Zmiana sposobu prezentacji
“Zamieszkajcie więc, filozofowie, na swoim Wschodzie.”
- A. Rimbaud (cyt. z pamięci)
Friancic Crick, nobel za coś z DNA, cytat z pamięci - człowiek ma świadomość na poziomie paleolitu i technologię na poziomie XXI w. Tam nie chodziło chyba nawet o totemy takie czy inne, ale o te koleiny kognitywne i behawioralne. Nawet, jak pojawia się jakiś Russeau, który wydaje się mówić z sensem, to potem okazuje się, że i tak nie mówi z sensem. Po prostu człowiek na wieki wieków jako gatunek nieszczęśliwy. Może ten paleolityczny myśliwy był szczęśliwy. Kiedyś ciągnęło mnie do XIX wieku, bo mówię - to wiek refleksji. Ale potem patrzę i kontra - przecież to czysta głupota i immoralizm. Później Starożytność - myślę, kolebka, tam wszystko się zaczęło, oni mi wszystko wytłumaczą. Długo tym żyłem, ale patrzę - w cholerę tego bezsensownego brutalizmu i w stosunku do Talesa to ostatecznie zająłem perspektywę kucharki, która go wyśmiała - bo jakże, Talesie, możesz wiedzieć co o niebie, skoro nic nie wiesz o ziemi. No to potem Średniowiecze - myślę, cholera, tysiącletnie panowanie Chrystusa, subtelne niuanse Doktryny, Akwinata, model heterogeniczny, a więc polityka oddana zarządzaniu, a egzystencja Transcendencji. Tak, żyłem tym jakiś czas, ale potem mówię - no i chuj ze Średniowiecza, wszedł Luter i Średniowiecza jako tako nie ma. Wniosek: : ( : ( : (.
I to się wszystko (...)
--- full text ---
Credo? Experimentum (Focus Exchange)
Być może z resztą nie ma czego szukać, bo nic nie ma. Czym z resztą jest nadzieja na Heav? Nadzieją na niekończącą się ekstazę, na nastoletnie doznania przy lekturze Rilkego. Biedny Nietzsche tymczasem mówi: "polubić sytuację..." No i już się chyba wymusowała wielkość pesymisty. Pobyłem pesymistą, jak w symulatorze, wydawało mi się to ambitne. Ale znudziło! Znudziło, proszę państwa, znudziło! Co dalej? "Wieczności chcę bez dna, bez dna!" jak to ujął biedny Nietzsche podpisując się per Dionizos-Ukrzyżowany. Właśnie dlatego mówię, że naczelnie potrzeba afirmacji - ale gdzież ten Bóg, który potrafi tańczyć? Trzeba może wzorcem Rimbaud prężyć i rozprężać zmysły, pakować się w obłęd, bo przecież ten świat, mon Dieu, jest byle-jaki! Zrobimy sobie poręcze, zrobimy sobie mosty linowe, tam będzie stało, "z dośw." - tego nie chcemy, tam nie idziemy, to jest gówno w ładnym papierku. Żeby się tak za szybko nie zakatrupić. Uwaga z resztą jest wspaniałym narzędziem - co nam się nie podoba to wygumkujemy. I sobie przepłyniemy symulatorem Wieczności w ekstazę, w Wieczność samą, nawet już nie będziemy psioczyć i opluwać, bo, proszę państwa, to znudziło! Powoli, pomału, pomalutku, poręcze i mosty linowe. Mniejsza o hipotezy - humanizm, post-humanizm, i kogo rozsądnego obchodzi tragizm wyboru. Extasy, extasy... log-out, wszak egoista nie potrzebuje niszczyć… jeśli i tak (...)
--- full text ---
Mój Boże, dopiero 8.56 a ja już się nudzę i ja już uchlany. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl - jest różnica między masą a ludem. Dlaczego w ogóle o tym myślę? Czyżbym tak serio pragnął być prowansalskim chłopem w XIX wieku? Polskim, przy tych prądach, raczej nie. Może kimś z grona Chimery.
Zawsze myśli się - o, jak dobrze było by być prowansalskim chłopem albo kimś z grona Chimery! Byle nie tu i teraz. Alkohol to za mało, bym pokochał moje szkice, oczywiście po Blanchotta albo Robbes-Grilleta, albo nawet Austera, bo przecież nie ma już Chimery.
“Jestem czem jestem, lub jestem Nietzschem.” - Tak tłumaczył Brzozowski Newmana. Widziałem kilka razy tą chimerę - siebie, jeśli oko jest skierowane zarówno na zewnątrz, jak i do wewnątrz. Jakże z resztą zazdroszczę tym, którzy chcą umierać albo zabijać! Bo mi wszystko obojętne.
