16 lipca 2011

poezja

Miladora
Miladora

próba koloru

dobrzy mężczyźni żyją krótko
lub odchodzą,
co czasem jest równoznaczne,
choć najczęściej nie, gdyż są zbyt dobrzy,
za co los ich karze, każąc borykać się
z losem,
a także rozlicznymi problemami,
w tym kobiet
pragnących dostać się do raju.
 
dobrym mężczyznom obiecuje się
nic dobrego, bo taka jest przewrotność
natury, w tym kobiet, ale to miał być
przecież wiersz o mężczyznach.
ich raj jest jednostkową, indywidualną
enigmą
zamkniętą w ramach, jakie trudno
wyobrazić sobie kobietom.
 
pewne jest jedynie, że po żadnej ze stron
nie noszą czerwonych majtek,
co nieudowodnione.

hossa
16 lipca 2011 o 19:35

czasem noszą czerwone, ja takie kupuję na prezenty:)

zgłoś

Miladora
16 lipca 2011 o 20:30

Dlatego "nieudowodnione", Hossa. ;)))

zgłoś

Istar
16 lipca 2011 o 20:39

pod choinkę, in Secret ;))))

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 14:39

Dzięki, Is - lecę kupić mężowi czerwone ineksprymable. :)))

zgłoś

Wieśniak M
16 lipca 2011 o 21:05

i ciągle teraz to pytanie mam w uszach/ dokąd to dokąd pójdzie moja dusza/ czy byłem dobry? czy już się szykować?/ a może zdążę jeszcze coś napsować?;)))

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 14:38

A ja w uszach mam pytanie/gdzie ma dusza się dostanie/czerwień majtek ją ozdobi/może właśnie o to chodzi?/Lepiej chyba coś napsować/zamiast wzdychać potem - szkoda... :))) Dobrego, Wu. :)

zgłoś

Ludwik Perney
16 lipca 2011 o 21:16

Jestem oburzony, że Autorka potraktowała mężczyzn tak instrumentalnie, w dodatku ustanowiła kolor męskiej bielizny puntem odniesienia w określaniu cech płci! :P

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 14:33

Ludwiku, ja właściwie zrozumiałam Twój komentarz i nawet nie jestem oburzona, że pokazujesz mi język. :))) Proponuję "czerwone majtki" ustanowić międzynarodowym symbolem wszelkich wątpliwości dotyczących określeń cech płci i niech nam żyją długo i szczęśliwie. :)))

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 12:20

"dobrzy mężczyźni żyją krótko lub odchodzą". Wierszu Mili, a właśnie, że nie:) Dobrzy mężczyźni żyją najdłużej. Bo dobrzy mężczyźni to mężczyźni mądrzy. Nawet, kiedy odchodzą, zostawiają tyle dobra do uśmiechu i do kiełkowania, że można zapomnieć o tym, co niedobre. Najkrócej żyje głupiec. I najszybciej odchodzi. Wiesz, mężczyzna powinien być mądry nawet tam, gdzie kobieta traci głowę ;d Buziaki serdeczniekipuańskie dla Ciebie:)

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 14:27

„Dobry” niekoniecznie musi znaczyć „mądry”, Kipuniu. Mówię teraz w znaczeniu ogólnym. Bywa, że dobroć ociera się o głupotę i potrafi przynieść szkodę. Nie zawsze też mądrzy ludzie żyją długo, bo mądrość nie potrafi zmienić tego, co zakodowane mamy w genach, i o czym najczęściej nie wiemy. Znałam pewnego mądrego mężczyznę, który nie pił, nie palił, kupował wyłącznie zdrową żywność i ożenił się szczęśliwie. Zmarł w wieku 30 lat, w ciągu jednej nocy, z powodu wylewu wewnętrznego, którego nikt nie mógłby przewidzieć, ponieważ był ogólnie zdrowy. Czyli możemy przyjąć, że nie ma nic pewnego na tym najpiękniejszym ze światów, i że każda teoria jest dobra (co nie znaczy „mądra”). ;))))) Dobrego niedzielnego, Sznureczku. :)

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 14:34

:) Dobrze mówisz i wódki Ci dać. Ale i tak się zaprę niedźwiedzimi łapami, nożesz. Wiesz, żeby nas zbytnia zgodliwość nie zamordowała: mężczyzna dobry to mężczyzna, który myśli. O seksapilu nie wspominając - i uroda, i serce, i wdzięk mężczyzny całe są dla mnie w jego synapsach ;) Dziękuję za dobre niedzielne. Zabieram na obiad rodzinny:)

