Zmiana sposobu prezentacji
usłyszałam rano twój oddech
- jeszcze spałeś
podparłam łokcie
i patrzyłam
a ty spałeś
- jak małe dziecko
i obejmowałeś moje ramię
śpij kochanie
autostrada wydaje się dłuższa niż kiedykolwiek
światło zagląda mi do oczu
nie mogę zasnąć
chcę już być u ciebie, z tobą
przymykam oczy
- może szybciej minie mi ten czas
te kilometry tak wolno zostawiamy za sobą
nocą
zobaczyłam twoje oczy
tak blisko moich
nie wierzyłam
że można
aż tak
patrzyłeś
a ja myślałam tylko
- dziwne
bałam się
- zabierzesz więcej
niż chcę ci dać
zamknęłam oczy
przypadek za przypadkiem
jak krok za krokiem
snuł się za nami
jak cień
dziś idziemy już razem
łatwiej jest
choć droga kręta
- jak wtedy
wiesz
lubiłam twoje dłonie
w nich mieścił się
cały mój świat
dzisiaj kiedy przeglądam
zagięte już fotografie
nie czuję nic
mój pociąg odjeżdża
jeszcze tylko pomacham mamie
zobaczę jak znika za zakrętem
nie było cię dziś na stacji
czy wrócę - nie wiem
nawet jeśli
nie szukaj mnie w żadnym wagonie
wiem mamo
tata już nie wróci
lubisz powtarzać
spodobało mu się w niebie
boisz się powiedzieć
ŚMIERĆ
- to tak jak ja
kiedy jeszcze nie wiedziałam
że jest tak blisko naszej rodziny
pozwól mi powiedzieć tylko dwa słowa
- NIE ŻYJE.
z samolotu zobaczyłam
nasz dom
był taki mały
ta wielka przepaść naszych słów
zniknęła ponad chmurami
pomyślałam
- moglibyśmy ją zakopać
w ogrodzie
dawno temu
posadziliśmy drzewo
nasza ziemia
tak pusta jest bez dzieci
nie mówię, że kocham
że chcę
że lubię
czytam w myślach innych
kiedy rzucają w moją stronę
zrób to
zrób tamto
zjedz
napij się
idź spać
daję głowę
- mają dość
moja choroba daje prawo
trzasnąć drzwi
bez przepraszam
