochaliśmy. Nie fizycznie. Odbiera nam kontury ich twarzy. Najpierw zabiera ich uśmiech, kąciki ust, kolor oczu, a potem wszystkie spędzone z nimi chwile. Zabiera nam wszystko kawałek po kawałku. Jest na tyle sprytny, że żadne z nas nie domyśla się jak to będzie „potem”, kiedy nie będziemy pamiętać zupełnie nic. Wydaje nam się, że coś jest nie tak, ale żyjemy w błogiej świadomości, że to chwilowe, że tamto wróci. Po pewnym czasie cały świat staje się zupełnie obcy. Sąsiad przestaje być sąsiadem a znajoma szczoteczka do zębów wydaje się należeć do kogoś innego. Dom, który do niedawna był bezpiecznym miejscem nagle staje się komnatą pełną tajemnic: wszędzie pełno drzwi i pomieszczeń, które w żaden sposób nie przypominają miejsca, które znamy. Wszystko staje się nowe, nieznane..i zaczyna nas przerażać. Ludzie, którzy są wokół zaczynają nas unikać. Czasami próbują przypomnieć nam kim jesteśmy, ale my bardzo szybko zapominamy o tym, co do nas mówią. Nasze życie przestaje być nasze. Inni wiedzą o nas więcej niż my sami. Oglądamy setki fotografii, które zdaniem niektórych maja nam pomóc coś sobie (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się