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 14:58

Wódki już sobie sama wczoraj dałam na to konto, Kipuś. :))) A zbytnia zgodliwość i tak nas nie zamorduje, bo przy odrobinie dobrej woli zawsze znajdziemy jakiś punkt sporny. Jak sama wiesz, do tej pory nieźle się to nam udawało. Twoja teoria przypomina mi powiedzenie, że - idealny mężczyzna nie pije, nie pali, nie łajdaczy się i... nie istnieje. :))) Zresztą cóż byłby wart mężczyzna bez żadnej wady, czyż nie? :))) Kip cmoking na deser. ;)

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 19:46

Lubię Twoją zdrową otwartość i pogodę, Miladora. Jest cholernie krzepiąca. Tym razem serio. Miło było Cię spotkać. Buziaki niewiadomojakie, no ale na pewno już mniej poważne, bo ile można być poważnym, no :)

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 21:05

No to już na poważnie, Kipu, bardzo niepoważne cmoki przysyłam. :)))

zgłoś

sisey
17 lipca 2011 o 12:41

Dobrzy mężczyźni bywają /odrażający brudni źli również/ i dużo prościej by było po bieliźnie/ finito - ten zły certyfikat tamtemu/ do nieba, do nieba z nieskończoną dostawą dziewic, a przynajmniej/ abonamentem eurosport/ pozostają jeszcze sieroty/ których skrzydła zastawiono w lombardzie.              PS. Wróciłaś, to dobrze i mam nadzieję, że wymyślam sobie, czytając Twój wiersz.

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 12:49

Odrażający, brudni, źli. Też niechaj, niechaj, niechaj, niechaj, niechaj żyją. Najdłużej. Byleby nie byli według wzorków świata - ulegli wobec nich jak cielęta.

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 14:28

Ano, wymyślasz sobie, bracie Siseyu. :))) Zarówno mężczyźni, jak i kobiety, są „tacy, siacy i owacy”, a obrazki można malować różnymi farbami, o czym zresztą mówi tytuł wiersza. To zaledwie próba koloru. ;) A jaki kolor ma surrealizm? Może taki, jaki wybierzemy akurat do własnej dyspozycji? ;) Buźka i dobrze, że znowu jesteś. :)))

zgłoś

sisey
17 lipca 2011 o 14:36

Zdawało mi się, że o tym wierszem w komentarzu donoszę, ale mogę się mydlić. :D (Uff, ulżyło)

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 21:01

A mnie się wydaje, że mydlimy tak samo, Sis, więc po problemie i nawet mogę wznieść toast za namydlonych mężczyzn. :)))

zgłoś

Stefanowicz
17 lipca 2011 o 14:43

Dobrzy mężczyźni odchodzą nieśpiesznie, bo są dobrzy, poza tym nie mają dokąd. Wiem o czym mówię, bo sam jestem taaaki dobry. :) A majtki, cóż... czerwony zwraca uwagę, można nosić, byle nie nadużywać. Buźka M.

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 15:38

Absolutnie nie będę zaprzeczać, że jesteś "taaaki dobry", Stef. :))) A więc nigdzie nie odchodź, bo się wyrwa zrobi nieodżałowana. ;) Najwyżej przyjdź na to wino, o którym była mowa niedawno. :))) Buźka dla Ciebie i KStefa - żyjcie nam długo i radośnie. :)))

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
17 lipca 2011 o 15:38

Ciekawy:)

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 20:52

Dziękuję, An. :)

zgłoś

SzalonaJulka
17 lipca 2011 o 17:21

Ułaaa, Miladora i biały wiersz... i dobrze. Delikatnie i wieloznacznie. Dla mnie dzisiaj o takim naprawdę dobrym mężczyźnie, co tylko tak bardzo idealizował kobiety, że żadna nie mogła dosięgnąć poprzeczki. Nieszczęście dla obu stron gotowe. A czerwone majtki nomen omen miał na tyłku, chociaż szczęście mu nie przynosiły... A jutro przeczytam inaczej. "za co los ich karze, każąc borykać się z losem, " - miód, malina

zgłoś

Miladora
17 lipca 2011 o 20:58

No, czasem mi się zdarza jednak, Szalonka. :))) Nawet gotowa jestem nadal próbować, żeby Cię tylko mieć na głowie, bo na rymowanki trudno Cię skusić, wiem, wiem... ;) Ale, ale, skąd wiesz, że ten facet miał na tyłku czerwone majtki? :))) Buziaki niedzielne i szalone posyłam. ;)

zgłoś

SzalonaJulka
17 lipca 2011 o 22:21

...dla wyjaśnienia - nie wiem jakie majtki miał facet o którym pisałaś, ale ten o którym przeczytałam na pewno włożył czerwone (nawet do twarzy mu było, ale cóż z tego). Buziak wieczorny

zgłoś

sisey
21 lipca 2011 o 13:41

Majtki do twarzy?! No jakoś tego nie czuję. >:

zgłoś

Miladora
21 lipca 2011 o 17:21

No wiesz, Sis, chodzi o te tylne policzki... ;)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się