O, uchlać się. Lubię być Żonglerem Najświętszej Panienki. To nawet Baudelaire’owskie. Być kostiumem na treść, której nie znam, przynajmniej z mistycznego punktu widzenia. Oczywiście musiał to napisać autor zagraniczny - Shusaku Endo. Tam młody Japończyk mówi o cebuli. Kiedy obrać cebulę,
nie zostaje nic. To ja. Tylko dlaczego musiał mi powiedzieć o tym Japończyk? Nie straszcie mnie kinem współczesnym. Nie znam się na nim. Może jest wybitne, może urąga Niebu, może jest komercyjne, może jest podziemne, może jest takie czy (...)
--- full text ---
V. razy Post- (Wersja poprawiona)
I. Post-spełnienie
Jakże surowy potrafi być spokój. Wystarczy mi tak trwać bez żalu ani radości. Niech udręka stanie się modlitwą. Po cóż szczęście skoro trwa chwilę.
II. Post-myślenie
Myśli są niepotrzebne. I tak zwodzą na manowce. Zdaje się, że jestem zły nawet na sam Poranek. Jeśli zapytacie mnie, co sądzę - cóż, tylko tyle, że być może lepiej nie urodzić się. Przecież nie mogę kłamać. Więc nie myślę ani nie mówię, by nie nabierać ze sobą zdań złych i kłamliwych.
III. Post-etyka
Właściwie jedyne czego chcę, to zachować się jak trzeba. Podróżowałem i znienawidziłem siebie i wszystkiego - z powodów opisanych powyżej. Znienawidziłem wszystkiego, ponieważ nie daje szczęścia. Znienawidziłem siebie, ponieważ jestem niczym. Choć przecież ja sam siebie zastałem, sam siebie dostałem w zastaw, samego siebie nie wymyśliłem ani nie stworzyłem. Więcej nad tym nie myślę, bo nie ma po co. Kiedy myślę, przychodzi mi do głowy, że to gra. Wszystko ulega dekonstrukcji.
Owszem, swojego czasu stosowałem dekonstrukcję myśląc, co właściwie może się zachować, co można wypróbować, co się ostanie. To ciekawe, ale czy cokolwiek zmienia? Tyle, co zjedzenie batonika energetycznego. Tyle, co wypicie kawy. Tyle, co papieros. Żeby chociaż wpędzało w udrękę - ale nie, to tylko udowadnia mi absurd, ja zaś nienawidzę absurdu. (...)
--- full text ---
Np kilka cytatów z jakiś knig, co napisał ktoś tam, a ja się zgadzam:
“Świadomość tragiczna czuje konieczność życia w świecie i zarazem niemożność urzeczywistnienia w nim wartości, które jedynie uznaje za cenne.”
albo innymi słowy:
“Ponieważ jest jednocześnie dwóch światach, które pogodzić się nie dają, odczuwa swą egzystencjalną sytuację jako coś nieznośnego: wieczne napięcie, nieusuwalny konflikt, rozdarcie. Jednoska ludzka jest w obu światach i - paradoksalnie - w nich nie jest. Nigdzie nie przynależy na prawdę, bo gdy zbliża się do jednego świata, oddziela się od drugiego, gdy zaś o dugiego wraca, opuszcza pierwszy. Przeto żadnego miejsca w przestrzeni nie uznaje za własne z tej jeszcze przyczyny, że nieskończoność jest dlań po prostu nieosiągalna, a skończoność nie do przyjęcia. A zatem nie ma tu jednoczącego ładu, istnieje jedynie budzący trwogę świat nieusuwalnych sprzeczności.”
Albo jeszcze:
“Trzeba się pogrążyć w żałobie po każdym obrazie, po każdym przedstawieniu.”
(//Leszek Kołakowski i sceptyczna filozofia człowieka - Damian Michałowski, wyd. Universitas)
…
To jest banalne, tylko brzmi profesorsko, ale mam w rzyci profesurę, interesuje mnie tylko umieranie. Tylko nie pluj na mnie za tą quasi-profesurę, bo mi się wydaje, jak (...)
--- full text ---
Poradzisz sobie. - powiedziała, bo wiedziała, że nie ma mi nic do zaproponowania. Jak wszystkie, wszyscy, i wszystko. Przejrzałem to aż o nicości.
1. Czuję się samotny ze swoją świadomością i to powód mojej pychy.
2. Najpierw rzuciła mi się w oczy jej nienawiść i jej zmęczenie, następnie tkwiący pod tym humor, a później ubrania jak z domku dla lalek.
