Jest lato. Chciałbym powiedzieć: Najsłodsza, ale cóż, skoro nie czuję żadnej więzi. To nie przytyk, a jeśli tak, to tylko w stronę losu. Zaiste, wyobrażam sobie, że Simone nosiła miseczkę C. Wiele rzeczy sobie wyobrażam. I cóż? I nic.
Spojrzałem na jej twarz, kilka słów. Jakże piękna - nie mógłbym powiedzieć, że piękna jak wszystkie. W pewnym sensie tak, ale w ten sposób zdanie zatraciłoby jej indywidualność. Może nawet następnie spojrzałem tu czy gdzie indziej - jakże to pieprzne, jakże to pieprzne kiedy tamta udowadniała mi...
i tak dalej. Och, można ciągnąć w niesokończoność to erotyczne wodolejstwo. Można pisać o ciałach, można pisać o cyckach, o tym i tamtym, ale po co, skoro każdy to wie, a mnie, bynajmniej, nie chce się być pornografem. Och, mógłbym eksplodować moimi fantazjami, ale po co?
To chwila. Może nawet jest coś z rewolucji w dobrym porno. Każdy wie, że Eros przypomina alkohol. Nie mogę odpędzić się teraz od tych wszystkich myśli, które są tak słodkie i tak nierealne jednocześnie, może prócz tej, że cóż, to chyba jak u Kierkegaarda - nie da się mieć ciastka i zjeść ciastka
a więc Miłość, być może, musi być niespełniona.
Może i chciałbym, żeby Teresa z Avilla dała mi buziaka, a jednak... Kyrios Sabbaoth! Uciszysz fale, będziesz ponad wszystkim. Będziesz Zachwytem czystym, nie głodem, nie sytością, lecz wszystkim, jakkolwiek to brzmi, jakkolwiek jest to niedialektyczne, i może z z tego względu jest argumentem -
za transcendencją. Tak, będziesz wszystkim i ponad wszystkim.
Przebaczcie mi tę wylewność.