Zmiana sposobu prezentacji
Rozczarowanie jako argument na istnienie Boga - bo niższe od Homo Sapiens zwierzęta nie
rozczarowują się. Ale czym właściwie jest rozczarowanie? Zespołem instrukcji elektro-che
micznych, które wycofują nas z zajęć, które nie przyniosły oczekiwanych skutków?
...
Istnienie vel życie jest jakimś grzybem, który sili się sam sobą i sam ze sobą walczy.
Wyraźnie wskazuje to ewolucjonizm, którego jedynym sensem jest wyścig zbrojeń w obrębie
kolejnych wykwitów tego raka. Zbłąkany program.
...
Człowiek jako gatunek który zyskał świadomość mógłby anihilować sam siebie, a prócz tego
resztę żyjących organizmów, właściwie z dwu powodów: istnienie nie ma żadnego celu, a poza
tym jest bolesne.
...
Każda filozofia wydaje się w jakiś sposób eudajmonistyczna. Platonizm ze studiami geometrii,
muzyki i astronomii jest po prostu innego rodzaju eudajmonizmem, niż epikureizm, pomimo tego,
że ten drugi nosi znamiona wulgarności. Nawet Pascal mówił o sobie, że jest szczęśliwy.
...
Rozum ludzki wywodzi się chyba w taki sam sposób z doświadczeń motorycznych, jak ciekawość z
funkcji eksploracji terenu. Jeśli nieznaczna różnica w barwie czy zapachu jakiegoś owoca
mogła skutkować zatruciem, (...)
--- cały tekst ---
Czy ktoś może wytłumaczyć mi, na jakiej zasadzie posty są ukrywane? Bo wtedy nie będę po prostu robił problemu i nie publikował tego, co pod cenzurę - której logiki w tym kontekście na prawdę nie rozumiem - nie podchodzi. Mnie będzie mniej nerwów, a Moderatorowi mniej wysiłku. Śmiech na sali w niektórych wypadkach. Jasne, mogę publikować, póki co. Ale czemu kurwa nie mogę być sobą?
To jak nawet filozofowie kradną, to zostali już tylko faszyści i sataniści. Kto ma uszy do słuchania, jak to się mówi, niechaj, kurwa, słucha.
Fuck my life. : ( : ( : (
Ideał sięgnął bruku, a z nim i mój łeb.
https://youtu.be/-N8wCWUGRTE?si=8s_KQIjOz98sEBz_
From Beyond The Wall of Glass - The Dusk at the Downtown
więcej niż 1000 słów (i jest trochę niedoróbek)
https://youtube.com/playlist?list=PLOb9zBlvd-7Y&si=k8UuScO4J8llyur5
Moja płytka
(Sorrowhead - To Be Hipotetically Lost Within)
Kurwa, pan Hyde. Nie jest to dobre, ale jest. Gadam z Panem Hyde i pytam: czego Pan właściwie chce. On mówi, ślini się: DESTRUKCJI. A ja mówię - to może chociaż TWÓRCZEJ DESTRUKCJI. A on ignoruje, albo jest tak zapatrzony w swój amok i mówi, za Liroyem, że jebać mu się chce.
Skąd to się bierze? Ta destruktywność? Gatunku ludzkiego? Są te koncepcje, ale już mi się nie chce wnikać we więcej, niż znam. A na razie wgl. mi się nie chce wnikać, bo robię sobie od Niedzieli urlop od myślenia. Panie Hyde, hipotetycznie, co, jak już wszystko zniszczysz, co dalej? I tak to ja będę z tego powodu cierpiał, a nie Pan, bo Pan jest tylko jakimś podsystemem mojego ssaczego mózgu, a to ja muszę trzymać to wszystko w ryzach, Pana też, z całym szacunkiem i sympatią, Panie Hyde.
Idę chlać.
...
Może jestem naiwnym dzieciakiem wykorzystywanym w dzieciństwie przez pielęgniarkę, ale Pan Hyde mi się uruchamia jako obrona. To ma sens, o ile cokolwiek ma sens, a skoro fizyka ma sens, to to może też. Taki trop.
Panie Hyde, My Guardian Anger.