3. Mam wrażenie, jakby istniały moce, które zamierzają prześladować mnie - za myślenie.
4. Parafrazując Pascala - Człowiek, ta wypalona zapałka w depresji, w pozycji embrionalnej, o kruchym i podatnym na zranienia ciele, słabszym niż u przodka Neandertalskiego, niestety też z jakąś dozą destruktywności, obsesji i nałogów… niesie w sobie Wiekuistą Ciszę, Światłość… Światłość Świadomości… wyższej niż u pozostałych naczelnych.
Nieodpowiednie dla studentów (EROS)
Chciałem Panu przekazać trochę txt.u, najpierw filozoficznego, potem erotycznego. Wydaje mi się niezły. Jak mówię - uważam pana za Przyjaciela (bo nie mam sprzymierzeńców, przynajmniej nie w mojej egzystencjalnej osobności, bo jestem nią sam). Ale wrzucam. To pisane do Przyjaciela, ale z myślą o szerszej, nomen omen, wibracji (od wibratora). Chrześcijański panseksualizm. Może forma herezji, co ujmuję. Pod koniec hipotetycznie można się spuścić.
1.
Napiszę Ci o moim odkryciu związanym z duszą kobiecą. Mężczyźni też mają dusze, ale jakieś gorsze. Więc mi chodzi raczej o dusze kobiece. Chodzi mi po głowie ze Stachury - “największa rozkosz jest między ustami a brzegiem kielicha”. Albo w którymś musicalu stało - “ona będzie zaraz przy tobie, ona będzie tysiąc mil stąd”. Fabrice Hadjadj napisał - kochać wszystkie aż do boskiej cząstki. Nie chodzi tu chyba o rozwiązłość. Ale w Tristanie i Izoldzie, u Petrarki - w sumie u Junga… my, w sensie ludzie, kochamy coś innego niż je wszystkie, czy to miłości życia, czy przelotne zakochania. Ja mogę zakochać się w każdej którą spotykam, tak mam od jakiegoś czasu. I nawet myślę, budować, tworzyć, och, przecież tym jest związek, oczywiście myślę o mojej Śwince Morskiej, rozmawiałem z nią ostatnio, ale nic z tego nie będzie, to jak u Paulo Coelho, cały Wszechświat wie, że nic z tego nie będzie… hm, kochać aż do boskiej cząstki (...)
--- full text ---
Wiesz, z racji, powiedzmy, intelektualnych, choć nie lubię tego słowa... Mogłabyś, Weroniko, stać się obiektem mojej adoracji. Mam na myśli, skoro mój tekst coś dla Ciebie znaczy. Czyż nie sądzisz, że podjęcie cybernetycznego romansu byłoby czymś fascynującym? Chyba, że masz kogoś w realu i nie przepadasz za alkoholikami... tak, wówczas to zrozumiałe. Ale szukam bratniej duszy, bo właśnie ją straciłem. Ciała pozostawmy samym sobie, i tak są idiotyczne, cóż głupszego niż cholerne ciało. - podpisano: Platonik
Ha Ha Ha !
Jest lato. Chciałbym powiedzieć: Najsłodsza, ale cóż, skoro nie czuję żadnej więzi. To nie przytyk, a jeśli tak, to tylko w stronę losu. Zaiste, wyobrażam sobie, że Simone nosiła miseczkę C. Wiele rzeczy sobie wyobrażam. I cóż? I nic.
Spojrzałem na jej twarz, kilka słów. Jakże piękna - nie mógłbym powiedzieć, że piękna jak wszystkie. W pewnym sensie tak, ale w ten sposób zdanie zatraciłoby jej indywidualność. Może nawet następnie spojrzałem tu czy gdzie indziej - jakże to pieprzne, jakże to pieprzne kiedy tamta udowadniała mi...
i tak dalej. Och, można ciągnąć w niesokończoność to erotyczne wodolejstwo. Można pisać o ciałach, można pisać o cyckach, o tym i tamtym, ale po co, skoro każdy to wie, a mnie, bynajmniej, nie chce się być pornografem. Och, mógłbym eksplodować moimi fantazjami, ale po co?
To chwila. Może nawet jest coś z rewolucji w dobrym porno. Każdy wie, że Eros przypomina alkohol. Nie mogę odpędzić się teraz od tych wszystkich myśli, które są tak słodkie i tak nierealne jednocześnie, może prócz tej, że cóż, to chyba jak u Kierkegaarda - nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka
a więc Miłość, być może, musi być niespełniona.
Może i chciałbym, żeby Teresa z Avilla dała mi buziaka, a jednak... Kyrios Sabbaoth! Uciszysz fale, będziesz ponad wszystkim. Będziesz Zachwytem czystym, nie głodem, nie sytością, lecz (...)
--- full text ---
I
- Jakby nie (...) to bym Panią rwał. Ale ja za głupi jestem dla Pani.
- Nie za głupi tylko za młody.
II
- Cholera, jest Pani w moim typie.
(...)
--- full text ---