Dobra, na razie Pan Hyde rozkoszuje się cukrowym barankiem, tylko żeby potem nie poszedł na łowy, wiesz, bo chuicho jest pierwiastek uran, a on i tak jest częścią podsystemu, a jak coś to cierpi cały system, tj. JA, Pietras Adam. Pan Hyde znika jak cierpię, stawia się do oporu, ma kurwa siekierę, ale jakby co, to w bólu nie (...)
--- cały tekst ---
https://drive.google.com/drive/folders/1OZNG9J3JbXX7J4KbH7HTvs6G3y1x7m9y?usp=drive_link
2 płyty plus 4 książeczki
I - Absurd
Jestem więc dzieckiem czy wykwitem? Wpisany w Tkankę Rzeczywistości od wieków, czy jednym z miriad nasion rozsianych przez wiatr? Bo to pytanie o to, czy moje życie ma, czy nie ma - znaczenia. Otóż gdyby miało mieć, wydaje się, wystarczyłoby dostroić się do woli przedwiecznej i czynić swoją, choćby i skromną, powinność - i to powinno wystarczyć za całe szczęście życia. Może wola przedwieczna pragnie, bym pytał, bym pisał ten tekst, skoro miriady czynników wyrzeźbiły Rzeczywistość w ten sposób, iż tu i teraz jestem i robię to, co robię? To może wytrych - skoro sam nie porafię nadać sensu własnemu życiu, liczę na to, że uczyni to Bóg - Przyjaciel.
Mawiało się kiedyś u modernistów, by wierzyć w wiarę i jest to pewne qui pro quo, służące może jakimś aktom, rozpalające taką czy inną władzę duszy, ale też, z drugiej strony, wiara, nareszcie, powtarza się to od zawsze, przekracza rozum, trzeba, jak ktoś to napisał, zrobić krok w chmurach. Ale czyż to nie wszystko forma treningu, treningu charakteru, przekraczania barier własnych nałogów, nerwic i ograniczeń, które każą chodzić w kółko? Albo też pieśni ku pokrzepieniu serc, sprawiające, iż uświadamiamy sobie nieprzewidywalność rzeczywistości, a łut szczęścia albo powiew wiatru mylimy z interwencją Ducha, jak ten biedny Neandertalczyk, który nie mógł już wytrzymać nocy wśród zawodzeń dzikich zwierząt i (...)
--- cały tekst ---
Czasami wystarczą mi Twarze, gołębie, wrony i jaskółki. Nie będę tłumaczyć się, że to mało ambitne, bo nareszcie jestem - chcąc nie chcąc - uczniem głupiego Nietzschego. Kiedyś może jeszcze buntowałem się przeciw temu czy tamtemu, i zostało z rozbiegu, a teraz tylko ćwiczenie w podnoszeniu lenistwa do rangi cnoty. Między 6.00 a 10.00 rano nawet jestem Dzieckiem. Później się obijam i piszę swoje pierdoły.
Poczucie przegranej, w związku z socjobiologią czy tam kapitalizmem, ale coż, skoro to wszystko nigdy mnie nie interesowało... Chciałbym może, wzorem Męczenników, bo to jak Nietzscheanizm, powiedzieć o sobie - świat był zbyt mały dla mnie... bo przecież to wszystko to zaliczanie punktów, które i tak nie prowadzą do niczego. Owszem - żeby-ż chociaż moja Sztuka była dość dobra - było-by to udowodnieniem sobie czegoś w tym kieracie. Ale ja? Wolę Niewidzialne, wolę być Dzieckiem, tak, kochani, wolę być menelem.
Nazwiecie to psychologizowaniem, a przez wasz konformizm będę zachodził w głowę, jak się wywikłać, właściwie, jak u poczciwego Gombro, samemu przed sobą. Ale to tak głupie, że nie chce mi się temu poświęcać uwagi. Dużo atramentu by wylać na samousprawiedliwianie, a cóż z ambicji, skoro każdy musi się samousprawiedliwiać. Ja po prostu wybrałem krótszą drogę. Ale to wy pasożytujecie na mnie, nie ja na was. Gdyby nie wy, mógłbym wybrać się w krainę filozofii, (...)
--- cały tekst ---
